Gra o... Pałac. Czyli kto jest teraz najbliżej ucha prezydenta Andrzeja Dudy i co mu podpowiada

Gry i intrygi pałacowe. Czyli kto jest teraz najbliżej ucha prezydenta Andrzeja Dudy i co mu sufluje?
Gry i intrygi pałacowe. Czyli kto jest teraz najbliżej ucha prezydenta Andrzeja Dudy i co mu sufluje? Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Prezydent Andrzej Duda zdał sobie sprawę z tego, że może pożegnać się z myślami o drugiej kadencji jeśli nie zastosuje klasycznej ucieczki do przodu. Stąd nerwowe ruchy personalne na zapleczu jego kancelarii i nowe inicjatywy polityczne z referendum konstytucyjnym na czele. Szef państwa będzie próbował pozbyć się wizerunku "Adriana”, z "Ucha Prezesa”, który jest dla niego politycznie zabójczy. Chce pokazać że – wbrew swoim krytykom – nie wisi non stop u klamki Jarosława Kaczyńskiego i że ma jednak coś do powiedzenia w obecnych ramach konstytucyjnych. Pytanie, czy mu się uda?

W siedzibie prezydenta coraz częściej myśli się o prawdopodobnym starciu z Donaldem Tuskiem w wyborach prezydenckich w 2020 r. A żeby powalczyć o drugą kadencję Duda potrzebuje bardziej zgranego  zaplecza i jakiejś ofensywy, która zaakcentuje jego niezależność. Tym bardziej, że ponad 60 proc. Polek i Polaków sądzi, że nie jest on politykiem samodzielnym. Stąd zapewne pomysł na referendum konstytucyjne i próby dystansowania się od PiS.
Adrian ciąży na wizerunku
– Andrzej Duda musi pozamykać pewne rzeczy, które się pootwierały, od kabaretowych po poważne. Od próby zrobienia go negatywną ikoną kabaretowej popkultury po poważniejsze polityczne. Musi wrócić do Andrzeja Dudy z kampanii wyborczej. Myślę, że Krzysztof Łapiński i jego zaplecze tę atmosferę będzie próbowało odbudować – komentował we wtorek w RMF FM Adam Hofman, były rzecznik PiS.



Do tej pory, jak na każdym dworze, także w Dużym Pałacu nie brakowało rozmaitych gierek i intryg, którymi urozmaicali sobie czas współpracownicy szefa państwa. "Dworzanie" Dudy nie stanowili zgranego zespołu, rywalizowali ze sobą i nie ufali sobie. Wiadomo, że w takiej atmosferze nie można zbudować konstruktywnego planu przed walką o drugą kadencję.
Dlatego praca zaplecza Dudy ma zostać "zdynamizowana". Trwa właśnie ponowne "meblowanie” Kancelarii Prezydenta. Tak naprawdę zaczęło się od odejścia Macieja Łopińskiego, który pod koniec ubiegłego roku zrezygnował z pracy w kancelarii, w której był sekretarzem stanu. Prezydent powołał wtedy na to stanowisko Pawła Muchę. Już wtedy relacje między Dużym Pałacem i Nowogrodzką zaczęły się ochładzać.
W ostatnich tygodniach nastąpiło przyśpieszone "wietrzenie" kancelarii. Niespodziewanie Adam Kwiatkowski stracił funkcję szefa gabinetu prezydenta. Zastąpił go Krzysztof Szczerski, który specjalizuje się w polityce międzynarodowej. Kwiatkowski jako sekretarz stanu nadal zajmuje się m.in. kontaktami z Polonią, ale w rozgrywkach pałacowych przestał się liczyć. Ponadto prezydent powołał wspomnianego już Pawła Muchę na stanowisko zastępcy szefowej kancelarii prezydenta Małgorzaty Sadurskiej.

Łapiński za Magierowskiego
Następnie odszedł Marek Magierowski, który kierował biurem prasowym prezydenta, ale rywalizował ze Szczerskim o sprawy międzynarodowe. Do Dużego Pałacu przyszedł jako ekspert od spraw zagranicznych. Podobno Magierowski nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie wiedział o prezydenckiej inicjatywie referendalnej.

Magierowskiego zastąpił go Krzysztof Łapiński, który jako jeden z niewielu polityków PiS miał odwagę krytykować swoją partię i ma niewiele do stracenia na Nowogrodzkiej.

Teraz miękkie lądowanie szykuje sobie szefowa kancelarii Małgorzata Sadurska, która z Kancelarii Prezydenta ma trafić do zarządu PZU. Tajemnicą poliszynela jest, że Sadurska była na dworze Dudy "oczami i uszami” prezesa PiS.

Jej odejście oznacza, że dystans między między głową państwa a PiS będzie się stawał coraz większy. Nieoficjalnie mówi się, że także jednym z powodów jej spodziewanego odejścia jest coraz silniejsza pozycja Szczerskiego. Wiele wskazuje na to, że na czele kancelarii może ją zstąpić Mucha, obecny zastępca szefowej kancelarii.

W minionym tygodniu w piątek wziąłem udział w IX Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. Wspólnie z ambasador...

Opublikowany przez Krzysztof Szczerski na 15 maja 2017
To Szczerski rozdaje karty
Mucha, Łapiński ale przede wszystkim Szczerski w widoczny sposób zwiększają swoje wpływy w otoczeniu Andrzeja Dudy. Mniejszą rolę odgrywa Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, o którym gen. Roman Polko mówił, że mógłby być pistoletem Dudy w wojnie z Macierewiczem o zwierzchnictwo nad armią. Wielkich ambicji kreowania polityki na dworzena prezydenta nie ma ze to chyba Andrzej Dera.

to w myśl zasady, że jak się będzie wielekrotnie powtarzać to ludzie "kupią" ?

Opublikowany przez Danuta Przywara na 4 czerwca 2017
Polska konstytucja niejako wymuszała rywalizację między Dużym i Małym Pałacem, czyli kancelarią prezydenta i kancelarią premiera, ale za rządów PiS doszedł do tego jeszcze jeden - pozakonstytucyjny ośrodek władzy czyli gabinet prezesa Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej.
O ile nie widać za bardzo konfliktów na linii Duda-Szydło, to wiele razy byliśmy świadkami tarć na linii Duży Pałac - Nowogrodzka, czyli przepychanek Dudy z szefem MON Antonim Macierewiczem o kontrolę nad armią i szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim o prymat w sprawach zagranicznych.

Duda musi lawirować. Z jednej strony wie, że aby powalczyć o drugą turę musi się otworzyć na centrowych wyborców, z drugiej nie może się odciąć od PiS, które trzyma kasę. Czy prezydent podejmie próbę wybicia się na samodzielność? Na razie wygląda to bardzo chaotyczne. Musiałby przede wszystkim przestać być "długopisem PiS", a na to się nie zanosi.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...