Podzielony kraj. Polacy żyją w dwóch filmach jednocześnie, jeden o walce dobra ze złem, drugi o walce o władzę

Polska coraz bardziej przypomina salę kinową, w której wyświetla się dwa filmy w tym samym czasie.
Polska coraz bardziej przypomina salę kinową, w której wyświetla się dwa filmy w tym samym czasie. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta / materiały promocyjne
Polska coraz bardziej zaczyna przypominać dziwaczny projekt szalonego kinomana. Na sali wyświetlane są dwa filmy jednocześnie, pozornie do siebie podobne, ale jednak dla dwóch różniących się od siebie publiczności. Wszyscy kupiliśmy bilety na seans i teraz drażni nas, że czasem dźwięk nie pasuje do obrazu.

Wyobraźcie sobie salę kinową. Wchodzą na nią dwie grupy ludzi. Jedni oglądają "Władcę Pierścieni", drudzy "Grę o Tron". Oba filmy przedstawiają świat fantasy, oba są wyśmienite, i oba są wyświetlane w tym samym czasie i miejscu. Niemożliwe? Tak właśnie wygląda obraz współczesnej Polski.
Przekonać się może o tym każdy, kto pośród bliskich znajomych ma kogoś "z drugiej strony barykady". Jesteś przeciwnikiem rządów dobrej zmiany i masz kolegę, który nie tylko głosował dwa lata temu na PiS, ale dziś zrobiłby to dwa razy chętniej? A może sercem i duszą kibicujesz ekipie Jarosława Kaczyńskiego i znasz kogoś, kto świat poznaje z przekazów TVN? Jeśli tak to już wiesz, na czym polega problem. Żyjemy w jednym państwie, doświadczamy tych samych wydarzeń, ale postrzegamy je zupełnie inaczej. Wystarczy włączyć jednocześnie dwa telewizory. Na jednym nastawić TVP, na drugim TVN. Ten eksperyment łatwo uzmysłowi nam, na czym polega rozdwojenie jaźni.



Miesięcznice, rokosz i zamieszki
Ci, którzy włączą TVN będą widzieli na ekranie telewizorów uśmiechnięty tłum ludzi. Owszem, przyszli zaprotestować, owszem, są źli na rządzących. Z różnych powodów. Zarzucają rządzącemu PiS łamanie zasad demokracji, trójpodziału władzy czy wyrywanie - jednej po drugiej - kolejnych kartek z Konstytucji RP. Wielu z protestujących przychodzi z białymi różami na Krakowskie Przedmieście, by zaprotestować przeciwko upolitycznianiu katastrofy smoleńskiej. "NIE dla tańca na grobach" można było usłyszeć wczoraj na placu Zamkowym, gdzie zebrało się kilka tysięcy ludzi protestujących przeciwko kolejnej miesięcznicy.

"NIE dla zakłócania uroczystości religijnych" – odpowiadali im ludzie, którzy zgadzają się na to, co Jarosław Kaczyński i wierni mu ludzie co miesiąc robią na Trakcie Królewskim. Przykładnie miesiąc w miesiąc słuchają zapewnień, ze już wkrótce poznamy całą prawdę o katastrofie smoleńskiej. Poprawka, nie o katastrofie, tylko zamachu i zdradzie.
Czego zwolennik teorii spiskowej dowie się o kontrmiesięcznicy, gdy włączy w telewizorze TVP albo inny związany z rządem kanał informacyjny? Przede wszystkim tego, że dziki tłum przyszedł przerwać misteria religijne, nie szanuje pamięci tragicznie poległych, zakłóca porządek i dąży do rokoszu. Mogą pojawić się wzmianki o agresywnym zachowaniu czy chęci sprowokowania policji stojącej na straży ładu i porządku.

Gospodarka, głupcze!
Ciekawie rysują się różnice poglądów wśród ludzi na temat gospodarki. Wydawać by się mogło, ze matematyka jest taką nauką, w której zawsze dwa dodać dwa równa się cztery i nikt tu już prochu nie wymyśli. A jednak. Nawet jeśli zarówno TVN i TVP podają z grubsza przybliżony wynik tego działania matematycznego, to już jego interpretacje mogą się od siebie diametralnie różnić.

Przypomina to trochę słynny skecz o traktorze, w którym jedno koło się zepsuło. W mediach niepublicznych grupa ekspertów będzie opowiadać, jak to ważna jest każda z czterech opon w tego typu pojeździe, bo gdy jedna jest zepsuta to w skrajnym przypadku traktor może nie tylko stanąć na środku szczerego pola, ale nawet się wywrócić. Przekaz w TVP będzie o wiele bardziej optymistyczny. To nic że jedno koło się zepsuło, przecież trzy wciąż są dobre!
Na tej samej zasadzie oceniany jest w mediach publicznych program Rodzina 500+. To nic, że stanowi ogromne obciążenie dla budżetu. To nic, że swoją istotą wysysa kobiety z rynku, bo tyle mają dzieci, że już im się nie opłaca podjąć pracy. Gdy ostatnie wskaźniki GUS pokazują, że efekt baby boom wyraźnie osłabł, politycy PiS jak mantrę powtarzają, że dzięki programowi udało się wyrwać tysiące dzieci z biedy. W jakimś sensie jest to prawda, ale cenę tego będziemy płacić przez dziesięciolecia. O tym jednak w TVP już nie usłyszycie.

