Ten film rozczuliłby samego Prezesa. Jak koty łączą ludzi i podbijają świat

Kadr z filmu „Kedi – sekretne życie kotów" materiały promocyjne
Kobieta–Kot, Salem z „Sabriny, nastoletniej czarownicy”, Kot z Cheshire, Garfield, Hello Kitty, Grumpy Cat, Choupette – panteon znanych kotów jest imponujący i wciąż się rozrasta. Recenzujemy debiut młodej tureckiej reżyserki i bierzemy pod lupę osobliwy stosunek do kotów. Nie ma się czego wstydzić – wszyscy marnujemy czas podglądając je w Internecie.

Jej relacje z mężem są skomplikowane. Musztruje go na tyle często, że biedak w jej obecności dłubie w obiedzie niepewny, czy przypadkiem nie zirytuje jej nadmiernym łakomstwem. Z drugiej strony to typowa zazdrośnica, skacząca do oczu każdej ślicznotce, która śmie spojrzeć na jej wybranka. Z kolei Rudą zmieniło macierzyństwo. Niegdyś próżna i wygodna zaczęła ciężko pracować, żeby dogodzić dzieciom. Jest jeszcze Duman – zubożały elegant, który swoje maniery obnosi obecnie w kawiarni. Mimo spadku statusu nie wyrzekł się zamiłowania do luksusu.



To tylko niektóre z postaci wchodzącego na ekrany polskich kin 28 lipca tureckiego filmu. Nie byłoby w tym może nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jego bohaterowie są dziko żyjącymi kotami. Stambuł od początku swojego istnienia był ich domem. Zmieniały się rządy, miasto trawiły wojny i pożogi, a koty nie znikały z ulic. Dziś można spotkać tu nawet norweskie koty leśne, których przodkowie zeszli niegdyś z pokładów statków przypływających z północy i zajęci penetrowaniem zakamarków nigdy nie wrócili do ojczyzny.

„Kedi – sekretne życie kotów” w reżyserii urodzonej w Stambule Ceydy Torun, która opuściła miasto jako 11-latka, to list miłosny do kotów. Mimo to przypadnie do gustu nie tylko zajadłym kociarzom.
Odrobinę śmieszyły mnie PR-owe notki promocyjne zapewniające, że „Kedi” to ewenement, film, który nie może się nie podobać. Po seansie pomyślałam, że to najprawdziwsze, co można powiedzieć o dokumencie Torun. Zdążyłam go polecić kilkunastu znajomym i szczerze powiedziawszy trudno mi wyobrazić sobie osobę, której nie przypadłby do gustu. Debiutująca w roli reżyserki Ceyda przemierza miasto od brudnych zaułków, poprzez portowe okolice i targi ryb aż po eleganckie kawiarnie i prywatne mieszkania. O kotach opowiadają opiekujące się nimi osoby, które doskonale znają historię i temperament zwierząt.

To jednak znacznie więcej niż suche opisy, kamera podąża z żabiej, czy też może raczej kociej, perspektywy za bohaterami i bohaterkami pokazując ich sekretne przejścia, zajęcia i kryjówki. Z jednej strony to rodzaj pornografii – po kilku minutach nabiera się nieodpartego pragnienia tulenia do piersi puchatej kulki i głaskania prężących się grzbietów, z drugiej sporo tu nienachalnej mądrości prostych ludzi.
Koty zarabiają olbrzymie pieniądze – właścicielka kota znanego jako Grumpy Cat, o charakterystycznym grymasie twarzy spowodowanym odmianą karłowatości zarabia na puchatym pupilu lepiej niż nie szukając daleko Cristiano Ronaldo. Zanim zdjęcia jej kotki, tak naprawdę nazywającej się Tardar Sauce obiegły na łączach świat była kelnerką w podrzędnym barze w Arizonie.

