Milioner włącza się do Nocy Muzeów. Otworzy rezydencję w Konstancinie, by pokazać swoją kolekcję sztuki

Marek Roefler w Noc Muzeów otwiera szeroko drzwi swojej willi w Konstancinie. Na ścianach kawał historii polskiego malarstwa.
Marek Roefler w Noc Muzeów otwiera szeroko drzwi swojej willi w Konstancinie. Na ścianach kawał historii polskiego malarstwa. fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Jest nałogowym kolekcjonerem malarstwa. Aby chronić obrazy utkane na skrawku ścian domu w Konstancinie, nie pali papierosów, nie urządza hucznych imprez, a nawet nie rozpala w kominku. Nie chce jednak rezerwować cennych dziel tylko dla własnych oczu. Dlatego podczas Nocy Muzeów Marek Roefler otworzy dom w Konstancinie dla zwiedzających.

Marek Roefler to warszawski deweloper i bohater rankingów najbogatszych Polaków. Od wielu lat zbiera unikatowe dzieła artystów tzw. Szkoły Paryskiej. A wśród nich w szczególności upatrzył sobie Polaków, którzy na początku XX wieku wyjechali do Francji i tam tworzyli. Był to na przykład Mojżesza Kislinga.



Biznesmen nigdy nie zdradził, ile wydał na kolekcję. Nieoficjalnie wiadomo, że pod względem wartości należy ona do najdroższych prywatnych zbiorów w Polsce. Marek Roefler wspominał jedynie, że o niektóre prace stoczył zażarty pojedynek z rosyjskimi bogaczami.
Marek Roefler
wypowiedź dla dziennika "Rzeczpospolita"

Rekordowo licytowali oni obrazy Henryka Siemiradzkiego, ponieważ uważają go za swojego artystę. W Polsce intensywnie poszukiwano obrazów Stanisława Żukowskiego, żeby je sprzedać do Rosji, gdzie osiągały kilkadziesiąt razy wyższą cenę. Jeśli chodzi o Szkołę Paryską, zdecydowany wzrost cen również był wywołany przez wysoki popyt ze strony Rosjan. W pewnym momencie obrazy Meli Muter pojawiły się na aukcjach rosyjskich, co automatycznie spowodowało trzykrotny wzrost cen. Wyraźnie podrożały także prace Jeana Peske, kiedy został zakwalifikowany jako malarz rosyjski. W Warszawie był uczniem Gersona, ale malarstwa uczył się też w Kijowie i Odessie.

Kilka lat temu Roefler kupił i następnie wyremontował Ville le Fleur w Konstancinie pod Warszawą. To właśnie tam zazwyczaj biznesmen wypoczywa, ciesząc oko sztuką. Jednak ma tam też gabinet, spotyka się i przyjmuje z ważnych gości. Jak tutaj:

Ambasador USA Paul.W.Jones podczas wizyty w Villi. Według zapewnień : they will be back! Bardzo nas to cieszy.

Opublikowany przez Villa La Fleur na 6 kwietnia 2017
Teraz postanowił udostępnić zbiory wszystkim zainteresowanym. Aby zwiedzający nie przeszkadzali domownikom, ustalono dość skomplikowany system zwiedzania. Trzeba umówić się telefonicznie z kustoszem. Ten w niektóre czwartki oraz pierwszą i ostatnią sobotę każdego miesiąca otwiera drzwi i oprowadza po willi. W Noc Muzeów drzwi będą szeroko otwarte od godz. 19 do północy.
– To znakomita okazja, by rozsmakować się w subtelnych pejzażach Eugeniusza Zaka, stanąć oko w oko z portretami autorstwa "księcia Montparnasse'u” Mojżesza Kislinga, czy pierwszej damy art dèco,Tamary Łempickiej; spędzić w Konstancinie wieczór w towarzystwie paryskim – prac Henryka Haydena, Louisa Marcoussisa, Meli Muter, Alicji Halickiej i Jeana Lamberta-Ruckiego – zachęca właściciel.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...