"Panu prezesowi życzę, żeby się zakochał, założył rodzinę". Krzysztof Zalewski na dobre przestaje być idolem prawicy

Krzysztof Zalewski był zwycięzcą drugiej edycji "Idola". Przez film "Historia Roja" zaczął być kojarzony z prawicą. Po piosence "Polsko" i występie w DDTVN z pewnością nie jest już jej idolem.
Krzysztof Zalewski był zwycięzcą drugiej edycji "Idola". Przez film "Historia Roja" zaczął być kojarzony z prawicą. Po piosence "Polsko" i występie w DDTVN z pewnością nie jest już jej idolem. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Krzysztof Zalewski w programie "Dzień Dobry TVN" opowiadał o burzy, która wybuchła po jego piosence "Polsko". Skomentował też swój występ w "Historii Roja", po którym stał się jedną z twarzy polskiej prawicy. Po tym, co powiedział, kto wie – może niejeden prawicowiec pewnie zerwie plakat z filmu ze ściany i wyrzuci jego płyty do kosza.

Prowadząca "Dzień Dobry TVN" Magda Mołek zapytała zwycięzcę drugiej edycji "Idola" o to, czy artyści powinni się angażować w politykę. Chodziło oczywiście o teledysk i piosenkę "Polsko" z gościnnym udziałem Daniela Olbrychskiego, którymi podzielił fanów.

Mogę mówić tylko o sobie i uważam, że powinienem, bo dla mnie to trochę forma autoterapii, mam szansę wykrzyczeć to, co mnie boli. Pomijając nepotyzm, niszczenie armii czy wycinanie lasów, to najbardziej mnie boli degradacja języka. Jeżeli przykład idzie z góry – mowy z jednej i z drugiej strony pełnej zaciekłości, zawziętości i nienawiści – to jak ma później ta przysłowiowa praczka czy szewc się wysławiać?

Zalewski żałuje tego, co się stało z filmem "Historia Roja". Był to jego debiut i od razu główna rola. Tłumaczył, że chciał zobaczyć, jak to jest grać w filmie, a nie stać się narzędziem propagandowym.

Nadal uważam, że należy oddać cześć, hołd i mieć szacunek dla ludzi, którzy polegli walcząc o nasz kraj. Film kręciliśmy ponad siedem lat temu, kiedy jeszcze nie było wojenki polsko-polskiej. O ile wymowa tego filmu jest nieco prawicowa, to trudno byłoby mi sobie wyobrazić, że będzie wykorzystywany jako 'pierwszy film dobrej zmiany'. Wtedy realia były w Polsce nieco inne i nie spodziewałem się, że to się stanie zwyczajnym narzędziem. Myślałem, że robimy wojenny film. Gdybym wiedział, że potem będę używany jako narzędzie w rękach władzy, to pewnie nie wziąłbym w tym udziału. Jednak wolę grać i śpiewać.

Na koniec artysta zaapelował do Jarosława Kaczyńskiego.

Chciałbym uciekać od mowy nienawiści, więc panu prezesowi życzę, żeby się zakochał, założył rodzinę, może mu się znudzi polityka, może to jest lekarstwo na wszelkie bolączki.


Źródło: muzyka.onet.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...