Niespodziewany zwrot ws. wypadku Lecha Morawskiego. Prokuratura wnioskuje o pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku złożyła wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego TK prof. Lecha Morawskiego. Chodzi o głośną sprawę wypadku, który miał na autostradzie A1.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku złożyła wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego TK prof. Lecha Morawskiego. Chodzi o głośną sprawę wypadku, który miał na autostradzie A1. Fot. YouTube.com/grzegorzkut
Nastąpił dość niespodziewany zwrot w głośnej sprawie wypadku, w który w 2015 roku na autostradzie A1 uczestniczył obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Lech Morawski. W piątkowe popołudnie poinformowano, że Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wystąpiła do prokuratora generalnego z wnioskiem o skierowanie do prezesa Trybunału Konstytucyjnego wniosku o pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

Wygląda więc na to, że gdańscy śledczy podejrzewają, iż – wbrew twierdzeniom samego prof. Morawskiego – może on być winnym wypadku, do którego doszło przed dwoma laty na odcinku autostrady A1 w okolicach Starogardu Gdańskiego. W maju sprawę tę szeroko opisywał w naTemat Tomasz Ławnicki. Prof. Lech Morawski ze zdarzenia tego wyszedł bez szwanku, choć to on jechał swoim mercedesem z prędkością ok. 135 km/h i uderzył w tył dostawczego peugeota boxera jadącego ok. 100 km/h. Kierujący dostawczakiem Andrzej Peruga trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami, przeszedł operację. Przez pół roku był na zwolnieniu lekarskim. Czeka go jeszcze jedna operacja.


– Kiedy już zdrowotnie dochodziłem do siebie i zacząłem załatwiać sprawy związane z odszkodowaniem. Mój samochód był w 50 proc. w leasingu, po wypadku nie nadawał się już do niczego. Chciałem odzyskać choć część jego wartości, więc udałem się do ubezpieczyciela pana Morawskiego z policyjną notatką stwierdzającą, kto jest sprawcą. I tu się zaczęły schody... Okazało się, że pan Morawski powiadomił swojego ubezpieczyciela, iż nie poczuwa się do winy, a żadne zarzuty nie zostały mu postawione – mówił poszkodowany Andrzej Peruga naszemu reporterowi.

Teraz prof. Lech Morawski może jednak zarzuty usłyszeć. Ich postawieniem mogłaby zakończyć się procedura wszczęta właśnie przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku. Tyle, że teraz wiele zależy od ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie, czyli Zbigniewa Ziobry. Jeżeli zdecyduje się on przychylić do dążeń śledczych, sygnowany przez niego wniosek o wyrażenie zgodny na pociągnięcie prof. Lecha Morawskiego do odpowiedzialności karnej trafi na biurko prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, a ostatecznie o jego rozpatrzeniu zdecydowałoby zdominowane przez nominatów Prawa i Sprawiedliwości Zgromadzenie Ogólne TK.

źródło: TVN24

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...