Starzy ludzie robią to częściej niż młodzi? Seksuolog: Na mojej kozetce najczęściej lądują 30-latkowie

76 proc. Polaków deklaruje, że jest aktywnych seksualnie, to o 10 proc. mniej, niż dziesięć lat temu
76 proc. Polaków deklaruje, że jest aktywnych seksualnie, to o 10 proc. mniej, niż dziesięć lat temu Fot. 123rf.com
– Dobry seks powinien wynikać z miłości, a nie powinien być zwykłą kopulacją. Powinien być częsty, trzeba go upiększać. Nie sztuką jest pójść do agencji towarzyskiej. A sztuką jest powiedzieć: "Nie chodź na boki, my tu zrobimy coś nowego" – radzi seksuolog Barbara Bartel. Jednak z badań wynika, że tylko 42 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego.

Małgosia jest jeszcze przed 30. Od paru lat w szczęśliwym związku, jedyny problem to seks. – Rzadko mam tak, że naprawdę mi się chce. Odkąd zamieszkaliśmy razem i seks jest dostępny na co dzień, to jest kiepsko – przyznaje. Jeszcze gorzej w ich łóżku zrobiło się, kiedy zaczęła pracę. – Przyszło prawdziwe życie, problemy przez które się stresuję. To wszystko sprawia, że nie chce już nic – przyznaje. Często odmawia swojemu chłopakowi. – Jego to frustruje, stąd usilnie działa, żeby coś urozmaicić, ostatnio nawet sprawił mi przyjaciela (wibrator – red.) –uśmiecha się Małgosia.



69-letni Jan myślał, że klęknie, kiedy 82-latka zapytała, czy nadal jest aktywny. – Ale, jak aktywny, czy na nogach jeszcze chodzę? A jej chodziło o to, czy ja nadal seks uprawiam – opowiada. Jan nie ma już specjalnie ochoty. Ale doskonale wie, że niektórzy starzy ludzie tylko po to jeżdżą do sanatoriów. – Proszę się nie dziwić, ludzie w każdym wieku mają potrzeby seksualne – sprowadza mnie na ziemię właścicielka jednego z biur matrymonialnych. Do agencji Ostoya trafił 80-latek spragniony seksu. – Musiałam go z biura skreślić za nadgorliwość seksualną. Były na niego skargi, on deklarował, że na spacery chodził nie będzie, wprost mówił, że spotykamy się u niego, dwa razy w tygodniu – opowiadała Agata Drozdowska z biura matrymonialnego Ostoya.

Do seksuologów coraz częściej zgłaszają się młode pary, które po prostu ze sobą nie sypiają. – Największym problemem jest po prostu brak ochoty na seks u obu stron. To najczęściej zgłaszana trudność – przyznaje seksuolog Daniel Cysarz. I mitem zaczyna być, że to tylko kobiety wymigują się migreną, a starzy ludzie ze sobą w ogóle nie sypiają.

Garść badań

W 2000 r. w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prof. Zbigniew Izdebski przyznał, że zadowolenie z życia seksualnego Polaków jest coraz większe. – Co prawda większość kobiet i mężczyzn ogranicza się do jednego kontaktu tygodniowo – ale zarazem uznaje, że to częstotliwość adekwatna do ich potrzeb. W seksie liczy się nie tylko ilość, ale i jakość. 85 proc. kobiet przeżywa orgazm – to wysoki wskaźnik. 58 proc. mężów i 82 proc. żon dochowuje wierności – mówił prof. Izdebski. Ale 17 lat później jest już mniej optymistycznie. 76 proc. Polaków deklaruje aktywność seksualną. Jednak tylko 42 proc. mówi o zadowoleniu z seksu – to wyniki raportu prof. Zbigniewa Izdebskiego "Seksualność Polaków 2017".

O raporcie "Seksualność Polaków 2017" Z badań prof. Izdebskiego wynika, że aż 70 proc. Polaków żyje w związkach małżeńskich, a w tych nieformalnych - 11 proc. 76 proc. deklaruje aktywność seksualną, dziesięć lat temu (w tym samym badaniu) taką deklarację złożyło o 10 proc. więcej. Skróciła się także długość gry wstępnej (z 20 minut w 2005 roku do 15 minut w obecnym roku). Raport prof. Izdebskiego i Polpharmy przeprowadzono na przełomie grudnia i stycznia (ub.r./br.) na grupie 2,5 tys. dorosłych Polaków.

