Budapeszt, macie problem... Parlament Europejski wzywa do zastosowania art. 7 TUE i otwarcia drogi do ukarania Węgier

Viktor Orbán przez lata zadawał się wierzyć, że jest w UE nietykalny. Parlament Europejski właśnie wzywa do tego, by premiera Węgier pozbawić tego przekonania.
Viktor Orbán przez lata zadawał się wierzyć, że jest w UE nietykalny. Parlament Europejski właśnie wzywa do tego, by premiera Węgier pozbawić tego przekonania. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Pierwsza miała być Polska, ale wiele wskazuje na to, że to Węgry zapiszą się w historii Unii Europejskiej jako ten kraj, wobec którego pierwszy raz wszczęto procedurę związaną ze stwierdzeniem ryzyka poważnego naruszenia wartości UE. W Parlamencie Europejskim właśnie przyjęto rezolucję wzywającą do podjęcia takiego kroku przeciwko państwu Viktora Orbána – jeżeli szybko nie zejdzie ono z autorytarnego kursu.

Mowa o zastosowaniu słynnego art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, według którego Rada Europejska może stwierdzić istnienie ryzyka poważnego naruszenia podstawowych unijnych wartości przez jedno z państw członkowskich. Chodzi nieposzanowanie godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wyliczający unijne wartości art. 2 TUE wspomina też o pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz równości kobiet i mężczyzn.



Jeśli któreś z państw członkowskich o tym zapomina, Rada Europejska – po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego – większością czterech piątych może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia unijnych wartości. Następnie badane jest, czy powody dokonania takiego stwierdzenia pozostają aktualne. Jeżeli w podanym tej procedurze państwie członkowskim nic się nie zmienia, otwarta zostaje droga do zawieszeniu niektórych jego praw.

Od kiedy w Polsce zapanowała "dobra zmiana" i władza zaczęła przejmować kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym, mediami publicznymi, oraz dokonano czystek w administracji, wojsku i służbach, w Europie mówiono, iż to kraj nad Wisłą zapewne stanie się pierwszym, wobec którego uruchomiona zostanie procedura z art. 7 TUE. Dziś wszystko wskazuje jednak na to, że palmę pierwszeństwa Jarosławowi Kaczyńskiemu odbierze w tej kwestii Viktor Orbán.

Co ciekawe, Bruksela straciła cierpliwość do Węgier chyba przede wszystkim ze względu na przewinienie na pierwszy rzut oka znacznie mniejsze od tego, które ma na koncie Prawo i Sprawiedliwość w Polsce. Do przelania czary goryczy Viktor Orbán miał doprowadzić wprowadzając kontrowersyjne przepisy o szkolnictwie wyższym, które doprowadzą do zamknięcia działającego w Budapeszcie Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU). Czyli uczelni finansowanej przez George’a Sorosa – dawnego mentora Orbana, ale dziś jego największego wroga.

W przyjętej w środę rezolucji w sprawie Węgier Parlament Europejski domaga się, cofnięcia lub zmiany wymierzonej w CEU nowelizacji przepisów o szkolnictwie wyższym. Jeśli do tego nie dojdzie, europosłowie wzywają do bardziej stanowczego działania i sięgnięcia po art. 7. Oprócz tego orbanowskim Węgrom zarzucono jeszcze kilka innych poważnych przewinień. PE stanowczo krytykuje ograniczanie swobody działalności organizacji pozarządowych, oraz urągającą prawom człowieka politykę w sprawie uchodźców. Uznano także, że "konieczny jest ścisły monitoring funduszy unijnych dla Węgier".

źródło: Europa.eu
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...