Podobnie jest ze wszystkim. Elektryczne samochody, energetyka oparta na węglu czy budowa Centralnego Portu Lotniczego, to wszystko są tematy, które zupełnie inaczej wyglądają z perspektywy człowieka oglądającego wyłącznie TVP, a inaczej gdy opowiada o nich ktoś, kto nie ogląda telewizji Jacka Kurskiego. Ci pierwsi będą mówić o patriotyzmie gospodarczym, wstawaniu z kolan i polskiej godności. Drudzy będą dowodzić, że wypuszczenie na rynek milionów aut elektrycznych to mrzonka, spalanie węgla doprowadzi środowisko i nas do zguby, a CPL to do niczego niepotrzebna gigantomania na miarę budowy huty imienia Lenina.

Gorszy sort kontra lud smoleński
Gdy 16 grudnia stałem w tłumie, który skandował hasła w obronie wolności mediów, w TVP Info ogłaszano mnie zamachowcem. Właśnie zamachiwałem się na demokratycznie wybraną władzę, chciałem siłą doprowadzić do obalenia rządu i wprowadzić dyktaturę tłumu. Ewentualnie byłem bezmózgim narzędziem w rękach polityków opozycji. W ciągu ostatnich lat przeciwników Prawa i Sprawiedliwości nazywano w mediach państwowych zdrajcami, kłamcami, komunistami, złodziejami i oderwanymi od koryta. A także na wiele innych sposobów.
Określenie "gorszy sort" na stałe już weszło do słownika, co ciekawe, gdy zwolennicy PiS używają go jako najgorszej obelgi, przeciwnicy Jarosława Kaczyńskiego obnoszą się z nim dumnie i z godnością. Coś podobnego stało się w czasie II wojny w Afryce Północnej. Gdy niemieckie wojska nie mogły sobie poradzić z żołnierzami broniącymi Tobruku, niemiecka propaganda nazwała polskich i brytyjskich żołnierzy szczurami pustyni. Ci z pogardliwego określenia uczynili powód do chwały.

Niezależnie jednak od tego, jak przeciwnicy PIS odbierają wszystkie docinki i określenia serwowane im w mediach publicznych, to trzeba jasno powiedzieć – inwencji autorom nie brakuje. Wielokrotnie pisaliśmy w naTemat o kolejnych "wybrykach" dziennikarzy TVP i TVP Info. Można się spodziewać, że wciąż jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa.
Ale i druga strona nie jest bez winy. To wszak Donald Tusk publicznie mówił o moherowych beretach (za co później przeprosił). To przeciwnicy PiS nazywają manifestujących na Krakowskim Przedmieściu ludem smoleńskim, pojawia się tez nader często słowo "sekta". Wystarczy włączyć TVN i chwilę poczekać, prędzej czy później któreś z nich padnie podczas rozmowy.

Obie strony nie stronią od porównań i epitetów, choć zdaniem wielu znawców tematu większa wina leży po stronie mediów publicznych, które częściej też dopuszczają się manipulacji i przeinaczania faktów. Nie bez przyczyny według ostatnich badań coraz mniej widzów ufa publicznym mediom. Odsetek tych, którzy święcie wierzą w każde wypowiedziane na antenie TVP słowo jest nawet mniejszy, niż liczba potencjalnych wyborców Prawa i Sprawiedliwości...

Jedna Polska, dwa światy
Nie wiem, co dziś by się musiało wydarzyć takiego, żeby te dwie Polski scalić w jedną. Dzieło to jest chyba równie trudne, jak odbudowa Polski po zaborach. Tak, jak inny był rozstaw szyn w zaborze rosyjskim oraz austriackim i niemieckim, tak dziś myśli Polaków podążają dwoma różnymi torami. Te same wydarzenia oceniane są z zupełnie innych perspektyw. Gdy dla jednych zerwanie kontraktu na Caracale było skandalem, dla innych było wstawaniem z kolan. Gdy ktoś mówi o potrzebie likwidacji gimnazjów, inni będą wskazywać na chaos w systemie edukacji. Przykłady można mnożyć, wydarzenia ostatnich lat dały nam ich aż nadto.
Polacy żyją w dwóch różnych światach. Oglądają jednocześnie dwa różne filmy. Jeden jest o walce dobra ze złem, bohaterowie na swojej wędrówce muszą zmierzyć się z różnymi potworami i demonami. Drugi poświęcony jest walce o władzę. Oba są świetne, ale nie da się ich oglądać jednocześnie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...