Wstają z wózka, znowu mogą się podpisać, czerpią satysfakcję z hobby. Choremu po udarze rehabilitacja przywraca życie

Paulina Ziarnowska, terapeuta koncepcji Bobath oraz koncepcji PNF z kliniki Columna Medica w Łasku.
Paulina Ziarnowska, terapeuta koncepcji Bobath oraz koncepcji PNF z kliniki Columna Medica w Łasku. Materiały prasowe
Do świadomości społecznej powoli przebija się jak ważna jest szybka i fachowa pomoc osobie, która ma udar mózgu. To dobrze, bo szybka pomoc lekarska sprawia, że chory ma szanse na przeżycie. Jednak udar mózgu najczęściej wiąże się z utratą sprawności, problemami z mową czy choćby pisaniem. Dlatego kiedy lekarze uratują życie, pojawia się pytanie, jaka będzie jakość uratowanego życia. Żeby chory wrócił do sprawności sprzed udaru lub choćby zmniejszył skutki choroby potrzebna jest dobra rehabilitacja i to już w pierwszej dobie po udarze.

Jak zapewnia w rozmowie z naTemat Paulina Ziarnowska, fizjoterapeutka, terapeuta koncepcji Bobath oraz koncepcji PNF z Kliniki Rehabilitacji Columna Medica w Łasku, ci chorzy często mogą wrócić do dobrej sprawności jednak potrzebna jest do tego cierpliwość i dobra rehabilitacja, która nie polega na wykonywaniu monotonnych, nudnych ćwiczeń. Do chorego trzeba podchodzić indywidualnie i stymulować go do działania.



Wszyscy specjaliści podkreślają, że po udarze mózgu niezwykle ważna jest rehabilitacja. Tylko co to oznacza. Czy powinien być realizowany jakiś konkretny schemat rehabilitacji u człowieka po udarze?

Rehabilitacja powinna zacząć się już w fazie ostrej, czyli bezpośrednio po zdarzeniu, powinna zostać wdrożona już w szpitalu, by tak szybko jak to możliwe rozpocząć stymulację układu nerwowego w prawidłowym kierunku oraz by zmniejszyć do minimum możliwość powstania patologii.

Opieka powinna trwać 24 godziny na dobę, liczy się tu zaangażowanie personelu medycznego jak i bliskich. Nie ma ściśle określonego schematu postępowania, do każdej osoby trzeba podejść indywidualnie, w zależności od powstałych deficytów. Na początku, jeśli jest potrzeba, należy skupić się na podstawowych funkcjach życiowych, takich jak poprawa oddychania, żucia czy połykania.

Poza tym bardzo istotne jest np. ułożenie pacjenta w szpitalnym łóżku, by nie leżał tylko na plecach, ale by pozycje były zmieniane, najlepiej co 2-4 godziny. Pozycja musi dawać poczucie bezpieczeństwa i być wygodna, nie powodować przykurczów, jak też aktywizować pacjenta i jego obie strony ciała. Równie ważne jest budowanie zewnętrznej stabilizacji, trzeba m.in. zadbać, o to by ręka nie zwisała z łóżka czy wózka, a zawsze była podparta, tak samo stopy podczas siedzenia powinny mieć pełen kontakt z podłożem.

Wszystko po to, żeby chory mógł czuć się pewnie, na nowo mógł odbierać bodźce z zewnątrz, by aktywizować i włączać do działania stronę bardziej zajętą przez udar. Dzięki temu stan zdrowia chorego szybciej ulegnie poprawie, wcześniej będą też widoczne postępy w rehabilitacji. Warto głaskać, dotykać, pobudzać ręce czy nogi chorego, położyć sprawną rękę na niesprawną i wytłumaczyć, że to jego ręka, ramię, głowa, twarz, by nawiązywać kontakt z jego własnym ciałem, ponieważ może być tak, że chory po udarze nie czuje swojej porażonej strony.

Ważne by w opiece nad chorym współpracowali ze sobą lekarze, pielęgniarki i fizjoterapeuci. Przy problemach z mową, czy rozumieniem bardzo ważne jest też jak najszybsze wdrożenie w opiekę nad pacjentem neurologopedy. Wspólna praca w tej fazie jest rozstrzygająca dla całego procesu rehabilitacji.

Jednak po jakimś czasie pacjent wychodzi ze szpitala. Co powinno dziać się później, jak powinna wyglądać rehabilitacja, bo przecież zwykle chory przy opuszczaniu szpitalnej placówki nadal nie powrócił do sprawności sprzed udaru. Ile czasu trwa rehabilitacja po udarze mózgu?

Wszystko zależy od stopnia uszkodzenia mózgu. Też od tego, w jakim czasie została udzielona choremu pomoc, jak szybko trafił do szpitala. Są osoby, które już przy wyjściu ze szpitala czują się całkiem nieźle, mogą chodzić, a są takie, które nie są samodzielne, wyjeżdżają na wózku i potrzebują pomocy przy codziennych czynnościach, takich jak jedzenie, picie, mycie się, korzystanie z toalety.

