Historie o szczęśliwym życiu bez smartfona można włożyć między bajki. Tinder i FB czynią cię lepszym

Internet aż roi się od ostrzeżeń przed portalami społecznościowymi, chociaż prawie wszyscy z nich korzystamy. Może mają jednak jakieś pozytywne strony?
Internet aż roi się od ostrzeżeń przed portalami społecznościowymi, chociaż prawie wszyscy z nich korzystamy. Może mają jednak jakieś pozytywne strony? Fot. 123rf
O odłączeniu się od internetu i szczęśliwym życiu bez niego można poczytać w niezliczonych poradnikach i na stronach internetowych. Nawet Królewskie Towarzystwo Zdrowia zaleca poważne ograniczenia w korzystaniu przez młodych ludzi z mediów społecznościowych. Jednak czy naprawdę nasze wirtualne życie to zło, od którego jesteśmy uzależnieni i które nas niszczy?

Wspomniane już towarzystwo twierdzi, że portale społecznościowe są odpowiedzialne za ponad 70 procentowy wzrost zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży. Naukowcy stworzyli nawet ranking najbardziej groźnych portali, który mają zgubny wpływ na psychikę ludzką i niszczą zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży.



Instagram najgorszy
Według brytyjskich psychologów, największe spustoszenia w głowach sieje Instagram. To on ma odpowiadać za zaniżoną samoocenę, depresję, stany lękowe, obawy przed odrzuceniem społecznym i problemy ze snem. Zgubne okazują się także narzędzia do obróbki zdjęć. Kreują one nierealne kanony wyglądu i sztucznie upiększają ludzkie ciało. Szczególnie negatywnie wpływa to na młodzież w okresie dojrzewania – w tym okresie wzrasta zagrożenie anoreksją, bulimią i innymi zaburzeniami psychicznymi.

Na kolejnych miejscach w badaniu znalazł się Snapchat, Facebook i Twitter. Pozytywnie wypada tylko YouTube.
Dobre strony
Porzucając tragiczne wizje i ciągłe narzekanie na świat, zadałem sobie trud poszukania jakichś dobrych stron korzystania z portali społecznościowych. Czy one w ogóle istnieją? Czy jesteśmy na nie skazani, bo i tak od nich nie uciekniemy, a nasze wirtualne życie w jeszcze większym stopniu będzie toczyć się w social media? Zapytaliśmy o nie psychologa internetu dr Jana Zająca i socjologa sieci dr Dominika Batorskiego.

Instagram


Czy można choć po części zrehabilitować tę aplikację? Czy są jakieś pozytywne strony korzystania z upiększonych zdjęć i relacjonowania swojego dnia przez umieszczanie kilkunastu- lub kilkudziesięciu zdjęć dziennie? Dr Jan Zając, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego i prezes Sotrender.pl podkreśla, że wciąż zwiększająca się popularność portali społecznościowych i aplikacji (nie tylko Instagrama) pokazuje, że przynoszą one jednak korzyści ich użytkownikom. W przypadku Instagrama może to być przede wszystkim rozrywka i sposób na relaks.Nie różni się to znacznie od przeglądania zwykłych portali internetowych czy oglądania tak popularnych filmików na YouTube. Inna jest tylko forma przekazu.

Jak mówi dr Zając, obecność i publikowanie zdjęć na Instagramie może też dawać poczucie przynależności do określonej grupy i wzmacniać poczucie własnej wartości. Oczywiście, warunkiem jest pozytywny odzew z drugiej strony ekranu.

Facebook

Facebook to największy portal społecznościowy na świecie. Choć, jak większość tego typu przedsięwzięć zaczynał od małego, uczelnianego projektu, to właśnie pomysł Marka Zuckerberga rozrósł się do gigantycznych rozmiarów i to on rozdaje karty nie tylko na rynku IT, ale też w rewolucjonizuje komunikację międzyludzką. Jak większość portali, krytykuje się go za spłycenie sposobów komunikowania się, przenoszenie świata realnego do przestrzeni wirtualnej, uzależnienia i pokazywanie tylko tej lepszej i bardziej kolorowej strony życia. Jednak, co podkreśla dr Dominik Batorski, socjolog sieci z Uniwersytetu Warszawskiego, w działaniu Facebooka można dopatrzeć się pozytywnych stron. Jedną z nich jest bardzo szeroki dostęp do informacji i możliwość ich filtrowania. Pomagają nam w tym nasi znajomi, którzy „lubią” i „udostępniają” najciekawsze i najbardziej wartościowe ich zdaniem informacje. To ułatwia nam stworzenie poglądu na dany temat. Często jest też zarzewiem dyskusji nad kontrowersyjnymi tezami.

