"Pigułka 'dzień po' niszczy życie w najwcześniejszej fazie". Lekarze otwierają kolejny front walki o antykoncepcję

Oświadczenie lekarzy w sprawie pigułki "dzień po" to kolejna odsłona wojny o dostępność antykoncepcji awaryjnej w Polsce.
Oświadczenie lekarzy w sprawie pigułki "dzień po" to kolejna odsłona wojny o dostępność antykoncepcji awaryjnej w Polsce. Fot. materiały promocyjne/Shutterstock.com
Wojna o tabletkę ellaOne trwała w naszym kraju kilkanaście miesięcy. Wreszcie głosami większości rządzącej, Sejm przyjął ustawę wprowadzającą ograniczenia w antykoncepcji awaryjnej dla kobiet. Ale jeśli komuś wydawało się, że to koniec batalii, bardzo grubo się pomylił.

Jak napisał onet.pl, lekarze ginekolodzy wydali oświadczenie, w którym piszą, że "o ile pierwszym zamierzonym działaniem pigułki "ellaOne" jest działanie antyowulacyjne, o tyle w wypadku, gdy ten cel nie zostanie osiągnięty, skutecznie przeciwdziała zagnieżdżeniu poczętego już zarodka w macicy matki, niszcząc tym samym życie dziecka w najwcześniejszej fazie". Swoją opinię opierają na najnowszych badaniach z maja 2017 roku, które udowadniają, że substancja zawarta w pigułce ellaOne (octanu uliprystalu) powoduje, że zarodek ludzki nie może się zagnieździć, co w efekcie prowadzi do jego śmierci. "Zatem nieprawdą jest, jakoby zmiany takie powstawać miałyby tylko po dłuższym stosowaniu ww. preparatu"- piszą autorzy oświadczenia.



Lekarze pod nim podpisani oskarżają także zwolenników swobodnego dostępu do pigułki "dzień po" o "zmianę definicji ciąży". Zarzucają im, że "liczą ją [oni-red.] bowiem nie od momentu powstania zarodka ludzkiego, ale dopiero od chwili jego zagnieżdżenia się w macicy. Ten zabieg semantyczny podobny jest do tezy, zgodnie z którą dzieciństwo zaczynać miałoby się dopiero od momentu pójścia do żłobka, mimo że wcześniejsze etapy rozwoju dotyczą tego samego człowieka".

W oświadczenia zwracają się także do byłego ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza, o odwołanie twierdzeń "wprowadzających w błąd opinię publiczną i znieczulających ludzkie sumienia".

Jednak na końcu trzeba zwrócić uwagę na podpisanych pod tym oświadczeniem lekarzy. A jest ich trzech! Dr hab. Andrzej Lewandowicz, specjalista chorób wewnętrznych, dr hab. nauk chemicznych Ewa Ślizień-Kuczapska oraz lekarz ginekolog Jacek Szulc. Ten ostatni, przed laty pracował w jednej z klinik in vitro. Przestał w niej pracować po tym, gdy jak twierdził w jednym z wywiadów, "spotkał Jezusa". Porównuje też zabieg zapłodnienia pozaustrojowego do zabiegów, które wykonywano w nazistowskich obozach koncentracyjnych.

W związku z kolejna odsłoną batalii o dostęp kobiet do antykoncepcji awaryjnej, przypominamy kilka najważniejszych faktów, które zostały potwierdzone w badaniach Światowej Organizacji Zdrowia:

- pigułka ellaOne zawiera nie tyle hormon, ale modulator receptorów progesteronowych (octan uliprystalu),

- octan uliprystalu łączy się z receptorami, z którymi zwyczajowo wiąże się progesteron, co ogranicza wpływ tego hormonu na organizm.

- pigułka opóźnia uwolnienie komórki jajowej (owulację). Do czasu wystąpienia owulacji, sperma nie jest zdolna do zapłodnienia komórki jajowej. Pigułka nie zabija zabija zarodka

- pigułka nie zaburza płodności w kolejnych cyklach miesiączkowych

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...