Tadeuszyzm. Religia toruńska ma się coraz lepiej i… jest coraz dalej od katolicyzmu

Ojciec Tadeusz Rydzyk przyciąga do siebie wiernych, ale z katolicyzmem ma coraz mniej wspólnego.
Ojciec Tadeusz Rydzyk przyciąga do siebie wiernych, ale z katolicyzmem ma coraz mniej wspólnego. Fot. Łukasz Kolewiński / Agencja Gazeta
Ojciec Rydzyk i jego wiara mają się coraz lepiej. Tadeuszyzm, podlewany paliwem smoleńskim, pielęgnowany przez Prawo i Sprawiedliwość i wspomagany przez miliony wiernych (oraz przez państwową kasę), ma się doskonale. I jest coraz bardziej szokujący dla tych, którzy pamiętają choćby o naukach papieża.

Egoizm

To punkt wyjścia. W ostatnią niedzielę ojciec Rydzyk dobitnie pokazał, jak daleki jest od tego, co głosi papież Franciszek. Tak się bowiem złożyło, że przywódca Stolicy Apostolskiej wypowiedział się na ten sam temat, który ponad tysiąc kilometrów dalej poruszył naczelny kapelan Prawa i Sprawiedliwości.



Obaj duchowni mówili o uchodźcach, ale mówili, jakby wyznawali zupełnie inną wiarę. "Ciężar, złożoność i korelacja światowych problemów są tak wielkie, że natychmiastowe i kompleksowe rozwiązania są niemożliwe. Niestety, kryzys migracyjny, który jest nierozerwalnie związany z biedą i zaostrzany przez zbrojne konflikty, jest tego dowodem" – napisał papież w liście do przywódców zgromadzonych na szczycie G20 w Niemczech. "Mimo to możliwe jest uruchomienie procesów, które w stosunkowo krótkim czasie będą prowadzić do wolnego przepływu i osiedlania się osób, co byłoby korzystne dla wszystkich" – dodał Franciszek.

Tego samego dnia na Jasnej Górze o uchodźcach pamiętał także ojciec Tadeusz Rydzyk. Choć tak naprawdę pewnie chciałby o nich zapomnieć. – Na szczęście to nam nie grozi. Ale gdyby tak dalej poszło i nie stał się ten cud, już byśmy w Polsce muzułmanów mieli. Pamiętajmy! – mówił redemptorysta. To, co "nam nie grozi", to oczywiście przybycie do Polski uchodźców z Bliskiego Wschodu.

Czyli całkowita znieczulica, obojętność na cudzą krzywdę i po prostu egoizm. Skupienie na sobie. Mało co tak dobrze charakteryzuje toruńskiego redemptorystę.

Zachłanność

Pamiętacie ostatnią listę stu najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost"? Łączny przychód redemptorysty tylko za 2015 rok (a przecież PiS dopiero przymierzało się wtedy do władzy) przekroczył 55 mln zł. Według "Wprost" majątek ojca Rydzyka mógłby wynieść nawet 339 mln zł.

Formalnie Rydzyk tych pieniędzy jednak nie ma. Składał przecież zakonne śluby, w tym ten dotyczący ubóstwa. Prawie wszystkie instytucje przez niego stworzone są zarządzane głównie przez fundacje. Np. przez Lux Veritatis, którego Rydzyk jest… prezesem.
Skąd się biorą pieniądze? Często z datków od wiernych. Nawet przy okazji publikacji "Wprost" redemptorysta stwierdził, że rewelacje „Wprost” to po prostu kłamstwa, po czym według "Faktu"... poprosił o datki na sprzęt do TV Trwam i Radia Maryja. Jak zauważył, miesięczny koszt utrzymania rozgłośni i stacji to 2,5 mln zł. Których oczywiście nie ma.

Utrzymanie mediów to zresztą najczęstsza "motywacja" ojca dyrektora. – Prosimy każdego o systematyczną pomoc. Choćby nawet odmawiając sobie miesięcznie paczki papierosów – mówił w 2015 roku.

Dodajmy jeszcze, że ponad miesiąc temu Rydzyk dostał za nieco ponad 100 tys. zł ponadhektarową działkę Skarbu Państwa, która rynkowo była warta niemal 2 mln zł, i mamy pełen obraz.

Upolitycznienie

Duchowny powinien stać po stronie ludzi. Być ich powiernikiem. Tymczasem ojciec Rydzyk stoi przede wszystkim w jednym murze z ulubionymi politykami. Jak pisaliśmy w naTemat, to właśnie wsparciu redemptorysty pozycję w PiS zawdzięczają Antoni Macierewicz oraz Jan Szyszko, czyli dwaj niezmiernie często krytykowani ministrowie.

