Beata Szydło jednak ma serce. Jej urzędnicy przyjęli więcej syryjskich imigrantów niż w czasach Ewy Kopacz

Beata Szydło mówi że rząd nie przyjmie ani jednego uchodźcy czy imigranta, ale urzędnicy robią swoje i przyjmują.
Beata Szydło mówi że rząd nie przyjmie ani jednego uchodźcy czy imigranta, ale urzędnicy robią swoje i przyjmują. Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta, Shutterstock
Możecie wybaczyć premier Beacie Szydło wszystkie nietolerancyjne wobec uchodźców i migrantów z Syrii wypowiedzi. To tylko pozory. Tak naprawdę Polska przyjmuje zarówno uchodźców, jak i imigrantów z Syrii - wynika z danych Urzędu ds. Cudzoziemców.

– Nie ma w tej chwili możliwości, aby do Polski byli przyjmowani uchodźcy. Nie zgodzimy się na narzucanie jakichkolwiek przymusowych kwot uchodźców przez UE – to słowa premier Beaty Szydło wypowiedziane zaledwie wczoraj i w trakcie gorącej debaty o polityce wobec uchodźców i imigrantów z Bliskiego Wschodu. Przez tak bezduszne słowa wobec rozgrywającej się tam tragedii polski rząd odsądzany jest od czci i wiary. Grożą nam nawet unijne sankcje. Jak się okazuje, niesłusznie.

Jak dowiaduje się naTemat, podlegli premier urzędnicy przyjmują do naszego kraju zarówno uchodźców, jak i rodziny imigrantów. Rutynowo i tyle samo, co w poprzednich latach.

Zaledwie jedno odrzucone podanie
Urząd ds. Cudzoziemców donosi, że w 2016 roku wojewodowie (będący przecież urzędnikami administracji rządowej) wydali zgodę na zalegalizowanie pobytu 281 osób z Syrii. Tu wyjaśnienie - to nie osoby proszące o status uchodźcy z kraju ogarniętego wojną, lecz imigranci, którzy zjawili się w Polsce, bo mają tu znajomych, czy rodziny (pisaliśmy o nich tutaj). Administracja rządu PiS wcale nie postawiła im szczelnej tamy. W sumie takie wnioski złożyło 368 obywateli Syrii, a więc większość chętnych, bez przeszkód mogła osiedlić się w Polsce.

To wynik porównywalny, a nawet o 6 dusz lepszy niż w czasach rządów Ewy Kopacz. Jak wynika ze statystyk urzędowych w 2015 r. wnioski o zalegalizowanie pobytu w Polsce złożyło w sumie 367 obywateli Syrii. Decyzje pozytywne otrzymało 275 osób.

Inaczej sprawa ma się z uchodźcami Syrii. To osoby powołujące się na wojenną traumę i proszące o udzielenie tzw. międzynarodowej ochrony. Tu decyzje wydaje sam Urząd ds. Cudzoziemców, na podstawie polskiego prawa. W czasach rządów Beaty Szydło, czyli w całym 2016 roku, przyjęto ich znacznie mniej - jedynie 46. O tym, że urzędnicy okazali ocalałym z wojny pełną empatię i serce świadczy, że odrzucono zaledwie jedno podanie.

Za czasów rządów Ewy Kopacz czyli 2015 roku nasi urzędniczy zgodzili się na przejęcie 203 syryjskich uchodźców. – Większa liczba decyzji o przyznaniu ochrony międzynarodowej w 2015 r. wynikała w głównej mierze z ok. 140-osobowej grupy obywateli Syrii sprowadzonej do Polski przez Fundację Estera – wyjaśnia Jakub Dudziak, z Biura Szefa Urzędu ds Cudzoziemców.

Nie chcą do Polski
To jeszcze nie koniec. Z informacji przesłanych naTemat przez Dudziaka, wynika też potwierdzenie tezy, że uchodźcy czy imigranci wcale nie zamierzają przesiadywać w Polsce. – W przypadku uchodźców 20 spraw zostało umorzonych. Sprawy są umarzane w sytuacji, gdy cudzoziemiec nie był zainteresowany kontynuowaniem procedury w Polsce i opuścił kraj, najczęściej udając się do państw Europy Zachodniej – wyjaśnia w mailu do redakcji Jakub Dudziak.

Na naszą prośbę urząd przedstawił dane tylko obejmujące tylko Syryjczyków. Pełną statystykę dotyczącą obywateli Iraku, Afganistanu, Ukraińców i Czeczenów z rosyjskimi paszportami znajdziecie tutaj. Co tylko dowodzi, że polska kłótnia o politykę wobec imigrantów, dyskusja Grzegorza Schetyny z samym sobą, histeria o zagrożeniach to bicie piany, aż do gipsu. Te kilkaset podań pokazuje jakie jest realne zainteresowanie pobytem w gościnnej i tolerancyjnej Polsce.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...