Czy tylko ja widzę ten absurd? KSW – wielka wrzawa, grube pieniądze, potężne reklamy i... 16 sekund pseudo walki

Walka Popka z Hardkorowym Koskem był a prawdziwą lokomotywą marketingową. Tylko czy to jest jeszcze sport?
Walka Popka z Hardkorowym Koskem był a prawdziwą lokomotywą marketingową. Tylko czy to jest jeszcze sport? Fot. facebook.com/KSW
KSW 39 – Coloseum. Zapowiedzi były buńczuczne, a samo widowisko miało dorównać walkom starożytnych gladiatorów w Cesarstwie Rzymskim. Internet, radio i telewizja pełne były reklam i zapowiedzi największego widowiska sztuk walki w Polsce. Za jedyne 40 zł. Jednak po kilkugodzinnym show można dojść do wniosku, że coś jednak poszło nie tak...

Trzeba przyznać, że kilkanaście pierwszych gal MMA w Polsce było naprawdę ekscytujące i na poziomie. Dla fanów mieszanych sztuk walki były to naprawdę łakome kąski, na które czekało się miesiącami. Wcześniej dostępne były tylko amerykańskie odmiany na zagranicznych kanałach sportowych, transmitowane w środku nocy. Krew, pot, łzy i iście „amerykańska” oprawa dawały prawdziwego czadu. Jednak od jakiegoś czasu sport i tryskająca krew ustąpiły miejsca hucznym reklamom, tanim show i pieniądzom. Wielkim pieniądzom.



Przecież były kontrowersje
To prawda, po raz pierwszy w historii Konfrontacji Sztuk Walki, dotychczasowy ulubieniec publiczności Mamed Khalidov został wygwizdany i wybuczany. Za co? Dobre pytanie. Chyba tylko za to, że wygrał z Polakiem. Bo przecież ten Khalidov to tylko taki przyszywany Polak. I do tego "radykalny muzułmanin".

KSW jak "dymy wujka Eugeniusza”
Na podsumowanie ostatniej gali zdecydował się Łukasz Najder, którego całe wydarzenie i zamieszanie wokół niego wyraźnie rozbawiły. Jak napisał na swoim fanpage'u, gale KSW to bicie piany w mediach przez 3 tygodnie, jakieś zupełnie bizantyjskie ceremonie ważenia przykryte teatralnymi bluzgami i „niegrzecznymi kwestiami”. A wszystkie te zabiegi zakończone są kilkunastoma sekundami „walki” tzw. „gladiatorów”, który bez względu na to jak i ile walczą, zarobią całkiem niezłe sumy.
Wpis doczekał się wielu komentarzy, wyłącznie pozytywnych i idących jeszcze dalej. Niekoniecznie w sportowym kierunku:
Proszę państwa! Koniec walki!
Nie da się ukryć – podczas ostatniego widowiska znaczna mniejszość starć można było nazwać „walką”. Tak naprawdę, gdyby nie walka Mameda Khalidova z Borysem Mańkowskim i Łukasza Jurkowskiego z Rameau Sokoudjou, całe show mogłoby ograniczyć się do transmisji kolejki do kasy takich „zawodników” jak Mariusz Pudzianowski, Popek Monster czy Hardkorowy Koksu. Szczególnie „walka” tych dwóch ostatnich nie trwała zbyt długo. Wystarczyło...49 sekund, by król Albanii i gimnazjalnych imprez pokonał kulturystę i chodzącą reklamę anabolików. Czy tylko ja widzę ten absurd?

Co więcej, za 49 sekund machania rękami i walenia po głowie jak młotem kowalskim, Popek Monster prawdopodobnie zarobił nie mniej niż milion złotych. Za pocieszenie można uznać chyba tylko to, że rękawice, "które połamały nos Koksa, chociaż miały połamać jego szczękę" będą zlicytowane, a zebrana kwota pomoże... dzieciom z jednego z bydgoskich domów dziecka. Oczywiście setki tysięcy złoty trafiło także do Roberta Burneiki, który co prawda poddał...walkę, ale to zupełnie nic nie znaczy.
Jeszcze krótsze było spotkanie Marcina Różalskiego z Fernando Rodriguesem Jr. Trwało... 16 sekund, więc większość widzów nie zdążyła nawet umościć się w fotelu z popcornem w ręku, wracając z wycieczki do mikrofalówki. Tutaj też w grę wchodzą sześciocyfrowe sumy.
A może jednak się podoba?
Dość jednak narzekania i marudzenia. O opinię zapytaliśmy wieloletniego dziennikarza sportowego Janusza Pinderę, który przyznaje, że twórcy KSW bardzo dobrze wymyślili to widowisko, które bardzo bardzo sprawnie połączyli ze sportem.

Jednak w przypadku takich show jak gala KSW, to opinia widzów jest najważniejsza. Bo jak widzowie, to i pieniądze. Nie trzeba jednak głęboko przetrząsać zakamarków internetu, żeby zobaczyć, że delikatnie mówiąc, opinie na temat tego co się ostatnio stało, nie są pochlebne:
Wszystko jednak jest na swoim miejscu. Pieniądze z pay per view są? Są. Od sponsorów? Są.Czy będzie następna gala? Ależ oczywiście, prawdopodobnie na jesieni. Motor marketingowy w postaci Popka także jest, więc interes się kręci. Czy pieniędzy wystarczy na eskalujące żądania gwiazd? Jak przyznali w jednym z wywiadów właściciele KSW, zdarzyło im się zapłacić milion złotych za jedną walkę. Ale zaraz, zaraz. A jakieś zasady? Sport, fair play, niech wygra lepszy? Nie nie, to nie tutaj. Wiadomo, wszyscy na scenę. Oczywiście chciałem napisać: show must go on.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...