Szaman naszych czasów, czyli coach. Ten podpowie, jak poradzić sobie z "emocjami blokującymi płodność"

Coach płodności "pomoże ci poradzić sobie z  emocjami blokującymi płodność"
Coach płodności "pomoże ci poradzić sobie z emocjami blokującymi płodność" Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Centrum miasta. Na tylnej szybie samochodu widzę reklamę: "Coaching płodności. Masz problem z zajściem w ciążę? Odczuwasz narastającą frustrację? Potrzebujesz profesjonalnego wsparcia?". Wpisuję to hasło w wyszukiwarkę. I okazuje się, że obok coacha rozwoju osobistego, coacha oddechu, coacha biznesu, figuruje także coach płodności (z ang. fertility coaching).

Jego zadanie jest proste: zwiększyć szansę na zajście w ciążę. Trener płodności korzysta z różnych narzędzi: od rozmowy, poprzez wizualizację, kredki, klocki, a na masażu kończąc. Lekarze leczący niepłodność i ginekolodzy pukają się w czoło i uważają, że to czarna magia, inni są przekonani, że "jajeczkowanie zaczyna się w głowie". Trzeba w to tylko uwierzyć i zapłacić.



"Dotknij swojej płodności"
"Kiedy chcesz mieć dziecko i potrzebujesz psychicznego wsparcia z pomocą przyjedzie ci coaching płodności" – czytam. Ze stron trenerów płodności dowiaduję się, że "psychika i pozytywne myślenie mają pozytywny wpływ na działanie naszego organizmu". I można tak pokierować swoimi myślami i emocjami, by "zwiększyć szansę na zajście w ciążę". Podczas sesji (trwają od godziny do dwóch, a kosztują najmniej 130 zł za 60 minut) nauczysz się, jak reagować i odpowiadać na pytanie o to, dlaczego wciąż nie masz potomstwa. Poza tym coach podpowie: jak czerpać radość z seksu, gdy myślisz tylko o zapłodnieniu; jak poradzić sobie z emocjami blokującymi płodność.

Ze strony coacha płodności:

(...) Pragniesz zostać mamą, cały czas masz nadzieję, jednak pojawiające się napięcie i to ciągłe czekanie jest po prostu trudne. I powoduje spadek życiowej energii, potrzebnej przecież do zajścia w ciążę. Zastanawiasz się, ile jeszcze wytrzymasz rozczarowań pojawiających się wraz z kolejną miesiączką. Pojawiają się pytania: Co dalej? Czy da się nie przejmować niepłodnością? Skąd brać i czerpać siłę, pozytywne myślenie? Jak? Wtedy jest czas na coaching płodności! Czas na zmianę zachowań, przekonań, na naukę relaksacji. To moment na podjęcie zmiany w Twoim życiu. Na osobisty rozwój. Czytaj więcej

Inny trener płodności reklamuje swój program "Dotknij swojej płodności" w myśl "Twoje jajeczkowanie zaczyna się w głowie". Jest on skierowany do kobiet, które pragną dziecka, ale napotykają na trudności z jego poczęciem. "Każde nasze spotkanie, to konkretne kroki w kierunku stworzenia jak najlepszych warunków do powstania nowego życia". A owe "nowe życie" uzyskuje się np. poprzez: "redukcję stresu”, poradzenie sobie z lękami związanymi z ciążą, "zniesienie blokad w psychice, które mogą mieć negatywny wpływ na płodność kobiety". Na stronie widnieją także dowody skuteczności programu w postaci opinii zadowolonych klientek.

Opinia jednej z klientek coacha płodności:

Gdybym nie podjęła pracy nad sobą w Programie "Dotknij swojej płodności" byłabym teraz sfrustrowaną, przygnębioną osobą z poczuciem bezsensu i porażki tego co robię, że w każdym aspekcie mojego życia (praca, niepłodność) jestem niepełnowartościowa. Nie miałabym tego luzu psychicznego, który mam teraz, nie byłoby we mnie tej siły i wiary, że sobie poradzę, nie dokonałabym zmian zawodowych w swoim obecnym życiu. Jestem radośniejsza i spokojniejsza.

Matka kilku synków coachingowych
Monika Szadkowska terapeutka i coach płodności przyznaje, że nie ma wielu kobiet, które są zainteresowane coachingiem płodności czy ogólnym wsparciem psychicznym. A według niej to konieczne w leczeniu niepłodności. Bo należy działać na dwóch frontach: wykonywać potrzebne badania i pracować z trenerem płodności.
Monika Szadkowska
terapeutka, coach płodności

Wielu lekarzy uważa, że działania medyczne, farmakologiczne, które podejmują, powinny być wystarczające. Natomiast sądzę, że sposób, w jaki myślimy wpływa na funkcjonowanie naszego ciała. Jeśli zadbamy o psychikę, nastrój, umiejętność rozładowania stresu, radzenia sobie ze złością, to nasz organizm będzie lepiej funkcjonował. To nie jest przełożenie zero-jedynkowe, że jak pozbędę się złości czy stresu, to od razu zajdę w ciążę. Ale jest to jeden z elementów pomocnych w poprawie płodności, czy poprawie codziennego funkcjonowania. Osoby, które doświadczają niepłodności żyją w permanentnym stresie i jakość ich życia drastycznie się pogarsza. Umiejętność zadbania o emocje, sposób patrzenia na siebie pozwala podnieść jakość życia na co dzień – tu i teraz.

