Biedroń powtórzy sukces Macrona w Polsce? To badanie pokazuje, że zza pleców faworytów może skoczyć po prezydenturę

Najnowsze badanie sympatii politycznych Polaków wskazuje, że Robert Biedroń ma szansę zawalczyć o prezydenturę w sposób nieco podobny do Emmanuela Macrona.
Najnowsze badanie sympatii politycznych Polaków wskazuje, że Robert Biedroń ma szansę zawalczyć o prezydenturę w sposób nieco podobny do Emmanuela Macrona. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Czy Robert Biedroń ma szansę zostać "polską wersją" Emmanuela Macrona i tuż zza pleców faworytów skutecznie wskoczyć do walki o prezydenturę? Takie nadzieje rzeszy fanów lewicowego samorządowca ze Słupska daje najnowszy sondaż Ariadna dla "Dziennika Gazety Prawnej". Wynika z niego, że gdyby to Robert Biedroń w II turze wyborów zmierzył się z Andrzejem Dudą, dla aktualnego prezydenta byłby kontrkandydatem silniejszym od Donalda Tuska.

Gdyby w najbliższych wyborach prezydenckich wystartowali politycy wymieniani dziś w szerokiej grupie faworytów, wiele wskazuje na to, iż najważniejsze zadanie Roberta Biedronia byłoby podobne do tego, przed którym na początku niedawnej kampanii prezydenckiej we Francji stanął Emmanuel Macron. Czyli musiałby o kilka punktów poprawić notowania, by w pierwszej turze wyborów zająć choć drugie miejsce, a potem może pójść już z górki.



I badanie Ariadna pokazuje, iż nie byłoby to dla obecnego prezydenta Słupska zadanie niewykonalne. 31,9 proc. respondentów wskazało, że w pierwszej turze zagłosowałoby na urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę, a 26,9 proc. deklaruje poparcie aktualnego szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Robert Biedroń cieszy się dziś poparciem 17,8 proc. wyborców. Ta 10-punktowa strata wydaje się spora, ale nie jest czymś, czego nie dałoby się zniwelować dobrą kampanią wyborczą.

W najnowszym sondażu zbadano więc także to, jak rozłożyłoby się poparcie Polaków w drugiej turze wyborów, gdyby właśnie Robert Biedroń okazał się kontrkandydatem Andrzeja Dudy. 28,3 proc. respondentów zadeklarowało głos na obecną głowę państwa, a 28,1 na prezydenta Słupska. 13,8 proc. badanych odpowiedziało, iż trudno im powiedzieć, kogo poparliby, gdyby ziścił się taki scenariusz. 29,8 proc. odpowiedziało, że w ogóle nie poszłoby wówczas zagłosować w II turze.

Co istotne, potencjał wyborczy Roberta Biedronia w tym badaniu wygląda na większy od tego, którym może pochwalić się Donald Tusk, którego wielu upatruje jako murowanego faworyta do zastąpienia Andrzeja Dudy w fotelu prezydenckim. Według panelu badawczego Ariadna, na pytania o scenariusz na drugą turę z udziałem Dudy i Tuska, 30,8 proc. respondentów odpowiada, że poparłoby tego pierwszego, a "tylko" 27,4 proc. deklaruje oddanie głosu na drugiego z prawdopodobnych kandydatów (pozostali odpowiadają, iż nie wiedzą, kogo poprą, lub nie pójdą głosować).

Prezydenckie ambicje Roberta Biedronia podsycać powinny jednak jeszcze inne dane. W drugiej turze przyszłych wyborów ważną grupą mogą być wyborcy Pawła Kukiza. I Andrzej Duda może liczyć na ich poparcie tylko, jeśli stanie przeciwko Donaldowi Tuskowi. Jeżeli w finałowej rozgrywce znajdzie się prezydent Słupska, to on zgarnie więcej głosów "antysystemowców".

Choć wyraźnie widać, że Robert Biedroń właściwie już mógłby zacząć nieformalną kampanię prezydencką, on sam od dłuższego czasu raczej tonuje nastroje w tej sprawie. Nieco nadziei na start dał sympatykom tylko na początku kwietnia. – Jeśli Kaczyński mnie wkurzy już tak, że nie będę mógł wytrzymać, to stworzę własny komitet i ruszę w Polskę, wystartuję w wyborach i zostanę tym prezydentem – mówił pół żartem, pół serio podczas jednego ze spotkań, na którym promował swoją najnowszą książkę.

źródło: Dziennik.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...