NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

"My sweet sixteen". PiS dorasta, a w tym czasie jak to u młodzieży: upadały przyjaźnie, był bunt, pojawiły się używki

To już szesnaście lat.
To już szesnaście lat. Fot. Sławomir Kamiński / AG
W wielu krajach szesnastolatek może już legalnie uprawiać seks, zna smak alkoholu, w Polsce jest już uczniem liceum, powoli zaczyna myśleć o studiach i być może o wyjeździe z domu rodzinnego. 16 lat też ma już Prawo i Sprawiedliwość – bo dokładnie tyle lat temu partia braci Kaczyńskich została zarejestrowana w sądzie. W ciągu tych szesnastu lat działo się naprawdę wiele.

Był 2001 rok, a początki były – jak zawsze – trudne. Chyba nikt się wtedy nie spodziewał, oczywiście poza braćmi Kaczyńskimi, że za kilka lat partia sięgnie po władzę, a kilkanaście lat później po całą władzę w kraju.



Nowa partia powstała tak, jak wiele rzeczy w życiu Kaczyńskich, a zwłaszcza Jarosława – poprzez konflikt. Wtedy skłócony był jednak jego brat Lech, zbierający świetne recenzje minister sprawiedliwości, z ministrem koordynatorem służb specjalnych Januszem Pałubickim. Lech Kaczyński nie zawahał się w tej sprawie nawet napisać listu do premiera Jerzego Buzka. Skończyło się to dla niego dymisją.

Takiej zniewagi nie mógł znieść ani on, ani jego brat. Wkrótce wystąpili z AWS i założyli nową inicjatywę – Prawo i Sprawiedliwość. I taka ciekawostka: tamten epizod na oficjalnej stronie Prawa i Sprawiedliwości nazywany jest "wewnętrznym kryzysem w AWS".

Choć uznałem, że urodziny partii należy świętować dzisiaj, jej faktyczne narodziny były dość rozwleczone w czasie. Trwało to praktycznie całe pierwsze półrocze 2001 roku. Bracia Kaczyńscy już w marcu tamtego roku sygnalizowali, że chcą stworzyć nową partię, a pomysł na pewno kiełkował w ich głowach dużo wcześniej. Od tego momentu powstawały regionalne komitety partii.

Kongres założycielski partii odbył się 29 maja. Dwa dni później PiS złożyło wniosek do sądu o rejestrację jako partia polityczna. To wydarzyło się dokładnie 13 czerwca 2001 roku. Prawo i Sprawiedliwość wyglądało wtedy zupełnie inaczej. Zresztą spójrzcie na te zdjęcia z 9 czerwca 2001 roku wykonane w Teatrze Muzycznym Roma.
To konwencja otwierająca kampanię wyborczą PiS. – To nie może być zwycięstwo kolejnej politycznej spółki akcyjnej, to musi być zwycięstwo idei Polski prawej, sprawiedliwej i godnej – mówił na konwencji Jarosław Kaczyński. Znacznie młodszy niż teraz, także logo partii przeszło wiele zmian. Na jednym ze zdjęć przewija się Ludwik Dorn, na miejscu był także Kazimierz Michał Ujazdowski. Obaj dzisiaj raczej nie mają już o czym rozmawiać z prezesem.

Bo partia braci Kaczyńskich to zdecydowanie tzw. trudna młodzież. Sami zobaczcie.

Upadają pierwsze przyjaźnie

W życiu każdego młodzieńca zdarzają się takie sytuacje. Nasze pierwsze szkolne – albo nawet przedszkolne – przyjaźnie upadają. Kolega czy koleżanka z ławki z pierwszej klasy wyrasta na zupełnie innego człowieka. Nagle znika to, co nas łączy, a mnożą się różnice.

Takie same kłopoty miało na przestrzeni lat Prawo i Sprawiedliwość. O głośnych rozwodach ze wspomnianymi Ludwikiem Dornem i Kazimierzem Michałem Ujazdowskim pamiętamy wszyscy – bo to w miarę świeże sprawy. Ale pierwszą przerwaną przyjaźnią była ta z Platformą Obywatelską. Przecież w 2005 roku obie partie szły do wyborów w przyjacielskich stosunkach.

– I jeszcze trzy słowa do wszystkich Polaków. Polska potrzebuje rozliczenia win. Ale Polska jeszcze bardziej potrzebuje zgody. Chciałem się zwrócić o tę zgodę opartą na prawdzie do naszych przyjaciół z Platformy Obywatelskiej, abyśmy szybko zakończyli prace dotyczące wspólnego rządu, żebyśmy ten rząd utworzyli. Chciałbym zwrócić się do Donalda Tuska, który wspaniale walczył w tej kampanii, z wyrazami mojego najszczerszego szacunku i sympatii – to słowa Lecha Kaczyńskiego z 2005 roku, kiedy poznał sondażowe wyniki wyborów prezydenckich, które ostatecznie wygrał po drugiej turze z Donaldem Tuskiem. Wyobraźcie sobie takie zdjęcie dzisiaj. Abstrakcja:
Ostatecznie do żadnego PO-PiSu nie doszło. Rozmowy przyszłych koalicjantów spełzły na niczym, Jarosław Kaczyński był zmuszony do zawiązania egzotycznej koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin, a Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska bardzo odsunęły się od siebie.