Szadkowska podkreśla, że jako coach płodności ma już pierwsze sukcesy. – Mam kilku synków coachingowych. Tak akurat wyszło, że to są chłopcy. Poprawiła się jakość życia, funkcjonowania i kobiety zaszły w ciążę. Mam też przypadki, że do tej ciąży nie doszło. Natomiast z punktu widzenia lekarskiego było zrobione wszystko i obserwowałam, że praca nad sobą była taka, jak należy. Natomiast nie na wszystko mamy w życiu wpływ – przyznaje Szadkowska.

Żerowanie na ludzkim nieszczęściu

Najczęstszą reakcją na pytanie o coachów płodności jest śmiech. – Oficjalna medycyna takimi rzeczami się nie zajmuje. Natomiast nastroje w Polsce sprzyjają, by takie historie się dokonywały. Zawsze znajdzie się naiwna grupa, która będzie to wykorzystywała. Nazwijmy to alternatywnymi, czyli niepotwierdzonymi metodami leczenia. Uważam, że to nie jest uczciwe. Jeżeli ktoś chce z tego korzystać, to niech korzysta. Ale podkreślam: nie, to nie działa – zaznacza prof. Sławomir Wołczyński, który zajmuje się leczeniem niepłodności.

Słyszę, że coaching płodności to tylko żerowanie na zdesperowanych ludziach. – Lekarze też biorą pieniądze za pomoc, oferując procedury in vitro, czy badania. Zawsze tak jest, że jeżeli człowiek dzieli się swoją wiedzą, doświadczeniami, to otrzymuje energię zwrotną w postaci finansów. Na mojej stronie jest dużo darmowych porad i propozycji ćwiczeń, które są do wykorzystania i też działają – odpowiada Monika Szadkowska. Na dowód przytacza historię znajomej, która zwróciła się do niej, bo miała problemem z zajściem w ciążę. – Napisałam jej co ma robić, odesłałam do treningu płodności, który jest zamieszczony na mojej stronie, do informacji na blogu. Po trzech miesiącach dowiedziałam się, że jest w ciąży, urodziła trojaczki. Mówiła, że zastosowali się do moich rad, odpuścili pewne tematy, nauczyli się ze sobą z mężem rozmawiać, coś zaiskrzyło i jest ciąża. Po 6 latach starań – mówi z radością Szadkowska.
Barbara Bartel
psycholog

Coaching stał się ostatnio bardzo modny. Wszystko zależy od tego, jaki coach, gdzie robił kursy, jakie ma doświadczenie. Sama metoda jest bardzo dobra i wspomaga kobiety, które dziś ciężko pracują. Jednak musi to prowadzić specjalista, a nie ciotka, nie ktoś, kto zrobił kurs niedzielny. Trzeba lat doświadczenia i certyfikatów potwierdzających umiejętności.

Ginekolog Jacek Tulimowski zaznacza, że "praca w korporacji sprawia, że ludzie są pospinani emocjonalnie" i faktycznie niektórym w problemach niepłodności może pomóc terapeuta.
Jacek Tulimowski
ginekolog

Powoduje zapalenia osi podwzgórzowo-przysadkowej, czyli zaburzenia osi hormonalnej. I niektórym pacjentom mogą pomóc metody relaksacyjne, psychoterapie. Są ludzie, którzy są na to podatni. I być może te osie się odblokują. Natomiast są też osoby, które nie będą mogły pozbyć się tego w sposób psychologiczny. Będą musieli usiec się do sposobów konwencjonalnej medycyny, czyli takiej która sprawdzi badania, zobaczy wyniki i da leki, żeby pewne parametry unormować.

– Część mądrych ludzi na tym świecie uważa, że życie ludzkie to jest zbiór liczb i matematyka, i to prawda. Nie ma skutków bez pewnych przyczyn. Proszę się postawić w sytuacji pacjentki, która przychodzi do lekarza i mówi: "panie doktorze, my z partnerem planujemy dziecko, pół roku mija, no i nic" – proponuje Tulimowski. W pierwszej wersji pacjentka słyszy od lekarza: "że ginekolog zrobi wywiad, zbada ją i skieruje na badania męża; wszyscy spotkają się za dwa tygodnie, omówią wyniki i sprawdzą, co nie działa sprawnie". Potem Tulimowski mówi o drugim scenariuszu: "weźmy się za ręce, skupmy się, będziemy myśleć pozytywnie, żeby państwo zaszli w ciążę". – Do tego jeszcze potrzebny jest stoliczek, czerwona szmatka, kula ze szkła i będziemy fruwać – ironizuje ginekolog Jacek Tulimowski.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...