"Jak człowiek pracuje przy szambie, to musi gów... śmierdzieć". Sprawdzamy, jak wygląda prawdziwe przesłuchanie

Były policjant przyznaje, że mundurowi muszą dostosować się do poziomu zatrzymanego.
Były policjant przyznaje, że mundurowi muszą dostosować się do poziomu zatrzymanego. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Większość z nas z pewnością nigdy nie uczestniczyła w przesłuchaniu na komendzie i wiedzę o tym jak to może wyglądać czerpiemy z filmów o policji i służbach specjalnych. Nie jest to przyjemna wizja, bo na prawo i lewo sypią się tam wulgaryzmy, dosadne epitety, groźby, zastraszanie i przemoc fizyczna. My zapytaliśmy jak jest naprawdę.

Kilka dni temu opinią publiczną i światkiem politycznym wstrząsnęły nagrania z wrocławskiego komisariatu, gdzie zginął Igor Stachowiak. Pomimo skucia kajdankami i nie stawiania oporu został użyty wobec niego paralizator, który doprowadził do śmierci 25-latka. Tym razem w sieci pojawiło się nagranie mające pochodzić z Komendy Powiatowej Policji w Grójcu, gdzie w bardzo wulgarny sposób przesłuchiwana miała być osoba zamieszana w przestępstwo.
Z informacji policji wynika, że sprawę przejęło Biuro Spraw Wewnętrznych i prokuratura, które sprawdzają autentyczność nagrania, ale jak przyznaje asp. sztab. Andrzej Lewicki z radomskiej policji, "to też jest w naszym interesie, żeby tą sprawę wyjaśnić". Mówi też, że jeśli potwierdzą się informacje o takim prowadzeniu przesłuchania, to nie wyobraża sobie, żeby taka osoba nadal pracowała w szeregach policji.



Jak jest naprawdę?
Czy podobnych scen nie znamy z ekranów kinowych i telewizyjnych? Czy filmowe sceny mogą być tak blisko rzeczywistości? Jak sprawdza się rola "dobrego" i "złego" policjanta? Zapytaliśmy byłego funkcjonariusza policji Dariusza Lorantego o to, jak wygląda taka wizyta na komendzie:

Jak powinno wyglądać przesłuchanie? Czy są jakieś procedury, których muszą przestrzegać policjanci?

Trzeba zacząć od tego, że sposób przesłuchania zapisany jest w kodeksie postępowania karnego. Zapisane jest w nim, że przesłuchanie jest podzielone na dwa etapy: swobodnej wypowiedzi świadka i zadawanie mu pytań. Według prawa, wobec świadka nie wolno stosować presji, gróźb czy jakichkolwiek sposobów oddziaływania na jego wypowiedź. Może nawet mijać się z prawdą, bo ważne jest to co widział, a nie to co ktoś mu zasugeruje.

Ważne żeby nie mylić przesłuchania świadka ze składaniem wyjaśnień przez podejrzanego. Tu są trochę inne procedury, ale także obowiązuje zakaz stosowania presji, gróźb i przemocy. I pamiętajmy, że według prawa podejrzewany może kłamać.

Jest też tzw. rozpytanie, nazywane przez policjantów „na notatkę”, kiedy to policjanci chcą uzyskać od osoby konkretne informacje. Ale tutaj też obowiązuje zakaz stosowania jakiejkolwiek przemocy.

Trudno uwierzyć, że wszystkie przesłuchania odbywają się w miłej atmosferze. Osoby zatrzymane bywają agresywne, wulgarne...

To nie ma znaczenia. Osoby zatrzymane w większości są agresywne i wulgarne, a policjanci zatrzymali tego człowieka z jakiegoś powodu i w określonym celu. Funkcjonariusze muszą jakoś porozumieć się z zatrzymanym, a takie zachowania są powszechne i jest to część pracy każdego policjanta, który ma czynny udział w zatrzymywaniu i przesłuchiwaniu.

A co z wulgarnymi przesłuchaniami, choćby takimi jak to w Grójcu?

