"Stanęliśmy za sobą murem". Jakubik zdradził, jak artyści reagowali na wyrzucenie Kayah

Arkadiusz Jakubik miał być jednym z artystów występujących w Opolu.
Arkadiusz Jakubik miał być jednym z artystów występujących w Opolu. Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Gazeta
– Kluczowa była informacja o wycofaniu się z festiwalu Kasi Nosowskiej. I jej poruszające oświadczenie, w którym napisała, że gdyby jej syn miał iść na urodziny kolegi, a rodzice tego chłopca nie zaprosiliby innego kolegi ze względu na jego niezamożność czy przekonania religijne, to ona by syna na tę imprezę nie puściła – powiedział w wywiadzie dla "Newsweeka" Arkadiusz Jakubik, aktor i wokalista zespołu Dr Misio. Jakubik miał wystąpić w Opolu, ale zrezygnował, jeszcze zanim festiwal w ogóle został odwołany.

Renata Kim, "Newsweek": Dobrze się panu powodzi od czasu niewystąpienia w Opolu.





Arkadiusz Jakubik:  Tak. Jego Ekscelencja prezes Kurski powinien od nas dostać prezent. Były różne propozycje: kwiaty, koniaki. Stanęło na nowej gitarze.

Dacie mu gitarę?

Żart.

Wasza piosenka "Pismo" wskoczyła na trzecie miejsce listy przebojów Trójki. Utwór taki dobry czy okoliczności sprzyjające?

Numer, myślę, całkiem niezły, wpada w ucho, tekst jest o czymś, ale bez skandalu w Opolu nikt by o nim nie usłyszał.

Jak to się w ogóle stało, że Dr Misio miał wystąpić w opolskich Premierach?

Nasz wydawca, Universal, zgłosił piosenkę „Pismo” na koncert Premier i ku naszemu zaskoczeniu otrzymaliśmy nominację. To było 9 maja. Premiera teledysku, który stał się kością niezgody, miała miejsce 27 kwietnia. Naiwnie myślałem, że organizatorzy go obejrzeli i wiedzą, jakie jest przesłanie.

Jakie?

– A nie widać? Ten teledysk autorstwa Wojtka Smarzowskiego jest naszym głosem w debacie publicznej. Ale nie chodziło nam o zrobienie skandalu, mieliśmy raczej nadzieję, że tamta strona otworzyła się na ten rodzaj dyskusji o ważnych problemach społecznych. Szybko zostaliśmy jednak sprowadzeni na ziemię. Po kilku dniach dostałem informację, że w TVP zebrało się jakieś szacowne gremium i debatowało o sprawie Dr. Misia. Obejrzawszy teledysk, uznało, że jest nieemisyjny.

Mnie się wydaje antyklerykalny. Śpiewa pan: "Nikt już dzisiaj nie wypędza kupców ze świątyni. W świątyni najlepszy jest  biznes. Kogo obchodzi zbawienie?".

W moim przekonaniu jest jak najbardziej emisyjny, a wręcz misyjny. (...) W każdym razie to szacowne telewizyjne gremium poprosiło Universal o zrobienie alternatywnego teledysku, który będzie można emitować w telewizji. To był warunek, byśmy w Opolu zagrali.

Nie miał pan z tym problemu?

Miałem. Moja pierwsza odpowiedź brzmiała: nie. Jest oficjalny teledysk i nie robimy innego. Ale się z tym przespałem i uznałem, że teledysk i tak funkcjonuje w świadomości opinii publicznej, nie da się go zdjąć z internetu. A my chcieliśmy w Opolu wystąpić, bo to święto polskiej muzyki. Universal przygotował inny teledysk – zdjęcia naszego zespołu połączone z tekstem piosenki – i wysłał go do TVP. A mimo to zostaliśmy wyproszeni z konkursu. To się zbiegło w czasie z odwołaniem przez Jego Ekscelencję występu Kayah na koncercie Maryli Rodowicz. I wtedy szlag jasny mnie trafił, że polityka zaczęła ingerować w muzykę.

Pamięta pan ten moment?

Kluczowa była informacja o wycofaniu się z festiwalu Kasi Nosowskiej. I jej poruszające oświadczenie, w którym napisała, że gdyby jej syn miał iść na urodziny kolegi, a rodzice tego chłopca nie zaprosiliby innego kolegi ze względu na jego niezamożność czy przekonania religijne, to ona by syna na tę imprezę nie puściła. Zostałby w domu, bo tego wymaga przyzwoitość. Przeczytałem to i pomyślałem: "O nie, nas już tam nie ma". Nawet gdyby nas nie wyrzucono i tak byśmy nie wystąpili w Opolu. Fantastyczne jest to, że artyści stanęli za sobą murem, że zrezygnowali z marzeń o występie na festiwalu, sprzeciwili się próbom ingerencji w ich wolność.

Lista tych, którzy postanowili jednak wystąpić, też nie jest krótka.

Ja nie chcę nikogo oceniać, każdy podejmuje decyzje i bierze za nie odpowiedzialność. Każdy ma swoją wagę. Dla niektórych ważniejsza jest przyzwoitość, dla innych popularność, którą gwarantuje występ w Opolu.

Cały wywiad w nowym "Newsweeku".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...