U tych ostatnich proces rehabilitacji będzie oczywiście dłuższy. Choć trzeba wyraźnie powiedzieć, że nie ma limitu na rehabilitację u osób po udarach mózgu. Nie można z całą pewnością powiedzieć, że np. trzy lata po udarze nie będzie już potrzebna rehabilitacja. Niektórzy chorzy szybciej wracają do zdrowia, inni przez lata mają np. problemy z chodzeniem, z równowagą i wymagają dłuższej, intensywniejszej rehabilitacji. Może to być też np. problem z pisaniem, który również wymaga odpowiednich działań rehabilitacyjnych.

Nie można się poddawać i tracić nadziei. Dzięki rehabilitacji naprawdę można bardzo dużo zdziałać, ponieważ nasz mózg cechuje ogromna neuroplastyczność. Jest to proces, który odgrywa dużą rolę w odbudowywaniu uszkodzonego układu nerwowego, to zdolność tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń, możliwość uczenia się na nowo różnych rzeczy. Rehabilitant może torować, stymulować prawidłowe wzorce, ruchy chorego i wpływać na tę neuroplastyczność.

Bliscy również powinni brać czynny udział w rehabilitacji na co dzień. A dokładniej, nie wyręczać chorego z wszystkich czynności i zachęcać go do wszelkich aktywności domowych, motywować, dawać mu szansę, żeby był samodzielny.

Specjalizuje się pani w rehabilitacji osób po udarze mózgu, które trafiają do Columny Medici. W jaki sposób pomaga pani tym osobom, na co mogą liczyć zgłaszając się do pani po pomoc?

Na początku zawsze obserwuję swojego pacjenta. Przede wszystkim interesuje mnie, czy przyszedł na wizytę sam, czy jest samodzielny jeśli chodzi o proste, codzienne czynności. Jeśli z pacjentem przychodzi jego bliski, opiekun to obserwuję jak wyglądają ich relacje. Zwracam uwagę, czy pacjent rzeczywiście nie jest w stanie wykonywać pewnych czynności, czy może jego bliscy wykonują je za niego, mimo że wcale to nie jest potrzebne, bo chory poradziłby sobie sam.

Widzę, jak np. żona sznuruje choremu mężowi buty i wiem, że muszę zweryfikować, czy robi to dlatego, że pacjent nie jest w stanie, czy zwyczajnie nie ma szans sam tego zrobić, bo ktoś zawsze go w tym ubiegnie. Wcale nie tak rzadko się to zdarza.

Najpierw oczywiście rozmawiam z pacjentem, lub z jego rodziną, jeśli ma problemy z mową. Pytam o to z czym ma największe trudności, co by chciał najbardziej poprawić, ustalamy sobie nasz wspólny, realny cel rehabilitacji.

Pacjenci po udarach mają bardzo różne cele, zaczynając od tego, że chcą zwyczajnie wstać z wózka i chodzić, po możliwość biegania. Bieganie to akurat przykład celu, postawionego sobie przez mojego pacjenta, który jest już trzy lata po udarze i był wcześniej rehabilitowany. Natomiast przed udarem był to człowiek bardzo aktywny, uprawiał sport i chciał do tego wrócić.

Miałam też pacjentkę, trafiła do mnie 3 miesiące po udarze, w bardzo dobrym stanie. Brakowało jej tylko możliwości chodzenia… na obcasach i prowadzenia samochodu. Pracowałyśmy też nad poprawieniem charakteru pisma, który zmienił się po udarze. W tym przypadku pracowałyśmy nad szczegółami, ale oczywiście częściej trafiają do mnie chorzy, którzy chcą znowu po prostu zacząć chodzić tak dobrze jak kiedyś.

Badam pacjenta pod kątem zaburzeń czucia, zaburzeń percepcji, jak dostrzega swoją bardziej porażoną stronę, zwracam uwagę w jaki sposób się porusza, jak wstaje, jak chodzi, czy ma problemy z równowagą, czy ma wzmożone napięcie mięśniowe, czy może aktywnie korzystać z funkcji ręki. Najważniejsze jest żeby sprawdzić co pacjent może robić i nad czym należy popracować. Wtedy zaczyna się nasza wspólna, często ciężka praca, wymagająca od chorego dużego poświęcenia i wysiłku, lecz przynosząca widoczne efekty.

Rzeczywiście zdarza się, że przyjeżdża do państwa pacjent po udarze na wózku, a wychodzi na własnych nogach?