Mniej czasu mamy na seks, ale więcej poświęcamy pracy. I tak, według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych społeczeństw (7 miejsce na 38 państw). Co ciekawe, z jeszcze innego badania, tym razem prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, wynika, że 70-latki są tak samo zadowolone z życia seksualnego, jak 35-latki.

O raporcie "Seksualność kobiet. Raport 2016" Z badania prof. Starowicza wynika, że potrzeby seksualne kobiet rosną. 76,5 proc. deklaruje, że ma potrzebę uprawiania seksu co najmniej raz w tygodniu (to o 52,6 proc. więcej, niż w 2005 roku). Aż dwie trzecie Polek po 60. jest wciąż aktywna seksualnie, dokładnie tak samo jest w przypadku pań w wieku 30-39 lat. Raport opublikowano w grudniu 2016 roku. Jego podstawą były wyniki badania ankietowego na reprezentatywnej próbie 1054 kobiet w wieku od 18 do ponad 70 lat.

Barbara Bartel
seksuolog

Jaki powinien być dobry seks? Powinien wynikać z miłości, nie powinien być zwykłą kopulacją. Powinien być częsty, trzeba go upiększać. Nie sztuką jest pójść do agencji towarzyskiej. A sztuką jest powiedzieć: "Nie chodź na boki, my tu zrobimy coś nowego". I podpowiadam: ładna pościel, odpowiednie masowanie, świece. Ważne, by była faza wstępna i by po wszystkim nie odwracać się tyłem. I należy eksperymentować. Jeżeli dwoje ludzi się kocha, to można wszystko robić. Różne pozycje, wydłużać, poznawać, całowanie od stóp do głów, od paluszka aż do ust. Seks udany to taki urozmaicony, pielęgnowany. Często to znaczy? To zależy od wieku kobiety. Kobieta 80 letnia – najpewniej raz na dwa tygodnie. 40-letnia – raz w tygodniu. Młoda kobieta, jak najbardziej powinna co drugi dzień, a nawet codziennie. I nawet na pralce automatycznej, wibrującej.


Problem z seksem mają młodzi

Częściej na kozetce seksuolog i psycholog Barbary Bartel siadają osoby młodsze. Mają 30-40 lat i poważny problem z seksualnością.
Barbara Bartel
seksuolog i psycholog

Do 30 roku życia seks jest zwykle fantastyczny. Potem ci ludzie wchodzą w związki, często nieformalne. Pojawia się dziecko, ale nie zawsze wraz z nim pojawia się dojrzałość. Poprzednie związki nie są jeszcze rozwiązane, dokończone. I przykro to powiedzieć, ale kobiety zaczynają szantażować mężczyzn. "Nie będzie seksu, mam już dziecko." I do tego dochodzi jeszcze materializm. Mówię o grupie dość bogatych i atrakcyjnych ludzi. Kobiety teraz kalkulują i nawet mając 40 lat rodzą dzieci. Już wtedy mają pewną pozycję zawodową. To przekłada się na inne dziedziny życia, nie ma potrzeby seksu, nie ukrywają, że się masturbują. Facet ich nie interesuje, bo nie ma miłości.

Seksuolog Daniel Cysarz nie ma wątpliwości, że problem z seksem wśród niektórych Polaków bierze się  z braku umiejętności tworzenia bliskich relacji. – Myślę, że nie chodzi o nudę i brak czasu na seks, a właśnie o nieumiejętność budowania bliskich relacji. A to się przekłada na bliskość, intymność i seksualność – wylicza Cysarz. Przeszkodą może być także fakt, że wielu Polaków coraz częściej bardziej angażuje się w relacje wirtualne, niż realne. A w tym spora wina internetu i nowych mediów.
Daniel Cysarz
seksuolog

Internet, różnego rodzaju aplikacje randkowe, jak np. Tinder sprawiły, że ta seksualność stała się jeszcze innym wymiarem. Ciekawe, że mężczyźni zupełnie inaczej używają tych aplikacji, niż kobiety. Panowie nastawiają się przeważnie na seks, a u kobiet jest nastawienie na budowanie relacji, bliskość. Mimo że to samo narzędzie, ale używane w innym celu. Zmienia to oblicze seksualności.