Rydzyk po prostu uwielbia otaczać się politykami. To właśnie dla nich tak naprawdę powstał tadeuszyzm. Przypomnijcie sobie chociaż obchody 24. urodzin Radia Maryja. Przyjechała cała wierchuszka partyjna z Jarosławem Kaczyńskim na czele. – Bez ciebie ojcze dyrektorze nie byłoby tego zwycięstwa. (…) To zwycięstwo jest także potwierdzeniem jednej prawdy. Fundamentem polskości jest Kościół i jego nauka. I że nie może być Polski bez Kościoła – mówił Jarosław Kaczyński niedługo po wyborczym zwycięstwie w 2015 roku.
Z kolei Andrzej Duda, choć nie mógł się pojawić, wysłał do Torunia list. "Radio Maryja stało się żywym przykładem obywatelskiej aktywizacji tysięcy ludzi wokół idei czynienia dobra oraz troski o sprawy publiczne. Dzieło Radia Maryja jest przejawem nowoczesnego, a zarazem silnie osadzonego w tradycji, wierze i kulturze polskiej podejścia do społecznej rzeczywistości" – napisał prezydent.

A teraz porównajcie to choćby z Franciszkiem, który bardzo często stoi w kontrze do polityków.

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Tak, to jeden z siedmiu grzechów głównych. Tak, to jedna z zasad, którymi kieruje się ojciec Rydzyk. Ten punkt jest nieprzypadkowy, bowiem doskonale łączy się z tym poprzednim. Pamiętacie tragiczną śmierć Marka Rosiaka? Jego pogrzeb w październiku 2010 roku odbył się w jego rodzinnej Łodzi. Po samym pogrzebie liczne grono polityków PiS ruszyło jednak… do Torunia.
Powód? W październiku dwukrotnie wypadają imieniny Tadeusza – dwudziestego piątego i dwudziestego ósmego. Ojciec Rydzyk nawet w tak tragicznych okolicznościach nie zrezygnował z imienin, na które zjechała się śmietanka polityków PiS.

Jak informowało przed laty TVP Info, na miejscu pojawili się m.in. Jacek Kurski, Joachim Brudziński czy Mariusz Błaszczak. Po mszy i części artystycznej przyszedł czas na "poczęstunek". Niektórzy politycy PiS opuścili przyjecie dopiero około północy.

Ojciec Rydzyk w ogóle lubi huczne imprezy – o czym świadczą choćby organizowane z pompą urodziny radia, o których pisałem wyżej.

Nienawiść

"Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" – tak brzmi część przykazania miłości. A teraz zobaczcie, jak z tym przykazaniem miłości jest u ojca Rydzyka:

– Nie dajcie się skazić złem idącym z różnych stron. Te układy, te partie... Jak oni kłamią, to jest obrzydliwe. PSL, ci z Platformy, czy ta Nowoczesna... Boże, jak to kłamie! – mówił ojciec Tadeusz Rydzyk całkiem niedawno o opozycji, oczywiście na antenie swojej telewizji.
Innym razem dał wyraz swojej miłości wobec... wegetarian. – A dlaczego rolnicy i myśliwi są atakowani? Tak myśliwi są atakowani. I ten hejt. Jak mi dzisiaj myśliwi powiedzieli, że potrafią ich wyzywać, jak zobaczą ich w mundurze. No co się w tej Polsce porobiło? Trzeba tym ludziom powiedzieć, że to nie jest ta droga. Jak atakują myśliwych to nie służą Polsce. Służą lewicy. Kiedyś atakowali i to szło z Moskwy. A teraz to wiadomo skąd idzie. Ale te nasze upolowane dziki, jelenie to biorą do siebie. A biorą chętnie. A Polakom mówi, żeby tego nie jedli, aby zostali wegetarianami. Chcą aby w kozy się zamienili – mówił Rydzyk podczas konferencji "Jeszcze Polska nie zginęła - wieś", w trakcie której m.in. dziękował... Janowi Szyszce.

Dodajmy, że Rydzyk nazwał kiedyś Jurka Owsiaka "szatanem", a jego telewizja wyemitowała film "Przystanek Woodstock – przemilczana prawda". W dokumencie przedstawiono uczestników festiwalu jako młodych, narkotyzujących się satanistów. Miłość do bliźniego pełną gębą.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...