Seks po warszawsku, czyli jak to się robi w stolicy

Coraz częściej otwarcie mówimy o swoich fantazjach i spełniamy je... Prawo autorskie: sakkmesterke / 123RF Zdjęcie Seryjne
Samotni albo szukający spełnienia fantazji w internecie. Lubiący nagość lub seks w konfiguracjach bardziej zaawansowanych niż 1+1. W Warszawie jedyne co ogranicza poszukiwaczy przygód, to ich własna wyobraźnia.

W dużym mieście życie seksualne i erotyczne możliwości różnią się od tych oferowanych w mniejszych miastach. Na pewno wpływa na to poczucie anonimowości, ale też mniejsze przywiązanie do tradycji - w Warszawie ludzie pozwalają sobie na więcej, bo i niejednokrotnie pierwszy raz dostali taką możliwość. Wytłumaczenia takich decyzji można szukać również w globalnych zmianach społecznych – teoretycznie postęp technologiczny pozwala nam na szybszy i częstszy kontakt, w praktyce jednak coraz więcej ludzi jest samotnych, a oglądanie „usłanego różami życia” innych jeszcze tę samotność pogłębia. W konsekwencji bliskości, miłości i seksu szukamy na różne sposoby i w różnych miejscach. Porozmawiałam z osobami, które zdradzają, co można robić w Warszawie, gdy znudziły się cztery sypialniane ściany.



"Będę nazywać cię tatusiem”

Chociaż wielu próbuje wyrafinowanego podrywu, okazuje się, że w wielkim mieście wcale nie jest to konieczne, żeby nocy nie spędzić samotnie. Nie trzeba być wytrawnym obserwatorem, by dostrzec grę, która rozpoczyna się w knajpach w okolicach godziny 24:00 i czwartego piwa. Miasto oddycha wtedy innym rytmem, a ludzie płyną na tej fali i zaczynają poszukiwania towarzystwa na resztę imprezy.

Filip jest stałym bywalcem warszawskich przybytków i nie ukrywa swojego bogatego życia erotycznego. Gdy pytam, ile dziewczyn miało okazję obejrzeć jego sypialnie, bez skrępowania odpowiada, że „trzy przez serce, setka przez pościel”. To całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że nie ma jeszcze trzydziestu lat, a w Warszawie mieszka od pięciu. Czy zatem Filip jest cudownym wyjątkiem, na który kobiety czekają przy barze, popijając mojito? Czy to zasługa szeregu tajemnych trików? Okazuje się, że niekoniecznie.

„Wystarcz się ładnie ubrać, pogadać jakieś fajne rzeczy i zawsze znajdzie się jakaś, co widzi w tobie ósmy cud świata – o, pan pisanka z brodą z gastronomii. Pomimo tego, że „chodziłem na łowy” to tak naprawdę (zresztą uważam, że zawsze tak jest), to kobiety wybierały i to one polowały na najbardziej interesującego chłopca, który mógłby być ich narzeczonym… chociażby na jedną noc.”

Filip przyznaje, że obecnie przystopował z takim hulaszczym życiem, które sprowadzało się do podejmowania decyzji o 5 rano – u kogo tym razem spędzi resztę nocy. Czy jego partnerki seksualne czuły się obrażone taką rozwiązłością? Z relacji wynika, że „seks na raz” coraz mniej oburza kobiety i jest traktowany z większym przymrużeniem oka, jako wymiana przyjemności. Panie również z coraz większą otwartością mówią o swoich fantazjach.

„Taka Karolina z Pragi lubiła fisting, Ola z Ursusa lubiła jak się ją po twarzy biło, a jeszcze inna przepadała za brutalnym seksem z siniakami i zaczerwienieniami od paska, a jedna w trakcie mówiła do mnie tatusiu.”

Chłopak zdradza, że z wieloma łączą go relacje koleżeńskie do dzisiaj. Podkreśla również, że „umawia się z dziewczynami na te kawy czy tam piwo, ale to one są inicjatorkami dalszych ruchów, już nie wypada robić tego z ludźmi po pijaku, ale to one chwytają za…”. No wiadomo za co. Zaskakuje mnie jednak, że Filip i tak twierdzi, że w kwestiach seksu „Warszawa wypada bardzo normalnie” – chodzi między innymi o korzystanie z substancji psychoaktywnych, które w opinii mojego rozmówcy popularniejsze są w Krakowie. Przyznaje również, że nie korzysta z takich stołecznych atrakcji jak kino erotyczne, plaża dla nudystów czy kluby ze striptizem, wystarczy wyjść "na miasto". Swoje hulaszcze życie tłumaczy natomiast bezsennością – a dokładnie problemem z zaśnięciem w pustym łóżku. A jak wygląda sytuacja na obecną chwilę? Filip przyznaje, że „organizm już nie jest ten sam, co kiedyś, spada odporność na alkohol, więc teraz 1:00, siusiu, paciorek i spać.”

