"Proszę zamienić mi paczkę, nie chcę kobiety, która pluje krwią". Czyli o tym, jak palacze unikają strasznych widoków

Zwykle klienci proszą, by wymieniać im opakowania papierosów, które przedstawiają drastyczne obrazki. Niektórzy mają nawet swoje ulubione
Zwykle klienci proszą, by wymieniać im opakowania papierosów, które przedstawiają drastyczne obrazki. Niektórzy mają nawet swoje ulubione Fot. naTemat
Zdjęcie białej trumienki opatrzone jest hasłem "Paleniem możesz zabić swoje nienarodzone dziecko". Rany pooperacyjne, guzy, chorzy podłączeni do respiratorów – takie ilustracje na opakowaniach papierosów miały zniechęcić palaczy. Ale zmusiły ich tylko do większej kreatywności, a sprzedaż papierosów wręcz wzrosła.

Mały kiosk na warszawskim Żoliborzu. Za sprzedawcą stoi gablota wypełniona po brzegi kolorowymi paczkami papierosów. A na nich nadrukowane obrazki, które pokazują, jakie mogą być skutki palenia. Widzimy na przykład: mężczyznę w trumnie, kobietę plującą krwią, odpadające paznokcie.



– Klienci zniechęcają się do palenia przez nowe opakowania papierosów? – pytam kasjera. Uśmiecha się i macha ręką: – Wchodzą, kupują i wychodzą. To ja powinienem pozwać państwo polskie za to, że muszę na to całymi dniami patrzeć – żali się. – Ale ludzie i tak kupują, wybierają sobie obrazki, często proszą, żeby im wymieniać – zaznacza. Do kiosku wchodzi wysoki i szczupły mężczyzna w czapce. Życzy sobie paczkę Pall Malli, ale co do obrazka nie ma żadnych życzeń. – Jaką ma pan grafikę? – dopytuję i zaglądam mu przez ramię. Na opakowaniu widzę zdjęcie pary, która w rozpaczy pochyla się nad białą trumienką. – Naprawdę może pan na to patrzeć? – dziwię się. – Nie mam z tym żadnego problemu, po prostu na to nie patrzę – uśmiecha się. Na co wtrąca sprzedawca: – Pan po prostu woli sobie popatrzeć na inne rzeczy, np. na ładne dziewczyny.
– Opakowanie z trumienką, czy z dzieckiem – te obrazki nie są skuteczne. Najbardziej działają te obrzydliwe: płuca i odpadający palec. No, ale co z tego, jak dalej z mężem palimy – stwierdza Magda. Zgadza się z nią sprzedawca z kiosku. – Moim zdaniem to one w ogóle nie działają. Poza tym, kupują taką paczkę, a później w domu położą gdzieś i np.dzieci muszą na to patrzeć – dodaje.
Kolejny sklep. – Ludzie psioczą na te opakowania. I powiem pani, że zupełnie nie tędy droga. Sam paliłem, ale nie rzuciłem, bo wprowadzili obrazki – zastrzega sprzedawca w czerwonym fartuchu. W innym supermarkecie słyszę, że pracującemu w nim ekspedientowi "ściana chorób za plecami" wcale nie przeszkadza. – Stoję tyłem – rzuca tylko w pośpiechu. I wskazuje palcem, których obrazków klienci nie lubią najbardziej. – Ten z kobietą, która pluje krwią i ten z odpadającym palcem – zaznacza.

Zdjęcie mnie nie powstrzyma

Z początkiem roku pojawiły się nowe opakowania papierosów. Widnieją na nich nie tylko fotografie chorych organów, ale i ostrzeżenia tekstowe wraz z informacją, gdzie należy szukać pomocy w walce z nałogiem. "Rzuć palenie – masz dla kogo żyć. Zadzwoń pod numer telefonu 0 801 108 108" – to tylko jedno z 14 haseł. Jest to wymóg Komisji Europejskiej. W Brukseli przygotowano zestaw zdjęć, które trafiły na polskie – i nie tylko – papierosy. To większy katalog ilustracji, z którego Polska jako kraj członkowski mogła wybrać część projektów. Jak na razie efektów brak. Według danych Centrum Monitorowana Rynku w pierwszym kwartale roku sprzedaż papierosów wręcz wzrosła.

W pierwszych trzech miesiącach br. w sklepach małoformatowych liczba paragonów, na których pojawiły się papierosy, była o 2 proc. wyższa w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, a wartość sprzedaży tej kategorii wzrosła w tym czasie o prawie 6 proc. Czytaj więcej


"Pani zamieni mi te papierosy"

Niektórzy obojętnie przechodzą obok ilustracji, które pokazują, co może ich spotkać, jeśli nie rzucą palenia. Ale są i tacy, którzy absolutnie nie chcą patrzeć na te "drastyczne zdjęcia". I np. proszą ekspedientki, by dawały im paczki z najmniej odpychającymi opakowaniami. Jeszcze w marcu, kiedy w magazynach sklepów można było znaleźć papierosy bez nowych nalepek, Dariusz prosił, by podawano mu tylko "te stare". – Czekoladkę raz na jakiś czas pani podrzuciłem – mówi. Ale te opakowania już się skończyły. Więc teraz Dariusz najchętniej wybiera paczki z ilustracją dziecka. – Smoczek, dziecko z papierosem, to aż tak bardzo nie kłuje w oczy – dodaje. Na "przerażające" zdjęcia nie chciał patrzeć także Krzysiek. Zapasy papierosów robił w mniejszych sklepach – kupował spod lady paczki bez obrazków, za co płacił dwa złote więcej.

Janek na początku zrywał obrazki, ale wstyd mu było później wyciągać z kieszeni rozwalone paczki papierosów. Więc wziął się na sposób i przekładał same papierosy do opakowania z ilustracjami, które akceptował. – Potem upodobałem sobie miłą panią w kiosku, która sama zamienia mi opakowania – mówi.

Z Magdą rozmawiam, gdy akurat pali papierosa. Celowo wzięła ze sobą tylko jednego, żeby nie oglądać paczki z odrażającym obrazkiem. Bo Magdzie nie zawsze trafia się miła sklepowa w kiosku. – Na przykład w pracy mamy wredną panią. Raz mi podała papierosy z obrazkiem z zakrwawionymi płucami, więc poprosiłam, żeby zamieniła. Wydarła się na mnie. Powiedziała: "przecież po to są obrazki, żeby rzucać palenie. Nie będę stała i wybierała". Okazało się, że u Magdy w pracy wiele osób prosi panią z kiosku, by wymieniała opakowania. Ale papierosów raczej nie rzucają. – Starego palacza jeden obrazek nie zniechęci, zawsze znajdzie się rozwiązanie. I zawsze można sobie kupić osłonkę na paczkę papierosów – mówi Dariusz. A tych na rynku coraz więcej. Już nie tylko na stacjach benzynowych, ale i w markowych sklepach pojawiają się specjalne, często nawet designerskie etui na papierosy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...