MyTaxi pokazało, jak wyjść z twarzą z protestu taksówkarzy. Jeden mały gest, a jak wiele zmienia

Po dzisiejszym poranku, taksówkarze z pewnością nie zyskali sobie zwolenników.
Po dzisiejszym poranku, taksówkarze z pewnością nie zyskali sobie zwolenników. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
To, co działo się dzisiaj na ulicach największych polskich miast, wyprowadziło z równowagi niejednego mieszkańca. Potężne korki, wielkie opóźnienia i ogólny paraliż nie przysporzył taksówkarzom sojuszników w walce z Uberem. Jednak, jak pokazała jedna z korporacji, można w fajny sposób choć trochę uśmierzyć gniew swoich stałych klientów.

Od rana wszystkie media donoszą o paraliżu miast zablokowanych przez taksówkarzy, protestujących przeciwko nielegalnej – ich zdaniem – konkurencji w postaci Ubera. W wielu sytuacjach nie pozwoliło to dotrzeć na czas do pracy, na podróż czy spotkanie. Media społecznościowe i fora rozgrzały się do czerwoności przez falę krytyki za ten sposób strajku. Okazało się jednak, że niektórzy zawczasu przewidzieli wściekłość klientów i... oferują zniżki.
Jak widać, korporacja wcale nie ukrywa powodu zamieszania i nierealizowania kursów, ale próbę zatarcia negatywnego wrażenia trzeba uznać za udaną. Oczywiście 2 kody warte łącznie 50 złotych nie zrekompensują stresu, wulgarnych słów i poniedziałkowych spóźnień, ale łagodzą wizerunek.Choć od kodów rabatowych wolałbym jednak normalny przejazd przez miasto.



MyTaxi to aplikacja najbardziej zbliżona w działaniu do Ubera. Funkcjonuje właściwie tak samo z tą jedną różnicą, że zamawia się tam tylko licencjonowanych taksówkarzy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...