Nie tylko zdjęcie z metra. Przewodnicy z Polski zdradzają, czym nasz kraj najbardziej zaskakuje obcokrajowców

Turyści w Gdańsku
Turyści w Gdańsku Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
"Jak tu czysto"; "Jaka tania wódka"; "Nie można pić alkoholu na ulicach?"; "Polacy się uśmiechają?"; "Polacy czekają na zielone i przechodzą na pasach?". Zapytaliśmy przewodników zagranicznych wycieczek, co najbardziej zadziwia przybywających do Polski turystów.

Zwyczajny obrazek z warszawskiego metra. A na nim: część ludzi siedzi, część stoi. Nie ma tłoku. Ktoś czyta, ktoś słucha muzyki, ktoś podpiera głowę i przysypia, ktoś patrzy przed siebie. Ta fotografia poruszyła zagranicznych internautów. "Oni wciąż czytają papierowe książki"; "W Polsce nie ma imigrantów" – dziwią się. Przewodnicy zagranicznych wycieczek opowiadają, co jeszcze zaskakuje ich w Polsce.

Polacy sobie wszystko komplikują

Arkadiuszowi Żołnierczykowi, przewodnikowi z Arktour WITU, już nieraz zagraniczni turyści rzucili wyzwanie. Chcieli, by wytłumaczył im historię Polski i opowiedział, co takiego dzieje się w polityce krajowej. – Oprowadzałem Francuzów, którzy byli absolutnie zaskoczeni historią Polski. Nie byli w stanie pojąć ani wydarzeń II wojny światowej, ani wcześniejszych – mówi Żołnierczyk.
Arkadiusz Żołnierczyk

Goście z zagranicy odbierają nas jako naród, który wyjątkowo potrafi sobie skomplikować własną historię. Próbowałem np. wytłumaczyć im, dlaczego wybuchło powstanie, dlaczego nie było pomocy. Siedzieli, kręcili głowami i powtarzali, że przecież można było to zrobić inaczej. Podobnie, jak mówiłem o tym, dlaczego Polska znalazła się pod rozbiorami. To jest chyba bariera mentalna. Historia Polski jest dla nich prawdziwym wyzwaniem. Rosjanom jest łatwiej zrozumieć, bo są do nas mentalnie podobni.

Równie często odwiedzający Polskę pytają go o politykę. – Staram się unikać tego tematu, bo sam tego nie pojmuję. Dlatego trudno mi to wytłumaczyć. Sądzą, że jesteśmy bardzo skomplikowanym narodem – mówi Żołnierczyk. Podobne obserwacje ma Piotr Zubrzycki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pilotów Wycieczek Zagranicznych, który także unika tematów politycznych. – Nasza polityka wymyka się pewnym standardom. Ciężko to wytłumaczyć. Bo i dla mnie trudne do zrozumienia jest to, co się dzieje – podkreśla Zubrzycki.

Polacy w Polsce

– Dużo ludzi dziwi się, że nie jesteśmy multikulturowym krajem. Bardzo mało jest czarnoskórych osób – zauważa Andrzej Sosnowski, przewodnik z Xperiencepoland.com. Niedawno do jego przyjaciółki przyjechała mama. Chciała się spotkać z przyjacielem. – Złapali się na warszawskim Starym Mieście. Ona podeszła do niego i powiedziała: "Strasznie łatwo cię znaleźć, bo jesteś jedynym czarnym" – dodaje Sosnowski.

Jak tu czysto, a jaki chaos architektoniczny

– Wielu turystów zwraca uwagę, że w Polsce jest bardzo czysto, przynajmniej tak mówią o Krakowie. I oczywiście zaznaczają, że nie tego się spodziewali – opowiada Paweł Bujak, przewodnik z Krakowa. Choć dodaje, że o dziwo Włosi, czasami twierdzą, że np. w Krakowie jest wyjątkowo brudno. Podobne refleksje ma Zuzanna Wiaderna z agencji podróży Incentive: – Przede wszystkim zagranicznych turystów dziwi, że w Polsce nie jest biednie i szaro, a że jest czysto. Ponadto, że nie ma śmieci na ulicach, że jest ładna trawa, że jest zielono – wylicza Wiaderna.



Zdaje się, że inaczej zagraniczni turyści widzą Wrocław. – Mają uwagi co do czystości miasta – mówi pilot wycieczek Edward Bieleńko. Z kolei osoby, których miał okazję oprowadzać Arkadiusz Żołnierczyk zaskakuje w Polsce chaos architektoniczny. – Zdarza się, że oglądają jakieś miejsca zabytkowe i nagle wyrasta budynek. Jedna z pań popatrzyła na budynek, który został dobudowany przy pl. Zamkowym i zapytała:" kto wam to zrobił?" – opowiada Żołnierczyk.

