Bez opuchlizny, odcisków i odprysków. 7 produktów, dzięki którym zachowasz piękne stopy przez cały upalny dzień

Sezon na odkryte stopy możemy uznać za otwarty. W tym roku niemal bez okresu przejściowego "przesiadłyśmy się" z ciepłych butów zimowych na sandałki. A raczej chciałybyśmy, by tak było... Stopy po zimie wymagają opieki, a proces doprowadzania ich do stanu idealnego trwa. Ukrywałyśmy je więc w pełnych butach, mimo 25 stopni aż w końcu uznałyśmy, że musi być jakiś sposób, by mieć piękne stopy w mig. Nie myliłyśmy się.

Zniecierpliwione kolejnym weekendem spędzonym w trampkach lub mokasynach, zebrałyśmy kilka poważnych dolegliwości urodowych stóp, które powodują, że nawet w środku lata wybór pada na buty pełne i postanowiłyśmy znaleźć antidotum. Chodziło o rozwiązania niedrogie, nieskomplikowane, skuteczne. Oto kilka produktów, które pomogą wam zachować piękne stopy w dobrej kondycji przez cały upalny dzień.

Minimalizujemy cierpienie

Nie zliczymy, ilu naszych znajomych ma problem z przestawianiem się z butów pełnych na buty odkrywające stopę, nawet takich z ubiegłego sezonu. Każdego lata kończy się tak samo - obolałymi stopami. Paski, klamerki, cienka podeszwa, nie wspominając o obcasach - wszystko to powoduje, że inauguracja sezonu na sandałki to koszmar. W tym roku postanowiłyśmy sięgnąć po... profilaktykę. Nie będzie to historia o maściach i plastrach na istniejące już bąble, ale o jedwabiu w spray'u.



To produkt marki No 36, dostaniecie go w Rossmannie za niecałe 8 zł. Mała buteleczka, banalna aplikacja, więc można mieć go zawsze przy sobie. A nawet warto! Oto dlaczego. Po "wypsikaniu" stóp przed założeniem butów zyskujemy podwójnie – po pierwsze, na stopie powstaje jakby niewidzialna skarpetka, która chroni przez otarciami, po drugie, spray osusza skórę stóp i ma działanie antyperspiracyjne. Co prawda nie jest w stanie utrzymać stóp w idealnym porządku do końca dnia, ale jako doraźna broń na uczucie nieświeżych nóg działa nieźle. Miało być o otarciach!
Nie należy spodziewać się cudów – jeśli macie źle dobrane, za małe, sztywne buty, nie unikniecie krwi i bólu. Jedwab w spray'u pomoże wam gładko wejść w sezon na sandałki pod warunkiem, że nie będą to ultra niewygodne szpilki na pasku. Natomiast jeśli nosicie "normalne" buty na lato, a wasze stopy cierpią od każdej prozaicznej niewygody, jedwab wam pomoże. To produkt dla każdego – dobrze wpływa również na komfort noszenia balerinek na bosą stopę.

Zatrzymujemy kolor

Kolejnym, i zdaje się najczęstszym, powodem rezygnacji z odkrytych butów są odpryski na paznokciach. Rok temu poddałyśmy się i po prostu pilnowałyśmy regularnych wizyty u kosmetyczki na pedicure hybrydowy. W tym roku postanowiłyśmy zawalczyć raz jeszcze i o dziwo, udało się za pierwszym podejściem. Jeśli podzielacie naszą obserwację, że malowanie paznokci u nóg zwykłym lakierem jest syzyfową pracą, bo wystarczy kilka godzin w butach z ciaśniejszym czubkiem i kolor szlag trafił, ta wskazówka jest dla was – albo hybryda, albo utwardzaczo-wysuszacz od Sally Hansen. Możecie go kojarzyć, cieszy się ogromnym powodzeniem.

Jest bezbarwny, wysycha w minutę, a na powierzchni lakieru tworzy twardą powłokę, która zapobiega łuszczeniu oraz odpryskom, nawet tym wywołanym intensywnym potarciom. Nie jest tani, bo kosztuje ok. 40 zł, ale w stosunku do kwot, jakie przez cały sezon miałybyśmy przeznaczyć na hybrydę, to niedużo. Mija drugi tydzień, a kolor wciąż na swoim miejscu. Dotąd stosowałyśmy go z lakierami Sally Hansen Color Therapy (mają super paletę!).