Dlaczego nie wyszło? Oferta PiS – które rozdawało karty – zakładała w 2005 roku przyznanie Platformie połowie resortów, ale ani jednego tzw. siłowego. MSWiA, resort sprawiedliwości czy minister koordynator służb specjalnych miały być w rękach PiS. A Platforma bała się nadużyć w wykonaniu PiS. Powodów było więcej, niemniej jednak były to prorocze obawy.

Problemy z używkami

Pierwszy alkohol, pierwszy papieros, a czasami coś nawet mocniejszego. A jeśli nie mocniejszego, to chociaż zakazanego, jak marihuana.

Problem z "trawką" to jedna z najsłynniejszych wpadek Jarosława Kaczyńskiego z czasów jego rządu. W takim tekście jak ten nie sposób nie przypomnieć tamtej sytuacji.
Kaczyński w 2007 roku został zapytany w trakcie konferencji prasowej o ustawę antykonopną przygotowywaną przez Ligę Polskich Rodzin. Politycy tej partii chcieli sprawdzać, czy pracownicy w trakcie pracy nie popalają trawki. Pytanie było proste: czy Kaczyński jest nawet za tym, żeby karać za noszenie koszulek z emblematem konopi indyjskich.

– Na pewno trzeba walczyć z marihuaną, ale czy marihuana jest z konopi? Chyba nie… Ja nic na ten temat nie wiem. (…) To jest w tej chwili choroba (narkomania – red.) w Polsce znacznie mniej rozpowszechniona niż na Zachodzie, ostatnio czytałem dane, jest dość dobra sytuacja jak na Europę, ale nie powinniśmy się zgadzać, żeby sytuacja była gorsza. Obawiam się, że ta statystyka nie jest w stanie uchwycić wielu zjawisk, tego wszystkiego co się wyprawia w dyskotekach, w szczególności na prowincjach – tłumaczył lider PiS.

Okres buntu

Dziecko dorasta, trzeba być gotowym na bunt. Ten czasami przybiera mniej dotkliwe formy, czasami z nastolatkiem zwyczajnie nie da się porozumieć. Na dodatek dobiera sobie specyficznych znajomych, którzy go rozumieją, przynajmniej z jego perspektywy. I tak właśnie swojego czasu było z Prawem i Sprawiedliwością.

Na początku 2006 roku Prawo i Sprawiedliwość obrażone na cały świat dogadało się z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. – Dzisiejszy dzień przejdzie do historii Polski jako bardzo ważny. Dzisiaj rozpoczął się proces przekształceń Polski w IV RP; proces, który musi oznaczać zakwestionowanie układu Okrągłego Stołu – mówił wtedy ówczesny lider LPR Roman Giertych. Dzisiaj pewnie wstydzi się tych słów, każdemu "nastolatkowi" zdarza się zrobić coś "odpałowego".
Żeby podkreślić bunt, pakt został podpisany w obecności dziennikarzy wyłącznie z Radia Maryja i Telewizji Trwam. Inne media zostały uznane za niewystarczająco przychylne temu tercetowi egzotycznemu, a więc za wrogie.

I taka refleksja po latach: partia Kaczyńskiego z tego buntu chyba nie wyrosła.

Król osiedla

W życiu wielu nastolatków pojawia się jeszcze jeden etap – dominacji na osiedlu. Zazwyczaj rządzi ten najbardziej wyrośnięty, najsilniejszy, czasem najbardziej charyzmatyczny. Reszta dzieciaków podąża za nim, a on pokazuje swoją siłę czy władzę.

Prawo i Sprawiedliwość pokazało swoją siłę w 2006 roku, kiedy powstało Centralne Biuro Antykorupcyjne. A jeśli dodamy do siebie rząd Jarosława Kaczyńskiego i CBA, to po znaku równości może być tylko jeden wynik – agent Tomek.
Tomasza Kaczmarka nie trzeba nikomu przedstawiać. Jedna z jego najsłynniejszych akcji to rozpracowanie ówczesnej posłanki PO Beaty Sawickiej. Jako Tomasz Piotrowski, udający przedsiębiorcę budowlanego, uwikłał ją w ustawienie przetargu publicznego i przyjęcie korzyści majątkowych.
I jak to w życiu bywa, osiłkom na osiedlu często potyka się noga. Tak było i tym razem. Sawicka została zatrzymana 1 października 2007 roku, a 16 października 2007 roku szef CBA Mariusz Kamiński przedstawił część dowodów operacyjnych z tamtej sprawy. Posłanka w odpowiedzi opowiadała ze łzami w oczach, że została celowo uwikłana w sprawę, a agent Tomek uwodził ją pocałunkami, wspólnymi kolacjami, czułymi smsami czy upominkami. To miał być gwóźdź do trumny PO, ale metody Tomasza Kaczmarka nie zyskały sympatii Polaków. Platforma wygrała wybory parlamentarne, a w 2013 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie całkowicie uniewinnił Sawicką, ponieważ techniki stosowane przez CBA były nielegalne.

Wkrótce osiemnastka
Kolorowe jest życie tego naszego nastolatka. Co ważne, osiemnaste urodziny partii wypadną jeszcze za tej kadencji Sejmu, dokładnie 13 czerwca 2019 roku. Nasuwa się pytanie, za co będziemy wspominali partię za dwa lata. Jeśli spojrzymy na czas od początku tej kadencji PiS, z pewnością nazbiera się sporo spraw, a osiemnastka będzie bombowa.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...