Pracują, aby inni mogli się modlić... no i na nich zarobić. Biznes po częstochowsku

Rozpoczęcie sezonu pielgrzymkowego w Częstochowie. Przygotowano już sanitariaty, hotele i dewocjonalia.
Rozpoczęcie sezonu pielgrzymkowego w Częstochowie. Przygotowano już sanitariaty, hotele i dewocjonalia. Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Pątnicy z Łowicza otworzyli sezon pielgrzymkowy w Częstochowie. Była euforia i natchnienie. No ale pielgrzym musi przecież coś zjeść, gdzieś spać i przywieźć pamiątkę. Jasna Góra to kombinat generujący zyski nie tylko dla jej gospodarzy.

Gdy byłem pierwszy raz na Jasnej Górze, był wczesny ranek. Na ulicy do klasztoru ani żywej duszy. To nie był sezon pielgrzymkowy, ale na ławce przed wejściem na klasztorną górę siedziała starsza kobieta. Na widok dwójki samotnych pielgrzymów poderwała się i zadziwiającą wprawą wbiła w kołnierze podróżnych malutkie krzyżyki. Wspomniała o bożym błogosławieństwem i na koniec dodała: – Po 10 złotych za krzyżyk. – No może połowę tej kwoty – odparłem nieśmiało. – A... To jeden krzyżyk zabiorę – odpowiedziała niezrażona. Tak poznałem gorszą stronę "biznes po częstochowsku", ale to było przed laty, w czasach rodzącego się radosnego kapitalizmu. Z ciekawości przyjrzałem się obecnym kulisom pielgrzymkowego świata.



Jaskółka na wyznaczonej trasie
Piesza pielgrzymka łowicka, która co roku, jako pierwsza dociera na Jasną Górę składała się w dużej mierze z młodych pątników. Nazywana jest też ładnie – jaskółką pielgrzymek. Swoją radością przypomina tego ptaka i wydawałoby się, że to równie, niczym nieskrępowany entuzjazm.

Opublikowany przez Parafia pw Chrystusa Dobrego Pasterza w Łowiczu na 4 czerwca 2017
Wbrew pozorom to doskonale zorganizowana akcja. Chociażby – pielgrzymki poruszają się tylko wytyczonymi trasami. – Mamy już wieloletnie doświadczenie w przygotowaniu miasta do sezonu pielgrzymkowego. Wytyczamy trasy, aby jak najmniej utrudniać ruch na drogach i zapewnić bezpieczeństwo pielgrzymom – opowiada Włodzimierz Tutaj z częstochowskiego magistratu.
Przy trasie przemarszu ustawionych jest więcej niż zwykle sanitariatów, ale nie tylko. Przy okazji miasto daje zarobić firmom. – Dodatkowe koszty punkty czerpania wody pitnej, kabin przenośnych WC, koszy na śmieci i sprzątania, zmiany organizacji ruchu są związane z płatnościami dla firm zewnętrznych. Są to wydatki rzędu 50-90 tys. zł na sezon, ale one nie uwzględniają dodatkowej pracy jednostek i spółek miejskich oraz służb państwowych – tłumaczy Tutaj.

Od świątka po Sętowskiego
Wielu pątników podąża na klasztorne wzgórze ulicą św. Barbary. Stoją przy nich stragany z dewocjonaliami. Kupcy z tej ulicy założyli stowarzyszenie. Przed laty złożyli się na remont deptaka i poprawę estetyki straganów. Od niedawna drewniane budy mają zamknięcia, bo bezdomni robili sobie noclegownię. Na ladach stoją "matki boskie", wiszą różańce. – Co roku jest spadek sprzedaży, ale jakiegoś dramatu nie ma. Dewocjonalia to nie bułki, które pielgrzym za chwile zje i kupi następną – tłumaczy Jerzy Gralewski, prezes Stowarzyszenia Targowiska przy ulicy św. Barbary.
Trudno przewidzieć, jaki towar zdobędzie szczególne uznanie pielgrzymów w danym roku. Obecnie bardziej od figurki Jana Pawła II popularniejsze są "magnesy". Czasem z nazwą Częstochowy, inni wybierają bardziej uduchowione. Raczej dalekie od artyzmu, ale można oddalić się od deptaka, aby trafić do galerii. Zadziwia, ilu artystów mieszka w pątniczym centrum Polski. Jeden z nich, Tomasz Sętowski, zainspirował szejka Dubaju. Malarz Jacek Łyżba w rozmowie z naTemat ciekawie wyjaśnił, skąd wywodzi się ten artystyczny fenomen miasta. – Od wieków klasztor przyciągał artystów. U nas facet z pędzlem cieszy się etosem, który ze swojej działalności może utrzymać rodzinę. Jesteśmy przeciwieństwem, chociażby Śląska, gdzie malarstwo było ewentualnie pasją po godzinach górniczej pracy – tłumaczył Łydżba

Inwestorzy wyczuwają koniunkturę
W ostatnich latach w Częstochowie przybyło miejsc noclegowych. Do inwestycji przymierza się Hilton. Częstochowscy radni zgodzili się wystawić na sprzedaż miejską działkę, którą zainteresowany jest inwestor. Nie oznacza to jednak wcale, że Hilton zamierza zbijać krocie na pątnikach. Hotelarze dostrzegli nowych klientów. – Nastawiamy się na turystów, którzy przyjeżdżają na Jasną Górę nie z powodów religijnych, tylko ze względu na jej zabytkowy czy też artystyczny charakter – tłumaczy Marek Mieszkowski, właściciel Apartament 2M z Częstochowy.

Tak tylko na Jasnej Górze
Z zazdrością hotelarze mogą patrzeć na przewijające się tłumy na szycie Jasnej Góry. W Domu Pielgrzyma już zarezerwowane są miejsca na sierpień. – Teraz można je jeszcze dostać, chociaż w weekendy jest trudno o nocleg. Proszę rezerwować – informuje mnie rozmówca z Domu Pielgrzyma. Tanio, ale i warunki adekwatne do ceny. 28 zł w czwórce w pokoju do dyspozycji umywalka, jedynka to 90 złotych. Na oficjalnej stronie Jasnej Góry można znaleźć cennik zwiedzania.
Powszechnym obrazkiem w klasztorze są młode pary. Aby pobrać się, potrzebna jest licencja od proboszcza rodzimej parafii. Z dokumentem należy się zgłosić do ojca kustosza, a wtedy... – Ślub dostaniecie się choćby jutro. Wiadomo, że w sierpniu są terminy zarezerwowane na inne uroczystości – wyjaśnia mi mój rozmówca z kancelarii kustosza. Zadzwoniłem, jako zainteresowany tym sakramentem. Dopytuję jeszcze, ile to kosztuje? – Co łaska – zapewnia.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...