Tej zimy będzie chłodniej. Importerzy gazu ostrzegają, że wkrótce ceny poszybują w górę, bo PiS szykuje niespodziankę

Prywatni importerzy gazu ostrzegają, że nowe przepisy uderzą w konsumentów. Ich zdaniem jeszcze przed tegorocznym sezonem grzewczym ceny wzrosną nawet o 7 proc. Nowelizacją, nad którą pracują rządzący spowoduje, że PGNiG nie będzie miał konkurencji.
Prywatni importerzy gazu ostrzegają, że nowe przepisy uderzą w konsumentów. Ich zdaniem jeszcze przed tegorocznym sezonem grzewczym ceny wzrosną nawet o 7 proc. Nowelizacją, nad którą pracują rządzący spowoduje, że PGNiG nie będzie miał konkurencji. Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Trwają prace nad nowelizacją ustawy o magazynowaniu paliw gazowych. Za tą nudną i niezbyt groźną nazwą kryje się rewolucja, która niemal wyeliminuje prywatnych importerów gazu. A ci ostrzegają, że pomysł rządzących uderzy w konsumentów.

W Polsce z głównym dostawcą gazu – Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem – konkuruje 200 firm prywatnych. Do nich należy ok. 20 proc. polskiego rynku. Może to niewiele, ale dzięki tak dużej konkurencji od końca 2014 roku ceny błękitnego paliwa dla tzw. odbiorców końcowych spadły o 30 proc. Klienci z rozrzewnieniem będą wspominali te czasy.



– Już obserwujemy wzrost cen. Natomiast wejście nowych przepisów spowoduje, że po prostu nie będzie się opłacało importować gazu – mówi w skrócie Bartosz Milewski, dyrektor ds. zarządzania portfelem Hermes Energy Group S.A. Firmy zostały zaskoczone pomysłem. – Do Sejmu trafił projekt rządu i my ze stron sejmowych dowiedzieliśmy się o nim – tłumaczy Wojciech Graczyk, przewodniczący komisji ds. gazu i energii AHK Polska. W ocenie firm energetycznych, po nowelizacji ceny już przed najbliższym okresem grzewczym poszybują w górę o 5-7 proc. Z szacunków wynika, że oznacza to osuszenie portfeli klientów z ok. 1 mld złotych. Ostrzegają, że po wyeliminowaniu konkurencji kwota ta wzrośnie do 7,5 mld zł rocznie. Ceny będzie dyktował monopolista PGNiG. Trudno będzie się tym pochwalić w TVP, jak zrobiono to ostatnim razem.

O co chodzi w zmianie przepisów? Nowelizacja ma zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski, a także zamknąć "wyciekanie gazu" poza granice RP. Jest jednak pewien haczyk. Importerzy zobowiązani są do tworzenia zapasów. Opłaca się je robić na Zachodzie, gdzie jest po prostu taniej. Nowe przepisy pozwalają je tworzyć. – Tylko że teoretycznie – słyszymy w jednej z firm energetycznych. Aby skorzystać z tej drugiej opcji, importerzy muszą zarezerwować moce przesyłowe w gazociągach na granicy, które dodatkowo będą wykorzystywane wyłącznie dla celów utrzymywania rezerw. Oczywiście za zarezerwowanie trzeba płacić. – W konsekwencji koszty zostaną przerzucone na odbiorców – tłumaczy dyrektor Milewski.

W ocenie importerów nowe przepisy faworyzują rolę PGNiG. Państwowa spółka dysponuje magazynami w Polsce. Rząd Prawa i Sprawiedliwości może i chciał dobrze, bo przecież chodzi o bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale chyba "przedobrzył". – Duże inwestycje w infrastrukturę, w tym strategiczną dla Polski, staną się bardziej kosztowne. Już teraz jest droga w utrzymaniu – twierdzi jeden z naszych rozmówców z branży gazowniczej.

Po cichu niektórzy importerzy liczą na Komisję Europejską. Proponowane rozwiązania są sprzeczne z przepisami unijnymi, które zabraniają blokowania dostępu do rynku przez niewykorzystane moce przesyłowe w gazociągach. Komisja już ostrzegała, że obecne projekty są niezgodne z regulacjami UE. Czy jednak stanowisko Unii powinno być najważniejsze?

– Tu nie chodzi o stanowisko Komisji Europejskiej. Jest coś ważniejszego. To my powinniśmy zdecydować, czy chcemy, aby polski rynek był częścią rynku regionalnego i nasze bezpieczeństwo energetyczne chcemy oprzeć na szerszej i stabilniejszej podstawie. To również oznacza wybór pewnej filozofii działania: czy chcemy polskie bezpieczeństwo energetyczne było zapewnione przez wiele firm działających w całym regionie, czy należy zdać się na jedną firmę – komentuje Wojciech Graczyk, przewodniczący komisji ds. gazu i energii AHK Polska.

Niewykluczone, że ostatecznie sprawa rozbije się o Strasburg. Branża dystrybutorów gazu rozważa wysłanie skargi na polski rząd, ponieważ – ich zdaniem – proces wprowadzania zmian jest niejasny i robiony zakulisowo.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...