Drugą zaletą jest ułatwione budowanie tzw. kapitału społecznego. Jak mówi dr Batorski, badania pokazały, że luźniejsze relacje (facebookowi „znajomi”) są o wiele lepsze i skuteczniejsze od bliskich przyjaciół czy rodziny, na przykład w szukaniu pracy.

I trzecią pozytywna stroną Facebooka jest to, że bardzo często, nawet nieświadomie, możemy motywować naszych znajomych. Publikowanie zdjęć z kursu językowego, uprawiania sportu czy zajmowania się swoją pasją, może ich zarażać i motywować do „wyjścia z domu” i działania.

Tinder

Na temat tej aplikacji można znaleźć niezliczone opinie, które odżegnują ją od czci i wiary i oskarżają ją o spłycenie relacji międzyludzkich opartych na oglądaniu wyretuszowanych zdjęć, umawianie się wyłącznie na jednorazowy seks i brak możliwości budowy głębokich relacji. Jednak jak pokazują badania, wbrew pozorom Tinder może być naprawdę pomocny. Badania amerykańskich i australijskich psychologów pokazały, że aż 87 proc. badanych potwierdziło, że dzięki technologii zwiększyła się liczba okazji do znalezienia partnera/ki, a prawie 66 proc. czuje większą kontrolę nad celem i charakterem znajomości. I wcale nie są to tylko seksualne przygody. Pojawia się też opinia, że dziewczyna czy chłopak z Tindera, to nie to samo co ten poznany na przystanku. Czy naprawdę ma znaczenie sposób, w jaki poznamy potencjalną druga połówkę?

Seksuolodzy przyznają też, że jest to też narzędzie, które pozwala osobom, zwłaszcza młodym, podwyższyć swoją samoocenę. Bo przecież jeżeli kilka osób odwzajemni wirtualne serduszko, to wcale nie jest z nimi tak źle. I do poznania nowej osoby nie potrzebny jest przystanek autobusowy.

Twitter

W przypadku Twittera, jak mówi dr Batorski, najważniejsze jest filtrowanie wiadomości, które możemy bardzo ściśle dopasować do zakresu, który nas interesuje. Wymienianie informacji z użytkownikami i znanymi osobami, które często korzystają z tego narzędzia ma niewątpliwie potencjał opiniotwórczy i może być także pomocne w organizowaniu nowych, spontanicznych inicjatyw społecznych. I wcale nie jest to medium tylko dla elity, za jakie zwykło się uważać Twittera.

Dobre czy złe?
W przypadku wszystkich portali społecznościowych, nasi rozmówcy zwracają uwagę na to, że są to tylko narzędzia, które zależnie od osoby, która je używa, stają się one potrzebne i spełniają pozytywną rolę w życiu użytkowników. Oczywiście może być wręcz odwrotnie, bo jak przyznają, zdarzają się przypadki ich nadużywania, ale wynikają one z predyspozycji konkretnej osoby i z braków w realnym świecie, które próbują zrekompensować w sieci lub z mody. Co jakiś czas jesteśmy świadkami gremialnego instalowania i korzystania z modnej aplikacji, nie zawsze z realnej potrzeby, ale po to, aby być „na czasie”.

Po przeczytaniu masy opinii w internecie i rozmowach z osobami zajmującymi się badaniami sieci, czas pozbyć się myślenia o Facebooku czy Tinderze, jako złu któremu ulegamy, i które zaprowadzą nas na manowce. Można powiedzieć, że z portalami społecznościowymi i aplikacjami jest jak z ostrymi narzędziami. Możemy sobie nimi ułatwić życie, albo wyrządzić krzywdę. Znaleźć miłość albo stalkera. Należeć do grupy ludzi o podobnych poglądach, albo być hejterem.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...