Tutaj możesz biegać bez majtek

Moje pierwsze doświadczenie z plażą nudystów? Mam 8 lat, płyniemy z rodzicami statkiem u wybrzeży Hiszpanii i nagle zza skał wyskakuje grupa nagich ludzi - wszystkie matki rzuciły się do oczu swoich pociech z zamiarem ich zasłonięcia, co o tyle mnie zdziwiło, że "klasyczne" hiszpańskie plaże pełne były nagich biustów. I nikt się tym nie przejmował. Ci, którzy lubią biegać z nagimi pośladkami nie muszą jednak wybierać się na zagraniczne wakacje. Nie muszą nawet wyjeżdżać ze stolicy. Najpopularniejsza plaża przeciwników bikini i slipów znajduje się przy Wale Miedzeszyńskim, w okolicy Romantycznej i Rychnowskiej, dojść można również od ulicy Sitowie. Na forach internetowych wielu bywalców zaznacza jednak, że nie jest to miejsce spotkań erotycznych i przeszkadzają im ukryci w krzakach podglądacze, którzy tworzą o tym miejscu złe opinie.

Jose, który przyjechał z Hiszpanii na praktyki, nie ukrywał, że liczył, że na warszawskiej plaży spotka „mężczyzn w średnim wieku”. O życiu seksualnym homoseksualistów w stolicy mówi, jak o trochę sekretnym środowisku: niby nie trudno trafić na undergroundową imprezę, a aplikacje randkowe są całkiem popularne, ale nadal nie mówi się o tym głośno. Z poznanym w sieci kolegą, Jose odwiedził warszawską plażę nudystów. Wypoczynek w stroju Adama, wbrew oczekiwaniom cudzoziemca, wybrali nie tylko mężczyźni w średnim wieku („fantastycznie opaleni”), ale również pary hetero- i biseksualne, emeryci, a nawet rodziny z dziećmi. Wizytę zaplanował na sobotę, co według zaleceń doświadczonych bywalców jest najlepszą i najbezpieczniejszą porą. Na stronie naturyzm.info.pl znaleźć można definicję naturyzmu – to „sposób na życie w harmonii z naturą”, wspólna nagość ma być wyrazem szacunku wobec przyrody, siebie i innych ludzi, nie wolno się narzucać; to również sposób życia i działania, a nie jedynie opalanie się na golasa.

Nie zmienia to faktu, że dla wielu ten kawałek dzikiej plaży stanowi problem, a zrzucanie kostiumu to oznaka dewiacji – to jednak nie tylko zasługa samych naturystów. Stałym bywalcom, którzy chcą cieszyć się promieniami słońca również przeszkadzają „nieproszeni goście” – często w ubraniach chowający się w krzakach. Masturbacja jest niestety powszechna. Nowym problemem staje się również rozpoczęta w okolicy budowa mostu, która skutecznie oszpeca teren. Niektórzy już teraz się martwią, że plaża w ogóle zniknie. Alternatywą jest jednak Wał Zawadowski. Jeden z forumowiczów wskazuje, że „ekipa na WZ chyba dopiero się tworzy i na razie jest powściągliwa.” Wizyta na plaży nie dla każdego oznacza jednak pluskanie się w wodzie czy opalanie na golasa, w internecie znaleźć można wiele osób, skarżących się na zaczepki, dosiadanie się lub nachalne obserwowanie.

Swing to nie kwestia wieku

Gdy słyszę słowo "swingersi", to widzę podstarzałe małżeństwo - panią w kwiecistym sweterku i pana w okularach, z brzuszkiem, którzy w kolejnej scenie amerykańskiego filmu zrzucają te maski i oddają się przyjemnościom w towarzystwie innych podstarzałych małżeństw. Mówiąc już jednak zupełnie serio - potrzeba, by do klasycznego duetu dołączył ktoś jeszcze, popatrzył, a może zainicjował coś zupełnie nowego, jest dosyć popularna. I raczej nie wzbudza powszechnych drgawek zniesmaczenia. Okazuje się, że amatorów takich zabaw jest całkiem wielu i spotykają się w warszawskiej Lavie - klubie dla swingersów. Z rozmowy z przedstawicielem klubu, który prosi, aby podpisywać go "secretface" wynika, że wszelkie żenujące wyobrażenia, które zarysowałam należy odrzucić na bok. Swingersów jest coraz więcej, co wskazuje, że zaczynamy jako społeczeństwo wychodzić poza określone ramy, zapominać o stereotypach i otwarcie realizować swoje pragnienia.