Prof. Starowicz w jednym z wywiadów przyznał, że najpierw należy spełnić warunki, które prowadzą do seksu. – To, co się dzieje później, to jest drugi rozdział. W pierwszym kobieta musi czuć się adorowana, atrakcyjna i mieć poczucie, że mężczyzna dba o nią.
Zbigniew Lew-Starowicz
w rozmowie z magazynem "Playboy"

Tu się wszystko zaczyna. Kobieta chce być ze swoim partnerem, bo czuje bliskość. Ale wstęp, zaznaczam, to codzienne życie, a nie dzisiejszy wieczór. Gesty, słowa są bardzo ważne, wystarczy czuły SMS, niby od niechcenia. Potem to już jest sztuka dotyku. Czytaj więcej

Kolejna kwestia: wciąż na głos nie potrafimy mówić o swoich potrzebach seksualnych. – Na zewnątrz kreujemy się jako osoby, które nie mają problemów z mówieniem o seksie. Ale w zakresie tworzenia relacji, jest niestety dużo gorzej. Bardzo trudno jest nam mówić o swoich potrzebach seksualnych, o tym, co lubimy, czego nie – zauważa Cysarz. I razem z nami w sypialni lądują nasze frustracje. – W życiu seksualnym odzwierciedla się stan psychiczny Polaków. Co miesiąc w Polsce sprzedaje się 1,5 mln opakowań leków przeciwdepresyjnych. To musi mieć wpływ na jakość seksu – mówił "Gazecie Wyborczej" psychiatra, prof. Piotr Gałecki.

Starszym jest łatwiej

Pewnego dnia do gabinetu seksuolog Barbary Bartel przyszła para kochanków z domu starców. Byli bardzo szczęśliwi i chcieli dowiedzieć się, co robić by ten stan utrzymać. – Poziom życia wzrasta, żyjemy dłużej, jesteśmy bardziej majętni i apetyt na seks, również na stare lata, wzrasta – opowiada jedna z pracownic biura matrymonialnego. – Osoby w wieku dojrzałym, czy emerytalnym mają czas na ten seks. I nie jest on obarczony stresem, chociażby związanym z nieplanowaną ciążą – dodaje Cysarz.
Daniel Cysarz
seksuolog

Pacjenci w różnym wieku mówią o dużej satysfakcji z seksu. Bo seksualność nie jest tylko kopulacją. Bardzo często osoby starsze wspominają o pewnej grze miłosnej, z której można się cieszyć, nawet jeśli nie wszystkie narządy funkcjonują sprawnie. Bez sprawności erekcyjnej też można korzystać z seksualności.


Seks to ważny fundament

W życiu 21 proc. Polaków seks zajmuje zupełnie nieistotną rolę, dla 29 proc. jest z kolei dość istotny – to także wynika z badania "Seksualność Polaków 2017". Zdaniem seksuolog Barbary Bartel stworzenie udanego związku bez udanego seksu nie jest możliwe. – 90 proc. dobrego seksu to udany związek. Parę osób, które do mnie trafiły, chciało się rozwodzić, ale jak popracowaliśmy nad seksualnością, nad technikami, choć nie chodzi wyłącznie o technikę, to udało się uratować związek – przyznaje Bartel. Inny pogląd w wywiadzie dla magazynu "Playboy" wyraził za to prof. Starowicz. Seks, obok miłości, przyjaźni i dobrej komunikacji, nazwał jednym z czterech fundamentów związku. Na pytanie o to, czy związek bez seksu jest możliwy, odpowiedział: – Jest, ale po co? To zubożenie. Znam jednak związki, w których seks jest fantastyczny, a nie ma o czym rozmawiać. Każde czyta co innego, ogląda inne filmy… Podczas tej samej rozmowy wspomniał o szczęśliwej aseksualnej parze.

Seksuolodzy zwracają za to uwagę na edukację seksualną w Polsce, która wciąż kuleje. –
Antykoncepcja, edukacja seksualna? Zostawmy to rodzicom – powtarzała minister edukacji Anna Zalewska. Według niej szkoła nie jest miejscem, gdzie powinno się wprowadzać młodzież w świat seksualności. – Jeśli rodzice zauważą taką potrzebę, to mogą zgłosić się i zasugerować nauczycielowi poruszenie tego tematu na lekcjach biologii – stwierdziła w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Ale rodzice najczęściej machają na to ręką. I tak dzieci uciekają się do rad internetowych guru. – Moje koleżanki oglądają filmy Sexmasterki, ona np. opowiada o tym, jak robić lody, sprzedaje bieliznę – mówi jedna z nastolatek. A przypomnijmy, że Ministerstwo Zdrowia planuje 3 mln zł wyłożyć na kampanię "sprzyjającą płodności".

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...