"Tusk i Putin – ten sam stalowy, zimny wzrok”. Kampania wystartowała, bo w PiS znowu straszą "wilczymi” oczami szefa RE

W PiS znowu zaczęli straszyć spojrzeniem Tuska. To znak, że kampania się rozkręca
W PiS znowu zaczęli straszyć spojrzeniem Tuska. To znak, że kampania się rozkręca Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Coś musi rzeczywiście być w oczach Tuska, bo każde jego publiczne pojawienie się albo zabranie głosu w polskich sprawach wprowadza polityków PiS w dziwny trans. Przy czym hipnotyzowanie wychodzi szefowi Rady Europejskiej zdecydowanie lepiej niż Anatolijowi Kaszpirowskiemu, który swoim wzrokiem z ekranów telewizorów czarował miliony Polaków na początku lat 90. Testem na to, czy były premier nie wyszedł z wprawy w "uwodzeniu" wyborców swoim spojrzeniem będą zbliżające się wybory.

Adin, dwa, tri, czetyrie… Wielu Polaków jeszcze dziś dobrze pamięta tamte zaklęcia. Kaszpirowski hipnotyzował podobnie jak Tusk przed kolejnym sezonem wyborczym. A odliczanie do wyborów parlamentarnych oraz prezydenckich trwa.



"Wilcze oczy" Tuska
Rozkręca się też na całego kampania wyborcza. Jednym z pierwszych jej akordów było wezwanie Tuska przed oblicze prokuratury w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa i szoł jaki szef Rady Europejskiej skradł wtedy Prawu i Sprawiedliwości.

Ostatnio wystarczyło by Tusk przypomniał o sobie na Twitterze, i jego "wilcze oczy”, którymi pierwszy straszył Jarosław Kaczyński ("Może dla niektórych pan Tusk jest sympatyczny, jednak ja częściej widzę jego wilcze oczy”) znowu zaczęły działać.

"Takie słowa w takim miejscu nigdy nie powinny paść z ust polskiego premiera" – napisał na Twitterze Tusk odnosząc się do kontrowersyjnego wystąpienia Beaty Szydło w Auschwitz. A premier podkreśliła, że "Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli."
Wymowne politycznie były też publiczne życzenia szefa Rady Europejskiej dla Macieja Laska byłego szefa komisji badającej katastrofę smoleńską. Aktywność Tuska wywołała spodziewaną reakcję polityków PiS.
"Stalowy , zimny wzrok"
Niezawodnej Krystynie Pawłowicz przypomniały się od razu "wilcze oczy". "Tusk i Putin – ten sam stalowy, zimny wzrok, fałszywa twarz, ta sama sylwetka, to samo udawanie wysportowanego macho” - oceniła posłanka PiS na Facebooku. "Ta sama mordercza nienawiść do Polski. Ta sama interesowna miłość do Niemców" – zagrzmiała.

Tusk i Putin - ten sam stalowy, zimny wzrok, fałszywa twarz, ta sama sylwetka, to samo udawanie wysportowanego macho. Ta sama mordercza nienawiść do Polski. Ta sama interesowna miłość do Niemców.

Opublikowany przez Krystyna Pawłowicz na 15 czerwca 2017
Nie tylko ona została zahipnotyzowana przez Tuska. Inni politycy PiS też wpadli w trans i nie mniej intensywnie jak uchodźcami zaczęli straszyć Polaków szefem Radu Europejskiej. "Donald Tusk pełniący funkcję asystenta Angeli Merkel nie może mówić niczego innego. Proponuje, by nie traktować go jako przedstawiciela polskich interesów” – komentowała w TVP Joanna Lichocka.

"Współczesna Europa nie zna podobnego przypadku, by ważny polityk był młotem na własny kraj i legitymizował wrogie działania przeciw niemu” - napisał na portalu wpolityce.pl Stanisław Janecki. A Michał Karnowski oświadczył, że: "mowa premier Szydło wywołała wściekły atak, bo to znak, że nie pozwolimy by Niemcy pisali naszą historię”. Echa słów Szydło i reakcji Tuska będziemy słyszeć jeszcze długo.
Ale zainteresowanie "spojrzeniem" Tuska, to czytelny znak, że kolejna kampania zaczęła się rozkręcać. Analogie z poprzednia nasuwają się same. – To ma stworzyć takie wrażenie, że sytuacja jest groźna. I że będzie gwałtowny wzrost napięcia i wtedy te wilcze oczy mają być elementem gry wyborczej. Tak to widzę – tak obecny szef TVP Jacek Kurski straszył Tuskiem przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.

Nawet tłumacząc czystkę, którą "dobra zmiana" przeprowadzała po wyborach wśród dziennikarzy mediów publicznych Kurski nawiązywał do słynnych "wilczych oczu". - Z przerażeniem patrzyłem, jak dziennikarze których ceniłem, rzucali spod kamery niemal diabelskie spojrzenia” - podkreślał.

Piorunujące spojrzenie
Wybory parlamentarne są zaplanowane na jesień 2019 roku, a prezydenckie – na późną wiosnę 2020 r. Donald Tusk skończy w grudniu [2019 roku] kadencję w Brukseli, to będzie 4 miesiące przed wyborami szefa państwa. Wiele wskazuje na to, że będzie kandydował na urząd prezydenta. Obecne sondaże pokazują, że nie tylko ma szansę pokonać Dudę, ale może też pomóc w kampanii parlamentarnej całej antypisowskiej opozycji.

Jak wygląda sytuacja przed sezonem wyborczym? Prezydent Duda szykuje się do starcia. Przemeblował właśnie swoją kancelarię i organizuje referendum konstytucyjne oraz referendum w sprawie uchodźców, a PiS planuje kolejne przesłuchania Tuska w prokuraturze.

Tusk na razie ćwierka na Twitterze. I choć tylko ćwierka w PiS straszą jego "wilczymi" oczami. Okazuje się, że wzrok Tuska paraliżuje bardziej niż spojrzenia Merkel czy Putina. Oby z "winy Tuska” nie skończyło się to w partii rządzącej jakąś zaćmą lub jaskrą.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...