"Współcześni swingersi to ludzie młodzi i w średnim wieku, wykształceni, nowocześni, świadomi swoich potrzeb i pragnień. Większość osób swingujących to pary. Coraz większe grono stanowią singielki, które nie dają się wpisać w stereotypy, są to otwarte, pełne energii młode kobiety pragnące spełnienia na wielu płaszczyznach życia. Mężczyźni coraz bardziej dbają o swój wygląd, klasę i również pragną spełnienia."

Przeglądając stronę internetową Lavy widać, że właściciele dbają o swoich gości i biorą pod uwagę ich różnorodne potrzeby i orientację. W ofercie znaleźć można imprezę maskową, przeznaczoną dla dojrzalszych bywalców, par (w tym jednopłciowych), gang bang, seks grupowy czy wreszcie spotkania swingerskie. Każdy znajdzie coś dla siebie, a w sumie w klubie odbywa się sześć imprez w tygodniu. Niektóre atrakcje mają już swoją stałą grupę zainteresowanych, secretface podkreśla jednak, że grono to ciągle się poszerza i prawie na każdej imprezie jest ktoś nowy, kto dopiero rozpoczyna swoją przygodę.

"Wiele osób swoją przygodę z swingiem zaczyna właśnie od Clubu Lava. Ilość osób na imprezie, ich płeć i wiek zależą od dnia tygodnia i tematu przewodniego imprezy. Każda impreza ma swoich sympatyków, bo różni ludzie mają różne upodobania."

Jednak nie tylko Warszawiacy interesują się bogatą ofertą klubu. Aby zdobyć nowe doświadczenia, poszerzyć sieć kontaktów i skorzystać z różnorodności goście przyjeżdżają nie tylko z całej Polski, ale również Anglii, Niemiec czy Francji. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest płatny, a w samym klubie obowiązuje zasada „możesz wszystko, nic nie musisz”, co wpływa na poczucie komfortu, zwiększa dyskrecję i bezpieczeństwo. Każdy uczestnik sam decyduje jak i z kim spędza (lub nie spędza) 8 godzin za które płaci. W tym czasie na pewno nie można narzekać na nudę - w klubie jest duże jacuzzi, sauna sucha i parowa, prysznice, pokój masażu z stołem do masażu i huśtawką, sala telewizyjna, bar, pokoje tematyczne i atrakcje związane z profilem imprezy, np. pokazy tańca i mody erotycznej, a w weekend catering. Wykupienie wejściówki gwarantuje również prezerwatywy, lubrykanty, prześcieradła, ręczniki czy środki higieny osobistej.

"Swing to nie tylko sam sex, to atmosfera, to erotyczny klimat, to rozmowy, uśmiech, taniec, wzajemne pożądanie i realizacja fantazji."

Grupa secretface.pl to trzy kluby: warszawska Lava, Euphoria w Markach i Prive w Lublińcu. Każdy ma inną ofertę i różnych odbiorców, dlatego pomimo tego, że erotycznych atrakcji na rynku pojawia się coraz więcej, mój rozmówca zdradza, że nie obawiają się konkurencji, a nawet współpracują i wzajemnie się promują - dowodem na to jest inicjatywa Swingunited ("ogólnopolska impreza taneczno-zapoznawcza, dedykowana dla osób, dla których erotyka i życie seksualne nie są tematem tabu"). Intryguje mnie jednak fakt, że singielka najczęściej nie płaci za wejście, a pary bądź samotni mężczyźni muszą zainwestować ok. 250 zł, by uczestniczyć w zabawie. Pytam z czego to wynika:

"Kobiet w klubie jest mniej, ale to cały czas się zmienia. Obserwujemy regularny wzrost ilości wyzwolonych i świadomych swoich potrzeb pań. Ilość osób na imprezie i ich płeć mocno uzależniona jest od tematu przewodniego imprezy. Cena wejścia w stosunku do tego, co oferuje nasz klub jest bardzo atrakcyjna. Mamy wiele promocji, karty klubowe czy ceny związane z tematem imprezy, które pozwalają również singlom nabyć wejściówkę w bardzo atrakcyjnej cenie."

