NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Kupiłeś samochód, ale to dopiero początek. Podpowiadamy, o czym pamiętać, żeby kosztował jak najmniej

Auto to nie tylko przyjemność, ale i koszty
Auto to nie tylko przyjemność, ale i koszty Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
Samochód, nawet ten najlepszy i najdroższy, zużywa paliwo, traci na wartości i wymaga regularnych przeglądów. Jeśli pójdziemy na żywioł i nie przemyślimy sprawy, może to dla nas oznaczać duże wydatki. Od tak banalnych, jak koszty paliwa, po części i serwis, o czym przy zakupie często nie chcemy pamiętać. Nie znaczy to oczywiście, że musimy rezygnować z wygody, jaką daje auto, trzeba tylko zaplanować jego zakup z głową.

Wspomniana głowa, najlepiej taka chłodna, przy zakupie samochodu to podstawa. Bo jak jest najczęściej? Kupujemy oczami, kierujemy się osiągami, a nie zagłębiamy się w szczegóły, które mogą być istotne dla domowego budżetu. Tymczasem właściwy wybór auta to realna oszczędność, którą można odczuć w portfelu. 




Jak zatem mądrze wybrać samochód? Trzeba zwrócić uwagę na całkowite koszty użytkowania, zwane z angielskiego Total Cost of Ownership (TCO). Ten wskaźnik pokazuje, ile będzie kosztować eksploatacja samochodu przez kilka lat, z uwzględnieniem sprzedaży używanego auta. Często okazuje się, że samochód droższy na starcie po podsumowaniu wszystkich kosztów przez cztery lata eksploatacji okaże się tańszy o kilka tysięcy zł lub nawet więcej.



Wpływ na te końcowe oszczędności ma wiele czynników, które czasami wydają się niepowiązane ze sobą. Warto więc zwrócić uwagę na koszty przeglądów i możliwość wykupienia przedłużonej gwarancji. Gdy zdecydujemy się na to drugie rozwiązanie niespodziewana awaria w czasie, kiedy nasze auto nie będzie już pierwszej świeżości, nie sprawi, że wakacje z dziećmi staną pod znakiem zapytania. Wymierne oszczędności da też nowoczesny, oszczędny silnik. Przy obecnych cenach benzyny każdy litr oszczędzonego paliwa na 100 km po przejechaniu 60 tys. km da nam już realną oszczędność – 2700 złotych. A przecież wielu z nas taki dystans pokonuje w ciągu roku, dwóch lat. Oczywiście to tylko czubek góry lodowej, ale ten przykład doskonale pokazuje, że na koszt auta nie warto patrzeć wyłącznie w kontekście ceny zakupu.

A tyle za niego zapłaciłem...
Najistotniejszym kosztem jest utrata wartości naszego auta. Tak jak człowiek starzeje się od urodzenia, tak samochód traci na wartości od momentu wyjazdu z salonu. Przestaje być autem nowym, a staje się używanym. Od utraty wartości nie uciekniemy – wystarczy spojrzeć na jakikolwiek serwis z ogłoszeniami motoryzacyjnymi, żeby się przekonać, że po kilku latach nasz samochód kosztuje zdecydowanie mniej. Dlatego warto wybrać taki, który na wartości traci możliwie niewiele. Dzięki temu, kiedy zdecydujemy się na sprzedaż, stracimy najmniej.



Z niskiej utraty wartości znane są marki, których auta kojarzą się Polakom z wysoką jakością wykonania i niezawodnością. Jedną z nich jest Volkswagen, a jeśli zdecydujemy się na zakup na przykład miejskiego modelu Polo, po czterech latach nasz samochód powinien stracić na wartości mniej niż połowę wyjściowej ceny. Taki zastrzyk gotówki (pochodzącej z odsprzedaży) sprawi, że zakup kolejnego samochodu będzie kosztować mniej.



Nie bez znaczenia jest także fakt, że marka Volkswagen jest najczęściej wyszukiwana w serwisie OTOMOTO. Nie dość więc, że kupując auto z Wolfsburga, stracimy mniej niż w przypadku konkurencyjnych modeli, to jeszcze nie będziemy czekać długo na nabywcę. To niezwykle istotne, ponieważ nieużywany pojazd niszczeje nawet szybciej niż użytkowany. Automatycznie spada więc jego wartość, o czym boleśnie przekonamy się w razie ewentualnych negocjacji. W czasie oczekiwania na kupca może się też okazać, że zbliża się termin okresowego badania technicznego albo że kończy nam się ubezpieczenie. To koszty, które będziemy musieli pokryć, aby nasze auto nadal można było sprzedać, a jednocześnie pieniądze wyrzucone w błoto.

