"Łapki na kierownicę" albo mandacik. Policja przez okna wyłapuje kierowców, którzy trzymają w ręku komórki

Policjanci będą karać mandatami kierowców, którzy podczas jazdy trzymają w ręku telefon komórkowy.
Policjanci będą karać mandatami kierowców, którzy podczas jazdy trzymają w ręku telefon komórkowy. 123rf
Przepisy nie są może nowe, ale sama akcja policyjna już tak. Funkcjonariusze do końca czerwca mają zaglądać przez okna do samochodów i patrzeć, czy trzymamy obie ręce na kierownicy, a w szczególności, czy w jednej dłoni nie trzymamy telefonu komórkowego. Złamanie zakazu używania komórki podczas prowadzenia auta będzie kosztowne.

Akcja "Łapki na kierownicę” ruszyła 14 czerwca i ma potrwać przynajmniej do końca miesiąca. Policjanci będą kontrolować, czy kierowcy podczas jazdy nie zajmują się rozmową przez telefon lub pisaniem sms-ów. Zresztą ustawodawca zabronił trzymać nie tylko telefony, ale też inne przedmioty niezwiązane z prowadzeniem auta. Kierowca nie może się rozpraszać ani układaniem "Kostki Rubika”, ani kręceniem fidget spinnerem, ani szukaniem pokemonów.

Ile to kosztuje?

Za rozmowę przez telefon w czasie jazdy taryfikator przewiduje mandat w wysokości 200 zł i pięć punktów karnych.

Według policyjnych statystyk wiele wypadków i kolizji spowodowane jest właśnie tym, że kierowca nie zajmował się prowadzeniem pojazdu, tylko rozpraszał swoją uwagę na przykład telefonem. Tak było chociażby w przypadku śmiertelnego wypadku, w którym brał udział polski kierowca tira. Zmieniał muzyczkę w telefonie i nie zauważył, że samochody stoją na autostradzie. Zginęły wówczas cztery osoby.
Na razie nie wiadomo, czy policjanci dostali instrukcje, żeby karać mandatami także prowadzącego pojazd, który w jednej ręce trzyma kanapkę albo butelkę z wodą mineralną. Nie wiadomo też, czy podczas jazdy można położyć dłoń na kolanie partnera lub partnerki siedzącej na fotelu pasażera. Natomiast wiadomo, że przepisy będą stosowane także wobec kierujących jednośladami.
Przekonał się o tym Marcin "Korzeń” Głowacki, aktualnie najlepszy stunter świata. Jak donosi portal scigacz.pl, Głowacki brał udział w imprezie charytatywnej, podczas której miał pokazać kilka trików na motocyklu, jak jazda na przednim czy tylnym kole. Udział w pokazie kosztował go tysiąc złotych i 7 punktów karnych za to, że Głowacki... nie trzymał rąk na kierownicy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...