Ten przyjaciel od seksu

Wbrew pozorom serwisy randkowe mają się dobrze i licznie korzystają z nich ludzie przed 30. Wcześniej wielu miało trudność z przyznaniem się, że umawia się przez Internet, teraz robi to prawie każdy i jest to coraz bezpieczniejszy i popularniejszy sposób na znalezienie partnera. Strony, na których można założyć konto, wstawić tajemnicze zdjęcie i opisać swoje pasje, obok „klasycznych” funkcji, coraz częściej mają opcję „tylko seks”. To szybki komunikat, dzięki któremu nie tracimy czasu na poznanie się, a od razu przechodzimy do rzeczy. Co, jak się okazuje ma w Warszawie duże znaczenie. 25-letnia Agnieszka, przyznaje, że w jej przypadku zadziałało kilka czynników – ciekawość, polecenie przez znajomych, chęć spróbowania czegoś innego:

„Dużo czasu zajęło mi wypełnianie tych rubryk. Najtrudniejszą z nich była „kogo szukasz”. To w sumie jeden z podstawowych elementów profilu, ale trudno jest sobie odpowiedzieć na to pytanie. Niby ma się w głowie jakieś cechy, które powinien posiadać twój partner/partnerka, a z drugiej strony często nasze zainteresowanie budzą osoby, które są zgoła dalekie od „wyśnionego ideału”. Więc albo przyjmujesz taktykę otwartą na różnorodność, albo już na początku przeprowadzasz rygorystyczną selekcję. Zależy czego oczekujesz.”

Dziewczyna przyznaje, że w serwisach randkowych najlepsza jest właśnie ta możliwość – szybkiego i jasnego wysłania sygnału, czego oczekujesz: miłości, znajomych, przyjaciół czy przygody. Jednak dla niej internetowe randki są raczej dodatkiem, poszerzeniem perspektyw, a samo spotkanie nie zawsze musi skończyć się w jednakowy sposób, czyli seksem. Interesuje mnie jednak, jakie propozycje otrzymywała od mężczyzn, piszących w odpowiedzi na jej profil. Analiza tych wiadomości pokazuje, jak różnorodne pragnienia i fantazje ma człowiek. W internecie można anonimowo szukać ich spełnienia.

„Poza ofertami sponsorskimi znajdują się też faceci, którzy chcą realizować swoje fetysze czy zachcianki erotyczne. Kiedyś np. napisał do mnie gość, który miał taką fantazję, że chciałby masturbować się przy obcej kobiecie. Zdarzały mi się też propozycje seksu grupowego, oferty wykonania dla mnie i moich koleżanek pokazu erotycznego, próby namówienia do wykonania przeze mnie usługi sprzątania mieszkania w bieliźnie, oferty wspólnego zamieszkania, zwierzenia dotyczące preferencji łóżkowych, propozycje masażu różnych części ciała, zaproszenia na wspólny wyjazd zagraniczny…”

Słuchając relacji Agnieszki i przypominając sobie, jak wielu z moich znajomych par poznało się w taki sposób, stereotyp „obrzydliwca, zboczeńca i brzydkiej dziewczyny” podrywających w Internecie wydał mi się jeszcze bardziej krzywdzący. Agnieszka zdradza, że aby bezpiecznie umawiać się na takie spotkania, należy wyznaczyć sobie kilka granic. Dla niej jedną z zasad jest to, że nigdy nie umawia się z osobą, która nie ma zdjęcia albo oczekuje „dyskrecji” – najczęściej są to zajęci faceci. Modelem popularnym w stolicy wciąż jest „przyjacielski seks” – zależnie od punktu siedzenia gloryfikowany bądź demonizowany, dlatego trzeba być rozważnym.

„Wśród moich znajomych mam kilka osób, dla których to jest bardzo korzystny układ. Sama kiedyś byłam w takiej relacji. Jest to sprawa szczególnie atrakcyjna dla osób żyjących w dużych miastach, planujących i rozwijających swoje kariery zawodowe lub po prostu takich, które nie chcą zakładać rodzin i mieć dzieci czy odczuwają potrzebę bliskości z kimś tylko „od czasu do czasu”.

Coraz szybsze tempo życia i presja zbawienia świata przed trzydziestką zamieniają ludzi w chomiki – wrzucani są w kołowrotki, z których trudno im uciec. W tym szalonym maratonie niejednokrotnie nie ma miejsca i czasu na budowanie relacji, a nie da się ukryć, że potrzeby seksualne mamy wszyscy. Agnieszka zdaje sobie sprawę, że jej stanowisko może wzbudzić zapędy moralizatorskie, więc kończy spotkanie, mówiąc:

"Teraz spadną na mnie gromy z jasnego nieba: a kultura? A modele zachowania? A społeczeństwo i jego oczekiwania? Przecież nie jesteśmy zwierzętami – możemy hamować swoje instynkty i racjonalizować potrzeby! Zachowanie ciągłości gatunkowej jako jedyny powód do tzw. prokreacji (okropne określenie!) - chyba takie zachowanie byłoby bardziej zwierzęce. Więc niech się gromowładni krzykacze opamiętają i pilnują własnej sypialni."

Niektóre imiona i wiek zostały zmienione na prośbę rozmówców

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...