Przynosimy ulgę i walczymy z opuchlizną

Opuchnięte i paradoksalnie również zmęczone nogi to domena wszystkich, którzy cały dzień spędzają za biurkiem – grawitacja i brak ruchu robią swoje. A jeśli do tego dochodzi wysoka temperatura... no cóż. Stopy w sandałkach o godzinie 16.00 wyglądają raczej jak owinięte siatką kiełbaski, aniżeli cokolwiek ładnego. To bardzo poważny powód, by nie wybierać odkrytych butów na co dzień. Dlatego równie poważnie potraktowałyśmy poszukiwanie produktu, który temu zapobiegnie. I tak: o ile nie bardzo mamy szansę na skuteczną profilaktykę (siedzenie po turecku lub z nogami na krześle koleżanki z naprzeciwka nie wchodzi w grę), o tyle możemy pomóc sobie doraźnie, np. chłodzącym spray'em na opuchnięte i zmęczone nogi. Wybrałyśmy "na ślepo" Acerin (znana marka) i nie zawiodłyśmy się. Naprawdę daje ulgę i można go bez problemu użyć w ciągu dnia, właściwe bez względu na miejsce, w którym się znajdziecie. Szybki ratunek pozwala uniknąć mocno opuchniętych stóp pod wieczór i bez uczucia ciasnoty wrócić w sandałkach do domu. Kosztuje ok. 10 zł, szukajcie w aptekach.

Trudniejszą do zastosowania w pracy czy na mieście, ale dającą trwalsze efekty, metodą na opuchliznę i zmęczenie nóg jest balsam odświeżająco-chłodzący marki Gehwol. Oprócz tego, że daje ulgę tak po prostu, to jest w stanie wyprowadzić na prostą nawet stopy piekące z przemęczenia. Ponadto, dzięki naturalnym składnikom odżywia skórę, można go zatem traktować również jako produkt do pielęgnacji stóp. Przy okazji zapobiega grzybicy i ma działanie antyperspiracyjne. Kosztuje od 25 do 30 zł w aptekach.
Podobne działanie mają kremy z wyciągiem z kasztanowca, my polecamy ten Flosleku. Zdarzyło nam się trafić na maści i kremy z tym samym składnikiem, który nie powodował, prócz uczucia chłodu, właściwie nic. Krem Floslek zmniejsza obrzęki i obrzmienie rozszerzonych naczyń krwionośnych, usuwa uczucie ciężkości nóg tak skutecznie, że wieczorem jeszcze dacie radę potańczyć. Kosztuje kilkanaście złotych w aptekach.

Zapobiegamy przykremu zapachowi

I w ten oto sposób płynnie przeszliśmy do ostatniego, przeogromnego problemu w kategorii "stopy latem" – pot i zapach. Jeśli zdarza wam się rezygnować z odkrytych butów, bo obawiacie się, że za 6 – 8 godzin przebywanie z wami w jednym pomieszczeniu może być dla waszych towarzyszy mało komfortowe lub po prostu nie znosicie odkrytych butów za to, że nawet bez dotyku czujecie, że wasze stopy są nieświeże, polecamy sięgnąć po preparat Bielendy, który łączy w sobie profilaktykę i pomoc doraźną.
Profilaktyka to nic rewolucyjnego, a po prostu antyperspirant. Tak właśnie działa mgiełka do stóp Bielenda Comofort – utrzymuje stopy suche. Jednak my polubiłyśmy ten produkt za zapach (pachnie cytrusami i miętą), jest mały i wygodny w użyciu, więc można się nim po prostu poratować w ciągu dnia (klasyczny antyperspirant stosuje się przed wyjściem z domu, więc nie można użyć go jako pochłaniacza zapachów). Co bardzo ważne, zapach i efekt suchości utrzymują się naprawdę długo. Zdaje się, że to zasługa formuły – klasyczny spray chwyta się skóry tak skutecznie jak rozpylony płyn. Testowałyśmy nawet na bosej stopie w balerinach – działa! Taki efekt za 8 zł w Rossmannie? Nie będziemy szukać dalej.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...