Wymyślona w latach 70. przez projektantkę firmy Sanrio kotka Kitty White, znana jako Hello Kitty jest międzynarodowym marketingowym fenomenem zarabiającym corocznie bagatela 5 miliardów dolarów. To postać silnie zakorzeniona w popkulturze, która stała się symbolem japońskiej kultury kawaii, a jakiś czas temu, nie gdzie indziej jak w Polsce groźnym symbolem szatana. Cztery lata temu egzorcysta diecezji białostockiej, ksiądz Paweł Popielecki przestrzegał przed zabawką rodziców dowodząc, że to symbol satanistyczny. Projektantka miała poświęcić zabawkę demonowi w zamian za wyleczenie córki z nowotworu jamy ustnej.

Wydaje się, że magia tego akurat kota rzeczywiście kryje się w charakterystycznym braku pyszczka – kiedy patrzymy na Hello Kitty mamy wrażenie, że jest dokładnie w takim nastroju jak my. Projekt Yuko Shumizu to też trochę graficzne wyjaśnienie naszej fascynacji kotami – za sprawą zbliżonych do dziecięcej twarzy (wielkie oczy, mały nosek, broda) proporcji koty wzruszają nas, a zarazem sprawiają wrażenie, że możemy czytać z ich mimiki. Moja babcia patrząc na swojego kota mówiła czasem, że „coś knuje”. I rzeczywiście, przyglądając się wyrazowi jego pyszczka doskonale wiedziałam, o co chodzi w stwierdzeniu babci.
Nietrudno dostrzec w kocim usposobieniu bardzo ludzkie stany i cechy – są koty bezczelne, dystyngowane, zazdrosne, sprytne, z poczuciem humoru, bezczelne. Można zastanawiać się czy to przypadkiem nie rodzaj terapeutycznej projekcji stanów i uczuć na zwierzęta, ale nie sposób nie dostrzec mistycznej aury otaczającą koty. W filmie „Kedi – sekretne życie kotów” jedna z kobiet sprzedających na straganie mówi, że czasem zastanawia się czy koty nie widzą stwórcy lepiej od ludzi – mają w sobie spokój, dystans, nie uważają człowieka za Boga, jak psy. To film o relacjach ze zwierzętami, które choć głębokie często trudno opisać słowami. O pokojowej koegzystencji wolnych istot, tureckie koty nie należą bowiem do swoich opiekunów. Warta wspomnienia jest też zróżnicowana turecka muzyka, która oddaje rytm i charakter Stambułu.

O kocich charakterach rozpisywała się francuska pisarka Colette – na łamach swoich późnych powieści wspominała swoje dawne kotki i ich zróżnicowane usposobienia, we wznowionych kilka lat temu przez W.A.B. „Dialogach zwierząt” opisała rozmowę kota z buldogiem, a nietłumaczona na polski powieść „Kotka” to hołd złożony jej ulubionej pupilce uważanej za pełnoprawną członkinię rodziny. O kotach chętnie pisała też ich olbrzymia miłośniczka Irena Krzywicka.

Musical „Koty” z muzyką Andrew Lloyda Webbera, zszedł z afiszy po 20 latach bijąc tym samym wszystkie broadwayowskie rekordy. Uwertura została oparta na wierszach noblisty T.S. Eliota, które rzekomo matka czytała Webberowi w dzieciństwie. Można powiedzieć, że fabuła jest tu drugorzędna, najważniejsza jest atmosfera i postaci – tajemnicze, pokrętne, o silnych charakterach.
W 1951 roku przyznano nagrodę PATSY (Picture Animal Top Star of the Year), rodzaj Oscarów dla zwierząt ufundowanych po śmierci konia na planie filmowym. Pierwszą laureatką, obok muła Francisa, została ruda kotka Orangey, ta sama, która pojawiła się 10 lat później u boku Audrey Hepburn w „Śniadaniu u Tiffany’ego”. Nagrody PATSY nie przetrwały do naszych czasów, więc żaden z charyzmatycznych kotów z filmu Ceydy Torun nie ma szans na karierę w Hollywood. Za to „Kedi – sekretne życie kotów" ma szanse stanąć w lutym w oskarowe szranki.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...