"Popełniłam błędy, ale nie wiem jakie". Przesłuchanie Kijanko pokazało, co było nie tak ze sprawą Amber Gold

Zeznania i ogólne zachowanie prokurator Barbary Kijanko mówiły wiele o tym, dlaczego osoby pierwotnie odpowiedzialne za śledztwa dot. Amber Gold nie dały sobie rady z Marcinem P.
Zeznania i ogólne zachowanie prokurator Barbary Kijanko mówiły wiele o tym, dlaczego osoby pierwotnie odpowiedzialne za śledztwa dot. Amber Gold nie dały sobie rady z Marcinem P. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
To przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą dość dobrze pokazało, co było nie tak ze sprawą Amber Gold. Przed sejmowymi śledczymi we wtorek stawiła się prokurator Barbara Kijanko, która była pierwszą osobą prowadzącą postępowanie w sprawie biznesu Marcina P. w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. Działo się to już w 2009 roku, gdy alarmujące zawiadomienie złożyła KNF. Prokuratorka szczerze wyznała w Sejmie, że popełniła wówczas błędy, ale... do dziś nie wie jakie.

Choć Barbara Kijanko odpowiadała posłom powolnie, często po prostu mruczała coś pod nosem i zasłaniała się niewiedzą lub niepamięcią, cały obraz tego przesłuchania naprawdę wiele mówił o tym, kto na początku zajmował się prześwietlaniem działalności Marcina P. I dlaczego odpowiedzialnym za to ludziom tak długo zajęło zatrzymanie tej przestępczej machiny...



– Według mojej oceny sprawie Amber Gold poświęciłam dostatecznie dużo zaangażowania – mówiła Kijanko na początku przesłuchania. Szybko okazało się jednak, że prokuratorka nie pamięta szczegółów tak wyjątkowego śledztwa. – Bardziej pamiętam później te przekazy medialne po sierpniu 2012 roku – tłumaczyła. I dodała, że nie miała "pełnej świadomości skali tego przedsięwzięcia" i "nie była w stanie zrozumieć wszystkich mechanizmów". – Z perspektywy czasu stwierdzam, że ta sprawa przerosła zarówno moje możliwości jako szeregowego funkcjonariusza prokuratury, jak również prokuratury rejonowej – stwierdziła na koniec.

W trakcie przesłuchania przed posłami Barbara Kijanko nie potrafiła tymczasem odpowiedzieć m.in. na pytania o to, dlaczego nie sprawdziła depozytów złota Amber Gold, dlaczego wydała akta sprawy pełnomocnikowi Marcina P. przed przesłuchaniem i jak wyglądały czynności sprawdzające wobec Amber Gold. Ostatecznie Kijanko nie była więc w stanie racjonalnie wytłumaczyć powodów, dla których w 2010 roku najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie Amber Gold, a następnie umorzyła postępowanie wszczęte po tym, gdy KNF złożyła zażalenia na jej wcześniejszą decyzję.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...