Nowoczesny znaczy tani
W trakcie eksploatacji dużo pieniędzy zostawimy także na stacji benzynowej. Ceny paliw od zawsze są zmorą polskich kierowców, a przy każdym gwałtownym wzroście cen powstają na ten temat materiały choćby w telewizyjnych dziennikach informacyjnych. Nic dziwnego, że wydatki na paliwo są więc jedną z najistotniejszych składowych całkowitych kosztów użytkowania samochodu.

 Świadczy o tym przywołany wcześniej przykład z oszczędnością jednego litra paliwa na stu kilometrach.

Dlatego, jeśli zależy nam na obniżeniu kosztów eksploatacji, warto postawić na nowoczesny, doładowany silnik – benzynowy, taki jak TSI w Polo, czy wysokoprężny TDI z Common Rail. Niewielkie współczesne jednostki napędowe zapewniają kierowcom niskie spalanie przy zachowaniu wysokich osiągów. To kombinacja, o której jeszcze kilkanaście lat temu można było tylko pomarzyć.



W przypadku Polo, w zależności od wybranego silnika, w cyklu mieszanym mówimy o spalaniu od 3,6 do 5,1 litra na 100 km. Co to oznacza dla klienta? Że na jednym baku będzie w stanie przejechać nawet ponad 1000 km. Szczególnie oszczędne są auta z technologią BlueMotion, która oferuje szereg ekologicznych, a jednocześnie oszczędnych rozwiązań. Wpływ na niższe spalanie mają bowiem system Start-Stop, opony zoptymalizowane pod kątem oporów toczenia czy odzyskiwanie energii przy hamowaniu.
Zrób wszystko, żeby naprawa nie była droga
Przy wyborze auta warto pomyśleć także o tym, byśmy zostawili jak najmniej pieniędzy w serwisie. O tym mało kto pamięta przy zakupie – nasze cacko ma być ładne, szybkie, komfortowe i praktyczne w jednym, a przegląd? „No przecież każde auto musi go przejść” – myślimy. Owszem, musi, ale z różną częstotliwością. W przypadku Volkswagena serwis odwiedzamy nawet co 30 tys. km. To rzadziej niż u konkurencji, co ma wielki wpływ na końcowy koszt posiadania auta. A może być jeszcze taniej.



Jak to możliwe? Wystarczy wybrać pakiet przeglądów. To coraz popularniejsze rozwiązanie wśród polskich klientów. W przypadku niemieckiej marki z Wolfsburga, jeśli jeździmy mniej więcej 15 tys. km rocznie, pakiet przeglądów na cztery lata będzie nas kosztować 1490 zł. Znacznie mniej, niż gdybyśmy decydowali się płacić za każdy przegląd oddzielnie.



Żeby oszczędzić sobie nerwów (i pieniędzy) możemy zdecydować się także na opiekę pogwarancyjną. Można wybrać rok, dwa lub trzy lata dodatkowej ochrony. W przypadku Volkswagena Polo przedłużenie gwarancji na kolejne trzy lata (do przebiegu 150 tys. km), kosztuje niecałe 3 tys. zł. Dużo? Niekoniecznie. Wystarczy jedna nieprzewidziana awaria, by koszty były znacznie wyższe. A przecież awarie wraz z rosnącym wiekiem auta zdarzają się coraz częściej. Co istotne, dzięki ochronie pogwarancyjnej nie tylko dbamy o nasz portfel, lecz także zapewniamy autu dobry stan techniczny, co z kolei podnosi jego wartość przy sprzedaży. Dzięki temu całkowity koszt użytkowania auta spada.
Zakup samochodu nie zawsze obciąża portfel tak samo

Wreszcie na koszty zakupu auta może wpłynąć także sposób jego nabycia. Obiegowa opinia jest taka, że nowe auto jest drogie i się nie opłaca, więc decydują się na nie tylko przedsiębiorcy w leasingu. Jednak sam zakup nie musi oznaczać dużego, jednorazowego wydatku. Czasy się zmieniły. Dzisiaj praktycznie każdy producent aut ma oferty finansowania, które sprawiają, że samochody są znacznie bardziej przystępne. 


Nie inaczej jest w przypadku koncernu z Wolfsburga. Volkswagen oferuje kredyt EasyDrive, w którym spłacamy zobowiązania wynikające nie z wartości auta przy zakupie (np. 60 tysięcy złotych), a jedynie z utraty wartości. Dzięki temu raty, które spłacamy przez trzy lub cztery lata, są niskie. Po tym czasie albo oddajemy auto, albo spłacamy je dalej. Wybór leży po stronie klienta.

Artykuł powstał we współpracy z Volkswagen Polska.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...