Inwestycje z duszą, czyli zabytkowe kamienice inne niż wszystkie

Wnętrze kamienicy przy Pięknej 19 - odnowione w duchu art deco
Wnętrze kamienicy przy Pięknej 19 - odnowione w duchu art deco Fot. Kancelaria Brochocki Nieruchomomści
Podobieństwa pomiędzy Warszawą a Paryżem? Z reguły trudno je znaleźć. Okazuje się jednak, że mamy na sumieniu podobne błędy urbanistyczne. – W latach 70. i 80. wyburzono w centrum Paryża wiele kamienic. W ich miejsce powstały nowoczesne budowle, które dzisiaj pod względem estetycznym po prostu rażą, podczas gdy okoliczne kamienice z Belle Epoque nadal są w pełni funkcjonalnymi, pięknymi obiektami – tłumaczy mecenas Andrzej Brochocki z kancelarii Brochocki-Nieruchomości.

Czy jest idealny przepis na rewitalizację zabytkowych kamienic? Dyskusja na ten temat trwa do dziś, zarówno w Paryżu, jak i w wielu europejskich stolicach, a wśród nich w Warszawie. Tym bardziej warto pokazywać przykłady realizacji, gdzie udało się zachować historyczny styl, łącząc go harmonijne ze współczesnymi elementami. Jednym z nich jest kamienica przy Pięknej 19, zwana małą „PAST-ą” mówi Robert Adamski z Biura Finansowania Nieruchomości Komercyjnych Deutsche Bank, które wspierało rewitalizację Pięknej 19.
Modernistyczny biurowiec projektu Józefa Napoleona Czerwińskiego został zbudowany dla Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonów w latach 1936-38 i od tamtej pory cały czas pozostawał w rękach telekomunikacji (dziś Orange). – Z prawnego punktu widzenia dokonywaliśmy więc pierwszego zasiedlenia tego budynku – do tej pory cały czas był on użytkowany przez właściciela. W Warszawie to historia dość rzadka – kupić nieruchomość w roku 2013 od przedwojennego właściciela – tłumaczy mecenas Brochocki.

Budynek, choć cały czas użytkowany, znacznie odbiegał od standardów, jakich oczekują dzisiejsi najemcy. – Przebudowa zabytkowej kamienicy zawsze wiąże się trudnościami. To, że „niespodzianki” będą się pojawiać jest pewne, pytanie tylko, jak często. Jakość materiałów używanych do odbudowy budynków po wojnie była, oględnie mówiąc, różnorodna. Stosowano rozwiązania kompletnie niezgodne ze sztuką budowlaną. Choć trzeba przyznać, że dawały one zaskakujące rezultaty, a rzeczy, które de facto nie miały prawa się trzymać, istnieją się do dzisiaj – tłumaczy mecenas.
Właśnie ze względu na „niespodzianki” zazwyczaj trudniej pozyskać fundusze na tego typu projekty niż budowane od podstaw. – Sprawdzamy, czy zaangażowane podmioty są w stanie daną inwestycję przeprowadzić. W przypadku budynków takiej klasy co Piękna 19 nie można pozwolić, aby remontu dokonywały firmy bez potwierdzonego doświadczenia – tłumaczy Robert Adamski z Deutsche Bank.
Robert Adamski
Biuro Finansowania Nieruchomości Komercyjnych Deutsche Bank

Finansowanie tego typu projektów jest dla nas, bankowców, niezwykle ciekawe. Oczywiście, oceniając daną inwestycję, kierujemy się – zgodnie ze standardami – przede wszystkim takimi kryteriami jak wielkość projektu, lokalizacja, możliwość generowania odpowiednich przepływów z najmu, trwałość tych założeń w okresie finansowania. Tym niemniej w przypadku niszowego projektu należy wziąć pod uwagę wiele innych czynników przy jego ocenie, jak choćby ryzyka prawne i budowlane. A co najważniejsze, niezwykłe przedsięwzięcie daje możliwość poznania i pośrednio uczestnictwa w rewitalizacji historycznego budownictwa, co jest bezcennym doświadczeniem. Czym innym jest wybudowanie kolejnego centrum handlowego, a zupełnie czym innym odnowienie budynku, który ma tak bogatą historię jak Piękna 19.

Pozostawienie historycznego sznytu, jak zapewnia mecenas Brochocki, było podczas remontu Pięknej 19 priorytetem. – Staraliśmy się jednak zachować możliwie jak najwięcej oryginalnych elementów. W efekcie klatka schodowa i hall budynku są nadal mocno osadzone w klimacie art-deco, czyli stylu charakterystycznym dla epoki, w której ten budynek powstawał – tłumaczy mecenas.
Andrzej Brochocki
Kancelaria Brochocki

We współpracy z pracownią architektoniczną MC2 Maćka Myszkowskiego zdecydowaliśmy się pozostawić we wnętrzach elementy przedwojenne, pozbywając się wszystkich „nowinek” z lat 70. i 80. Zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków przeprowadziliśmy również renowację fasady, pozostawiając ślady wojennych kul.

Zalecenia konserwatora często spędzają inwestorom sen z powiek. Mecenas Brochocki stara się podchodzić do sprawy ze zrozumieniem. – Jestem przeciwny wyburzaniu budynków, które stanowią wartość zabytkową, w związku z tym nasza współpraca przebiega bardzo racjonalnie – zapewnia.

- Plan zagospodarowania przestrzennego przewidywał możliwość wykonania nadbudowy, więc chcieliśmy z niej skorzystać. Przedstawiliśmy w związku z tym kilka wariantów i uzgodniliśmy, który z nich, zdaniem konserwatora, jest najbliższy jego wizji – wspomina mecenas.
Efekt końcowy, zgodny z historycznym duchem i współczesnymi wymaganiami, zadowolił również najemców. Unowocześnione przestrzenie zasiedlono niemal od razu. Przeniosła się tu między innymi redakcja lifestylowego magazynu, pracownia fotograficzna oraz jedna z agend Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Kamienica przy Pięknej to dowód na to, że rewitalizacja obiektów ma sens nierzadko większy niż budowa od zera. – Klasa i jakość – to, moim zdaniem, kluczowe elementy dobrej architektury. Budynku nie można oceniać na podstawie tego, jak prezentuje się w dniu oddania do użytku. Należy wziąć również pod uwagę, jak będzie on funkcjonował za 10 czy 20 lat – podsumowuje mecenas Brochocki.

Artykuł powstał we współpracy z Deutsche Bank Polska.

POLUB NAS NA FACEBOOKU