Oto prawdziwe zadania żołnierzy WOT? "Będą prowadzili rozpoznanie tam, gdzie mieszkają. Będą widzieć, kto i co robi"

Wydało się, po co Macierewiczowi Obrona Terytorialna. Będą mieli oko na sąsiadów: "kto przybywa, co robi" – zapowiada szef Podlaskiej Brygady. Na zdjęciu – zaprzysiężenie tej Brygady w Białymstoku.
Wydało się, po co Macierewiczowi Obrona Terytorialna. Będą mieli oko na sąsiadów: "kto przybywa, co robi" – zapowiada szef Podlaskiej Brygady. Na zdjęciu – zaprzysiężenie tej Brygady w Białymstoku. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Te słowa padły ot tak, mimochodem. Jakby wypowiadający je płk Sławomir Kocanowski w ogóle nie zauważył, że jest coś nie tak. Że chyba właśnie ujawnia tajemnicę. A przecież wyznał chyba, jaki jest ukryty cel powołania przez Antoniego Macierewicza Wojsk Obrony Terytorialnej. Jak się okazuje to obserwowanie przez "terytorialsów" tego, co... robią sąsiedzi.

Wywiad ukazał się w prasowym organie o. Tadeusza Rydzyka, czyli w "Naszym Dzienniku". Gazeta wyjątkowo przyjazna Antoniemu Macierewiczowi najpewniej chciała wypromować to, co jest dumą szefa MON, czyli Wojska Obrony Terytorialnej. O zadaniach tzw. terytorialsów opowiadał płk Sławomir Kocanowski, świeżo powołany dowódca 1. Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. płk. Władysława Liniarskiego ps. "Mścisław". I jak zapowiedział, jego żołnierze "będą prowadzili rozpoznanie także w swoim otoczeniu, tam, gdzie mieszkają, pracują. Będą widzieć, kto przybywa, co robi".
płk Sławomir Kocanowski
dowódca 1. Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. płk. Władysława Liniarskiego ps. "Mścisław"

To się dzieje tak samo naturalnie, jak każdy z nas obserwuje wprowadzającego się sąsiada: kto to, jaka rodzina, jaki samochód itd.

I pułkownik gładko przeszedł do tego, jakim dla niego wyzwaniem jest kierowanie "terytorialsami" właśnie na Podlasiu, które jest zróżnicowane etnicznie i religijnie. – Jest to dla mnie wyzwanie. Sam pochodzę z Pomorza Zachodniego i ta specyfika Podlasia jest dla mnie nowa, muszę się pewnych rzeczy uczyć – wyjaśnił.
Trudno nie odnieść wrażenia, że pan pułkownik powinien nauczyć się czegoś jeszcze: iż to, co mówi, pachnie powrotem do przeszłości. Takiej, która powinna zostać tylko na kartach historii. Ale cóż – skoro dziś twarzą zmian w polskim prawodawstwie jest były PRL-owski prokurator, to chyba nie powinno to już dziwić.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...