Nie kupujcie w sklepach z "pro, art, fabryka, kreacja" w nazwie. Historia chińskiej śrubki za jeden cent, czyli 19 zł

Dlaczego lepiej nie wchodzić do "fabryki światła".
Dlaczego lepiej nie wchodzić do "fabryki światła". fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Handel polega na znalezieniu głupszego od siebie – mówi stara mądrość handlowców. I właśnie sprawdziłem na sobie jego prawdziwość. Ile może kosztować metalowa i chromowana śrubka do montażu kabla na suficie?

W internecie jest taniej niż w sklepach stacjonarnych, taniej niż w internecie jest na Allegro, a to samo, tylko jeszcze taniej, można kupić na Aliexpress. Napisano o tym mnóstwo tekstów, ale ceny modnych ostatnio lamp industrialnych i dodatków vintage przebiły nieboskłon absurdu. Dlatego postanowiłem dołożyć jeszcze jeden tekst.



Znajdziecie już setki internetowych poradników urządzania wnętrz w stylu vintage. Ten powrót do przeszłości w nieco odświeżonym wydaniu jest jak zmiana diety z McDonalda na pieczonego na blasze w ognisku kawał soczystego steku. Jedni polubią, innym zabraknie szóstego smaku, czyli glutaminianu sodu. Na zmianę pokusiłem się i ja. Potrzebowałem: cztery lampy, 30 metrów kabla w bawełnianym oplocie, coś do zamocowania tego na suficie.

Pech klientów takich jak ja polega na tym, że dodatki w stylu vintage i industrialnym to wciąż jeszcze nowy trend. Nawet Ikea zaczęła sprzedawać "żarówki Edisona" z lekko żarzącymi się drucikami. Zainteresowanie wyczuli sprzedawcy, którzy testują teraz próg bólu klientów w sięganiu do portfela podczas zakupów.

Sklep stacjonarny deco, art, style
– Wiem, wiem o co chodzi – sprzedawca rzuca na stół katalogi. – Mam to z Włoch – mówi ściszając głos i delikatnie przewracając strony katalogu. Za jedną, gołą oprawkę żarówki E27 zażyczył sobie 58 złotych, metr kabla 30 złotych. Zachwala, że to świetny wybór, ale niestety będzie kosztować, w sumie ponad 1300 złotych. Żeby zamówić takie rzeczy, trzeba poczekać nawet 3 tygodnie "na sprowadzenie z centrali".

To cena, którą – jak mam wrażenie – sprzedawca podliczył po wcześniejszym otaksowaniu wzrokiem moich butów, spodni i koszuli. Na twarzy miał wypisane pytanie "ile ten zdoła zapłacić, tak żeby poczuł, że kupuje coś ekstra".

Sklep internetowy
Te zazwyczaj tytułują się fabryką światła, albo mają w nazwie: "style", "design", a czasem znacznie rzadziej "pro light". Mają ładnie zaprojektowane witryny swoich biznesów i świetnie sfotografowane produkty. – To bardzo porządnie wykonane rzeczy. Pięknie chromowany metal, robi wrażenie. Warty swojej ceny, nasza autorska kolekcja – tak sprzedawca z internetowego sklepu z lampami vintage, zachwalał swój produkt. Sklep nazywał się "fajne kable" albo jakoś podobnie.
Ta sama oprawka E27 kosztuje tam 40 złotych, metr kabla 19 złotych, stylowa żarówka 39-89 złotych, a śrubka do przypięcia kabla do sufitu 15 złotych. To metalowy detal wielkości orzecha włoskiego. Łącznie 1070 zł. Zanim rozczarowany odłożyłem słuchawkę, usłyszałem jeszcze: "wysyłka gratis, 15 proc. rabatu!".

Pan kabelek z Allegro
Czas na krynicę niskich cen, czyli Allegro. Gdzie, jeśli nie tam, zażarta konkurencja dziesiątek sprzedawców kabli wymusi na nich obniżenie cen. Faktycznie, prawdziwe polskie ceny zobaczyłem u sprzedawcy pod swojską i zwyczajną ksywką Kable PL. Po prostu "kable", bo co tu cudować z jakąś wymyślną nazwa. U "pana kabelka" rzekomo trudno-dostępny, designerski, stylowy, najmodniejszy kabelek kosztuje 4,50 za metr. Cała lampa (oprawka, kabel wraz z osłonką pod sufitem) kosztowała 38-40 zł, te same śrubki do montażu kabla na suficie po 4,70 złotych. Łączne zamówienie opiewało na 342 złote.

W dodatku "pan kabelek" wie, że jeśli sprzedaje tanio, to do rachunku zysków i strat na koniec miesiąca liczy się każdy obsłużony klient i uzyskana na nim marża. Rzeczy zamówione we wtorek wieczorem, w czwartek czekały już paczkomacie.
Słownik zakupowicza
czyli co oznaczają nazwy sklepów

Italia, Light, Fabryka Oświetlenia, Deco, Loft – do sprowadzonych z Chin produktów dorabiają wielką ideologię. Powiedzieć im, że szukasz lampy do 300 złotych, to tak jakby powiedzieć jestem bezdomnym proszę o bułkę.

Style, Design, Kreacja - to zazwyczaj nabzdyczeni marzyciele, niespełnieni projektanci, z braku innego zajęcia muszą się zniżyć do handlu. Ci artyści obrażą się pod byle pretekstem. A w realizacji zamówienia zazwyczaj będą powolni jak lejący się keczup. Wymówki: "Ojej wczoraj koleżanka miała wysłać paczkę. Nie doszło? Przepraszam byłem na długim weekendzie."

Pan Kabel, Pan Lampka - Mirkowie biznesu, najskuteczniejsi sprzedawcy, cisi milionerzy, którzy z biznesiku na allegro wykręcają niebotyczne wolumeny sprzedaży. Wiedzą, że polski klient to klient biedronkowy: nie lubi ściemy, rozpiętego parasola (sami wiecie gdzie) zaakceptuje niewygórowaną ceną za przyzwoitą jakość.

Na końcu zaś ich wszystkich godzi Jack Feng, którego fabryczka w Hangzhou gadżety w stylu vintage, antique i loft tłucze w milionach egzemplarzy rocznie. Ma z tego milion do 2,5 mln dolarów rocznie. Najmodniejsze żarówki Edisona sprzedaje po dolarze, pod warunkiem zamówienia przez Alibaba.com minimum tysiąca sztuk. Chromowane mocowanie do kabla w oplocie kosztuje 11 centów. Zamawia się na torby, a tych toreb trzeba zamówić minimum 100. Nie schyla się po dolary, jeśli zamówieniem nie wypełni się połowy kontenera.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...