Na Krakowskim Przedmieściu poraża widok podzielonego miasta. Byliśmy tam, gdy panowała cisza przed burzą

Mnie te barierki i wydzielone przejścia nasuwają zdjęcia z getta - komentuje młody warszawiak. Już wkrótce kulminacyjny punkt 87 miesięcznicy.
Mnie te barierki i wydzielone przejścia nasuwają zdjęcia z getta - komentuje młody warszawiak. Już wkrótce kulminacyjny punkt 87 miesięcznicy. Fot. Włodzimierz Szczepański/naTemat
– Przyszedłem z ciekawości zobaczyć barierki na Krakowskim Przedmieściu. Nie sądziłem, że ten widok tak na mnie podziała. Jestem przerażony – opowiada młody warszawiak. Krótko przed kulminacyjnym punktem miesięcznicy przeszliśmy Krakowskim Przedmieściem. I trudno nie zgodzić się ze zdaniem tego człowieka. Dla niego barierki to wymowny przykład, który mówi coś więcej o intencjach organizatorów miesięczni. – Dziś zawłaszczyli Krakowskie Przedmieście, jutro całe państwo. I co smutne, przy aplauzie wielu ludzi – kwituje nasz rozmówca.

Pierwszy mur barierek zaczyna się przy Hotelu Bristol. Odgradza teren przed Pałacem Prezydenckim. – Dalej pan nie przejdzie – tłumaczy Maciej Bajkowski.
Siedzi pod zadaszeniem z napisem "Obywatele Solidarni w Akcji". Za plecami słychać krzyki. – Zwijajcie się stąd! – krzyczy facet z t-shircie z orłem na klacie. Bajkowski zapewnia, że na 10 przechodniów sympatyzujących z "OSĄ" trafia się tylko jeden przeciwnik. Niemal jak na zawołanie pojawiają się osoby, które podpisują listę przeciw miesięcznicy. – Zbieramy podpisy, bo przeciwstawiamy się kłamstwu smoleńskiemu. Wynoszonemu do rani nowej religii państwowej – tłumaczy Bajkowski.
Policjanci rozsuwają stalowy płot, aby wypuścić zabłąkaną kobietę. Obok dwie starsze kobiety rozmawiają z mundurowym łamaną angielszczyzną. Zdezorientowane pokazują na mapę. Funkcjonariusz wyjaśnia na migi, że dalej Krakowskim Przedmieściem nie mogą iść. Turystki odchodzą niezadowolone.
Metalowa konstrukcja ograniczyła chodnik. W niektórych miejscach piesi schodzą do restauracyjnego ogródka, aby przepuścić rowerzystę. – Przyszedłem z ciekawości zobaczyć barierki i teraz jestem przerażony. Tak zawłaszcza się moje miasto. Przejścia miedzy barierkami nasuwają mi fotografie z getta warszawskiego. To jest straszne – opowiada młody warszawiak, jeden z naszych rozmówców.
Krakowskie Przedmieście dziś stało się najbardziej upolitycznionym miejscem. Wystarczy przystanąć i posłuchać. Na rogu młody mężczyzna z aparatem rozmawia ze starszym mężczyzną, który w klapy marynarki wpiął Matkę Boską oraz okrągły znaczek z napisem "Bóg. Honor. Ojczyzna". – Nie wolno przeszkadzać w mszy – przekonuje starszy. – Przecież to nie jest spotkanie religijne, wszyscy o tym wiedzą – dodaje młody. Nagle rozmowa nabiera ostrzejszego tonu. Przysłuchujący się im mężczyzna w restauracyjnym ogródku wtrąca się. – Czy pan wierzy w to, co mówi. Młody człowieku trzeba dłużej pożyć. A tych awanturujących się surowo karać. Ja co miesiąc chodzę na cmentarz i to nikomu nie przeszkadza. Tutaj też nie – niemal krzyczy. – Gdyby chodzili na cmentarz, też by mi nie przeszkadzało – mężczyzna z aparatem odpiera opanowanym głosem.
Zwolenników miesięcznicy łatwiej rozpoznać. Flaga to jeden ze znaków rozpoznawczych. Przed pomnikiem Mickiewicza trzech jegomości wpada w zachwyt nad plakietką z popiersiem Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy.
Po dłuższym spacerze można rozpoznać policyjnych tajniaków. Czatują w grupkach niemal co 30 metrów. Mundurowi zaś rozstawieni są wzdłuż barierek. Dodatkowe siły stoją w bocznych uliczkach. – Andrzej, jak tylko się zacznie, blokujesz to wejście. I nie wpuszczasz nikogo. Nikogo! – starszy rangą mundurowy niemal krzyczy do podwładnych.
Atmosfera na Krakowskim Przedmieściu staje się napięta. Burzowa, dosłownie. Pierwsze krople już spadają. – To Schetyna zamówił lanie – śmieje się mężczyzna z Matką Boską w klapie.
O napiętej atmosferze niech świadczy jeszcze jeden fakt. Na całym ogrodzonym Krakowskim Przedmieściu nie było ani jednej kwiaciarki. – Faktycznie, nie ma. Mieliśmy na dziś przygotować białe róże, ale już zabrakło czasu – dodaje Arkadiusz Szczurek z Obywateli RP.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...