Ten post robi furorę na Facebooku. "Wezmę psa za darmo na czas twojego urlopu, tylko go nie wywoź"

Jak ktoś ma wywieźć psa do lasu, to ja go wezmę na czas urlopu - deklaruje internautka.
Jak ktoś ma wywieźć psa do lasu, to ja go wezmę na czas urlopu - deklaruje internautka. fot. facebook.com / NIE wyrzucaj psa
Jeśli masz wywieźć psa do lasu, to pomogę – deklaruje internautka. Jak pisze, jest zwykłą kobietą, która chce ratować psie życie. Jej wpis na Facebooku w ciągu kilkudziesięciu godzin udostępniono prawie 11 tysięcy razy.

Psi armagedon co roku zaczyna się w wakacje. Ludzie porzucają swoich czworonożnych przyjaciół, bo chcą się zrelaksować na urlopie. Wcześniej jednak pozbywają się problemu – zabierają psa na ostatnią przejażdżkę do lasu czy w inne odludne miejsce, a następnie przywiązują oszołomione, spanikowane zwierzę do drzewa. Niektórzy zakładają psu kaganiec, by nie mógł szczekać i zaalarmować przypadkowych przechodniów, o ile tacy w ogóle się znajdą. Tym samym ludzie skazują pupila na pewną śmierć w męczarniach.

https://www.facebook.com/NIEwyrzucajPSA/ ZBLIŻAJĄ SIĘ WAKACJE. JAK KTOŚ MA WYWIEŹĆ PSA DO LASU, TO JA ZA DARMO GO WEZMĘ...

Opublikowany przez Anna Pietrzak na 11 czerwca 2017
Odruch serca
Tej okrutnej praktyce postanowiła przeciwstawić się użytkownika Facebooka, która zaoferowała konkretną pomoc osobom rozważającym zabicie psa z powodu wakacji. "Jak ktoś ma wywieźć psa do lasu, to ja za darmo wezmę go na czas urlopu. Odbiorę z okolic Warszawy i po urlopie odwiozę" – pisze Anna Pietrzak. I apeluje, by nie skazywać czworonogów na śmierć. "Tylko nie wywoź. Nie knebluj. Nie przywiązuj do drzewa" – pisze.



Kobieta podkreśla, że nie prowadzi hotelu dla psów, a jej propozycja pomocy jest skierowana do ludzi, którzy nie mogą zapewnić swojemu pupilowi pobytu w hotelu dla psów, ani innej formy opieki na czas swojej nieobecności. Pisze, że sama pracuje, ale jest gotowa zostać psim pogotowiem w awaryjnych sytuacjach. "To nie jest wolontariat typu - zajmij się moim psem, bo masz dobre serce" – tłumaczy.

Wsparcie i krytyka
Wpis Anny Pietrzak spotkał się z dużym odzewem wśród użytkowników Facebooka - w momencie pisania tego tekstu jej wpis udostępniono prawie 11 tysięcy razy. Dziesiątki osób skomentowały jej propozycję pomocy. Większość z nich wyraża podziw i uznanie. "Brawo", "szacunek", "super inicjatywa" – piszą.

Jednak są też tacy, którzy sceptycznie podchodzą do oferty psiego pogotowia. Zarzucają kobiecie, że jej działania są czysto wirtualne, a jej propozycja to tylko próba zwrócenia na siebie uwagi.
Wydaje się, że sama autorka jest zaskoczona popularnością swojego wpisu, bo potem uzupełniła go apelem do internautów. Prosi, by każdy kto udostępnił post kupił karmę dla schroniska, nawet jeśli miałoby to być tylko 3 kg, a każdy, kto zareagował na wpis serduszkiem adoptował psa i nigdy go nie porzucił.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...