"O co chodzi w tej obrzydliwej wypowiedzi?". Hartman żąda przeprosin od premier Szydło

Jan Hartman żąda przeprosin od premier Beaty Szydło za jej dwuznaczne słowa w Auschwitz.
Jan Hartman żąda przeprosin od premier Beaty Szydło za jej dwuznaczne słowa w Auschwitz. fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta
O co, do cholery, chodzi w tej tajemniczo obrzydliwej, diabolicznej wypowiedzi?! Co się tu insynuuje? Jakie miazmaty tu cuchną? – takie pytania zadaje w swoim nowym felietonie w "Polityce" prof. Jan Hartman. Publicysta oburzony kontrowersyjną wypowiedzią premier Szydło w Auschwitz, domaga się od niej przeprosin.

Przypomnijmy: w środę szefowa rządu PiS powiedziała, że Auschwitz uczy, że należy uczynić wszystko, aby chronić swoich obywateli. Ta wieloznaczna wypowiedź stała się obiektem powszechnej krytyki w Polsce i za granicą. I choć słów Szydło broni TVP, to nawet PiS skasował tę wypowiedź ze swojego konta na Twitterze. Głos zabrał Donald Tusk, który napisał, że takie słowa nie powinny paść z ust polskiego premiera.


Hartman zastanawia się, co autorka miała na myśli.
prof. Jan Hartman
"Beato Szydło, przeproś, póki czas!", Polityka.pl

Znaczy, że Polska nie dość chroniła swoich żydowskich współobywateli i wydała ich na pastwę Niemcom? A może chodzi o to, że nie trzeba było pozwolić Żydom osiedlać się w Polsce, bo gdyby nie to, to nie byłoby Auschwitz (niby: nie ma Żydów, nie ma eksterminacji)? A może mamy dopatrzeć się analogii i przestrogi takiej oto: jak teraz przyjmiemy Arabów (jak niegdyś Żydów), to prędzej czy później ktoś ich zamknie w obozie i wymorduje (więc lepiej nie wpuszczać)? Ktoś mi tu podpowiada: nie, jej chodzi o to, że jak Niemcy naprzyjmują Arabów, to potem będą ich w Polsce palić. Czytaj więcej

Zadaje pytanie, o jaką aluzję mogło chodzić członkini PiS, a potem przedstawia możliwość, że te słowa to efekt głupoty i są zupełnie pozbawione znaczenia. Jednak Hartman krytykuje nie tylko tę wypowiedź. Odnosi się także do innych fragmentów wystąpienia Szydło, która chwaliła Polaków ratujących Żydów, w tym ludzi uciekających z transportów do Auschwitz. Hartman ma pretensje do Szydło, że przeinacza prawdę historyczną, bo Żydzi najczęściej doświadczali nienawiści i podłości sąsiadów, a ratujący ich Polacy byli w śmiertelnym niebezpieczeństwie z powodu antysemityzmu rodaków.

Czy Beata Szydło wie, że w przeważającej większości przypadków uciekinierzy tacy spotykali się z wrogością, a nawet przemocą ze strony ludności? Czy wie, że bohaterstwo tych nielicznych, którzy dawali Żydom schronienie, polegało na przezwyciężeniu strachu nie tylko przed Niemcami, lecz także przed własnymi sąsiadami?

Następnie prof. Hartman przypomina, że Beata Szydło pochodzi z okolic Oświęcimia i ma wykształcenie etnograficzne, więc powinna prezentować podstawową wrażliwość historyczną i nie promować fałszu.

"Jeśli premier rządu RP nie rozumie, że mówienie połowy prawdy równa się kłamstwu, a mieszanie Auschwitz do bieżącej ksenofobicznej polityki (ksenofobia na terenie obozu zagłady!) jest podłe i niszczące dla reputacji Polski, to znaczy, że nie wie, na jakim świecie żyje i co czyni. Jeśli zaś zdaje sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje dla Polski będą miały jej słowa i nie przeprasza za nie, to znaczy, że dopuszcza się sabotażu" – kwituje Hartman.

źródło: Polityka.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...