Takie sytuacje się wydarzają, czy to nam się podoba czy nie. I tak będzie się zdarzać w przyszłości. Policjant zatrzymuje, przesłuchuje przestępcę i używa takich argumentów, jakie do tego człowieka trafiają. Wątpliwe, żeby do takiej osoby trafił wyszukany, kulturalny język. Jest to oczywiście język wulgarny i odrażający, ale nie jest on dziwny dla policji w Polsce, ale i na całym świecie.

A jeżeli ten człowiek okaże się być niewinny? To trochę niesprawiedliwe...

Nie uważam, żeby wulgarna rozmowa policjanta z zatrzymanym naruszała czyjąkolwiek wrażliwość i była niesprawiedliwa. Jak człowiek pracuje przy szambie, to musi gó...em śmierdzieć. To jest normalne i naturalne. Ludzie chcą widzieć takich wysublimowanych, ładnych i miłych policjantów, ale ja zawsze powtarzam, ze działania policji są skierowane wobec określonej grupy społecznej. Niestety, nie są to przeciętni, grzeczni, przestrzegający prawa obywatele.

Trzeba jednak powiedzieć, że zmiany w polskiej policji zaszły bardzo daleko. Pamiętam jak zaczynałem pracę w służbach na początku lat 90. i gdybym wtedy używał względem zatrzymanego zwrotu per pan, to mój naczelnik miałby dla mnie dość niemiłe słowa. Teraz wszyscy zwracają się na pan. Zmiany są ogromne.

Co się powinno zmienić, żeby takich sytuacji o jakich ostatnio słyszymy było jak najmniej?

Po pierwsze powinien zmienić się system szkolenia. Policja ma za dużo psychologów, psychiatrów i innych tego typu specjalistów. Trzeba zadać sobie takie pytanie: czy liczba nieprzygotowanych ludzi w czasie przyjmowania w szeregi policji spada? Nie. A po czym taką osobę poznać? Po tym, że przerasta ją bycie policjantem.

Po drugie, do policji powinno przyjmować się dojrzałych emocjonalnie ludzi, mających co najmniej 25 lat. My przyjmujemy zbyt młodych ludzi. U nas uważa się, że takiego młodego człowieka można sobie ukształtować dowolnie i dopiero wtedy będzie dobrym policjantem. Ale tutaj zgubne jest poczucie władzy. Bo jeżeli taki człowiek może wlepić nam mandat to czuję się naszym panem. Często tak dzieje się w mniejszych miejscowościach. Tam są niczym młodzi szeryfowie.

Potrzebna jest też rotacja policjantów między wydziałami. To wpływa na higienę służby. No i musimy mniej szkolić. Tak, mniej szkolić, bo policjant potrzebny jest w działaniu, a nie miesiącami w ośrodkach szkoleniowych. Potrzebne są nam krótsze, ale konkretniejsze szkolenia.

Czy jest coś takiego jak dobry i zły policjant? Który jest skuteczniejszy?

My od zawsze oczekujemy, że pies będzie ładny, miły, uczesany i nie będzie za głośno szczekał. Jednak czy taki pies obroni nasz dom kiedy zaatakują nas groźne wilki? Umówmy się, policjanci nie zajmują się chórzystami kościelnymi, tylko osobami o zupełnie innych zamiarach. Tu potrzebny jest ten „zły” policjant. Wydaje mi się, że prawdziwy obraz policjanta widziałem na nagraniu, gdzie policjant próbował zatrzymać mężczyznę przechodzącego w niedozwolonym miejscu z dwójką dzieci.

Ma tam stalowe nerwy, a w polskim systemie prawnym i policyjnym, to ten człowiek łamiący prawo ma w praktyce większe prawa niż interweniujący policjant. Bez problemu może pokazywać ten film i mówić jaka brutalna jest policja. Jeszcze raz powtórzę: policjanci muszą dostosować się do poziomu ludzi, z którymi mają do czynienia. Tylko wtedy będą skuteczni.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...