Polacy się uśmiechają?

– Może nie będę oryginalny, ale najbardziej przyjeżdżających do Polski dziwią uśmiechnięci ludzie – mówi Arkadiusz Żołnierczyk. – Głównie Azjatów zaskakuje, że Polacy są uprzejmi i otwarci. Że np. ustępują miejsca w tramwaju – dodaje Edward Bieleńko. – Izraelczycy zwykle dziwią się, że ktokolwiek jest dla nich miły – dorzuca Zuzanna Wiaderna.
Ale uśmiech na twarzy nie rozwiązuje innego problemu. – Polacy rozumieją po angielsku, ale nie mówią – zauważa Paweł Bujak. Wtóruje mu Piotr Zubrzycki. – Jest problem, by dogadać się na ulicy. Za mało mamy też informacji dla turystów. To się bardzo zmieniło, my to widzimy, ale dla nich to wciąż minus.

Autobusy, samochody, drogi

Dużym zaskoczeniem dla niektórych turystów są Polacy, którzy cierpliwie czekają na zielone światło, przez ulicę przechodzą tylko na pasach. – Często powtarzają, że w Krakowie ruch uliczny jest bardzo kulturalny. Mówią, że dziwi ich, że stajesz na przejściu dla pieszych i kierowca zatrzymuje się i przepuszcza – mówi Paweł Bujak. Jeśli mowa o ulicach, to często pada jeszcze jedno pytanie: – Jak to, nie można pić alkoholu na ulicach?
Piotr Zubrzycki
prezes Polskiego Stowarzyszenia Pilotów Wycieczek Zagranicznych

Zagraniczni turyści, którzy odwiedzają Polskę mają zupełnie inne wyobrażenie o naszym kraju. Wydaje im się, że Polska bardzo mocno odstaje. Natomiast okazuje się, że zupełnie tak nie jest. Zaskakują ich w miarę dobre i nowe drogi, samochody.

Piloci zagranicznych wycieczek podkreślają, że z polskimi kierowcami nie jest najlepiej: jazda na podwójnej ciągłej, wyprzedzanie na trzeciego. Bieleńko do tej listy dorzucają także: kiepskie oznaczenia dróg, wysokości mostów (co jest problemem dla autokarów), brak parkingów dla autokarów. Przewodnik z Wrocławia opowiada o dantejskich scenach, jakie rozgrywają się przed nowo otwartym Afrykarium. – Mamy przepiękny obiekt, ale nie potrafimy go zorganizować. Tłumy turystów przyjeżdżają, ale stają w rozpaczy na środku. Często miejsca dla autobusów są zajęte przez zrozpaczonych kierowców aut osobowych. Niemcy patrzą na to z politowaniem. Są parkingi płatne, ale dość drogie – dodaje Bieleńko.

Jak tu tanio, jak można jeść nóżki na zimno?

W Polsce zagraniczny turysta może się poczuć królem życia, a to dlatego, że podobno "tak tu tanio". – Czy to chodzi o jedzenie, drinki, ceny hosteli – wymienia jeden z przewodników. – Obcokrajowców dziwią ceny alkoholu –"szot wódki za 5 zł i w dodatku smakuje całkiem nieźle". Podobnie jest z cenami papierosów – mówi Andrzej Sosnowski, przewodnik z Xperiencepoland.com.

Poza tym zaskoczenie budzą niektóre potrawy. – Smalec i kompot to rzeczy kompletnie niezrozumiałe – mówi Zuzanna Wiaderna. Sosnowski dodaje do tego także: zimne nóżki. – Nie rozumieją, jak to można jeść. Czasami da się ich przekonać. Nie są w stanie także zrozumieć picia alkoholu i przegryzania ogórkiem, kiełbasą. Ale zazwyczaj im to smakuje – dodaje Sosnowski.

Tyle ludzi w kościołach, tak tu ciepło

– Ludzi dziwi także, że Polska jest bardzo katolicka. Padają pytania o to, jak dużo ludzi chodzi do kościoła, czy są młodzi, czy to kwestia tradycji, czy naprawdę wierzą. Niepojęte dla nich jest także, że w niedzielę widzą pełne kościoły – mówi Paweł Bujak, który oprowadza wycieczki po Krakowie. Co ciekawe, zaskoczeniem bywa także pogoda. – Dziwią się, że u nas jest ciepło. Poznałem kiedyś Amerykanów, którzy myśleli, że u nas są niedźwiedzie polarne. Niektórzy sądzą, że w Polsce mamy głównie zimę. Moim kolegom z Anglii mówiłem, żeby odwiedzili mnie latem. A oni dziwili się, że w Polsce jest w ogóle lato – dodaje Andrzej Sosnowski.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...