Zdarza się. To jest wielka radość, nie tylko dla pacjenta, ale i dla mnie. Oczywiście na początku nie można niczego obiecywać pacjentowi. Uczymy się prawidłowo wstawać i siadać, stawiamy sobie małe cele, np. że przejdziemy tylko kawałeczek, do wózka albo przechodzimy z kijkiem, później odstawiamy kijek. Wszystko zależy od tego ile czasu spędza u nas pacjent, ale czasami już np. przez trzy tygodnie można naprawdę bardzo dużo zdziałać.

Wspólnie robimy pierwsze kroki, trenujemy, ale zdarza się, że czasami wystarczy, że chory uwierzy w siebie, że może i tak naprawdę potrafi chodzić bez pomocy. Bywają takie sytuacje, że nadopiekuńczość rodziny i brak wiary we własne siły powodują, że człowiek nie wstaje z wózka. Tu potrzeba cierpliwości. Chory nie dowie się, czy może, umie coś zrobić, dopóki nie spróbuje.

Tak samo jest ze zwykłymi czynnościami. Jeśli ktoś będzie nam zawsze ubierał bluzkę, karmił, czy zakładał skarpetki i buty to nie będziemy nawet wiedzieli, że sami umiemy i możemy to zrobić. Zdarza się, że mam pacjenta, który jak mówi jego żona, nie zakłada sam wspomnianych butów i skarpetek. Na drugi dzień jesteśmy tylko ja i pacjent i nagle okazuje się, że potrafi wykonać te czynności. Takie małe, szybkie postępy bardzo cieszą i mnie i pacjentów.

Dla pacjentów ta samodzielność jest najważniejsza. Głównym ich celem jest to, żeby mogli sobie sami radzić, nie potrzebowali pomocy. Nie chcą być ciągle w centrum uwagi.

Chcą wrócić do takiego życia jakie mieli przed udarem?

Tak. Bardzo ważne też jest co pacjenci robili przed udarem, czym zajmowali się zawodowo, jakie mieli hobby. Miałam pacjenta, który przed udarem bardzo lubił majsterkować. Zabrałam go więc do naszego warsztatu w klinice. Pan najpierw zaczął protestować, że za nic w świecie nie będzie nic robił, bo przecież po udarze nie jest w stanie, że już nigdy nie będzie mógł sobie nic naprawić. Tymczasem okazuje się, że to nieprawda, że może wkręcać śrubki, wbijać gwoździe, może sobie sam przytrzymać różne przedmioty. Takie momenty przynoszą pacjentom jak i mnie dużą satysfakcję i pomagają uwierzyć w swoje możliwości.

Czyli rehabilitacja osoby po udarze mózgu to nie tylko zwykłe ćwiczenia?

To prawda. Ważne jest, żeby rehabilitacja pacjenta neurologicznego była ukierunkowana na zadania. Ważne jest by tworzyć sytuacje znane z życia codziennego, a zadania podpierać prostymi poleceniami. Nie chodzi o to, żeby machać nogą bez większego sensu, ale żeby chory wiedział, że jeśli ćwiczy wchodzenie na stopień, to ta umiejętność później przyda mu się przy poruszaniu się, wchodzeniu po schodach. Dla mózgu najważniejsze są zadania, człowiek nie musi zastanawiać się po co coś wykonuje. Pacjent wie, że podnosi rękę, żeby położyć przedmiot na półce, a nie w jakimś nieokreślonym celu. Zresztą wykonywanie zadań, a nie zwykłych ćwiczeń, jest dla pacjentów łatwiejsze, mimo że ruch jest podobny.

Lubi pani pracować z pacjentami po udarze mózgu?

Bardzo. Ta praca daje mi dużą radość i satysfakcję. Cieszę się ze szczęścia moich pacjentów, ich uśmiech, gdy wykonają coś, z czym mieli wcześniej problem, jest najpiękniejszym podziękowaniem. Uwielbiam patrzeć jak sobie radzą, jak wstają z wózka, jak udaje im się zrobić kilka kroków, jak znowu potrafią się podpisać, jak przelewają wodę ze szklanki do szklanki bez rozlewania. Proszę mi wierzyć to wielka radość.

Czasami nawet nie spodziewam się, że pewne rzeczy można wypracować w tak krótkim czasie i zaskakują mnie postępy pacjentów. Jednak ja w nich wierzę i wiem, że wiele można zrobić, wypracować to co z pozoru wydaje się niemożliwe.

Staram się zaprząc swój entuzjazm do pracy i zarazić nim pacjenta. Pacjenta, który albo jest demotywowany nadopiekuńczością bliskich albo zniechęcony ciągłymi uwagami, że ma inaczej robić to i tamto, inaczej ćwiczyć itd. Wiele osób po udarze ma obniżony nastrój, nie mają motywacji i myślą sobie, że nic nie potrafią zrobić, nigdy nie będą prowadzić samochodu, nie wrócą do normalnego trybu życia i zainteresowań. Pacjentom zwyczajnie trzeba dać szansę, by mogli być znów samodzielni, potrzebni i pełni radości życia.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...