22 sekundy "bez żadnego trybu". Gdyby stosowano równe standardy, Kaczyński nie wszedłby na mównicę lub wyleciał z sali

Jarosław Kaczyński wielokrotnie złamał regulamin Sejmu podczas nocnego "wystąpienia".
Jarosław Kaczyński wielokrotnie złamał regulamin Sejmu podczas nocnego "wystąpienia". Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
22 sekundy – jak się przekonaliśmy w nocy, dokładnie tyle wystarczy, żeby sprowadzić regulamin niższej izby parlamentu do rangi papieru toaletowego. Jarosław Kaczyński w szokujący sposób pogwałcił jego zapisy – przy cichym przyzwoleniu wicemarszałka Sejmu Joachima Brudzińskiego. Bo równie dobrze lider PiS mógł zostać wczoraj wykluczony z obrad. Zgodnie z literą prawa.

Przypomnijmy sobie tę sytuację. Kaczyński, siedział, siedział, słuchał, słuchał, w końcu nie wytrzymał. Po prostu wstał i poszedł na mównicę sejmową. Czy mógł to zrobić? Jako szeregowy poseł – absolutnie nie. Ale jako prezes PiS już najwyraźniej tak.



– Przepraszam bardzo panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu – wypalił Kaczyński z mównicy. A potem zaczął obrażać wszystkich dookoła, ale to już wiecie.
Jarosław Kaczyński zrzucił maskę

Jarosław Kaczyński zrzucił maskę i zwyzywał posłów w nocy w Sejmie.

Opublikowany przez WIDEO natemat.pl na 18 lipca 2017
O co chodzi z tym trybem? To wynika wprost z regulaminu Sejmu. Zresztą na pewno nie raz słyszeliście, jak ktokolwiek w Sejmie zgłaszał się do wypowiedzi w trybie sprostowania. Albo z wnioskiem formalnym.

Bo poseł – czy nawet premier – nie może po prostu ot tak wejść sobie na mównicę i zabrać głosu. To zupełnie logiczne rozwiązanie, w parlamencie temperatura debaty jest zbyt wysoka, żeby każdy mógł sobie po prostu wejść i mówić. Widzieliście to wiele razy. Wyłączanie mikrofonu, niewyrażanie zgody na wypowiedź i inne. W regulaminie wygląda to tak:

Art. 148

1. Marszałek Sejmu udziela głosu poza porządkiem dziennym posiedzenia lub w związku z dyskusją jedynie dla zgłoszenia wniosku formalnego lub sprostowania błędnie zrozumianego lub nieściśle przytoczonego stwierdzenia mówcy, z zastrzeżeniem ust. 7.

(…)

7) głosowanie bez dyskusji

Ten punkt pogwałcili i prezes PiS, i jego prawdopodobny następca w przyszłości Joachim Brudziński. Jeden poszedł na mównicę jak po swoje, a drugi mu tego nie zabronił.

Co w takiej sytuacji powinien zrobić Brudziński? Wszystko wyjaśnia art. 175 regulaminu Sejmu:

Art. 175

1. Marszałek Sejmu czuwa nad przestrzeganiem w toku obrad Regulaminu Sejmu oraz powagi i porządku na sali posiedzeń.

2. Marszałek Sejmu może zwrócić uwagę posłowi, który w wystąpieniu swoim odbiega od przedmiotu obrad określonego w porządku dziennym, przywołaniem posła "do rzeczy". Po dwukrotnym przywołaniu posła "do rzeczy" Marszałek może odebrać przemawiającemu głos.

3. Marszałek Sejmu po uprzednim zwróceniu uwagi ma prawo przywołać posła "do porządku", jeżeli uniemożliwia on prowadzenie obrad.

4. W przypadku niezastosowania się przez posła do polecenia Marszałka Sejmu, o którym mowa w ust. 3, Marszałek Sejmu ma prawo ponownie przywołać posła "do porządku", stwierdzając, że uniemożliwia on prowadzenie obrad.

5. Marszałek ma prawo podjąć decyzję o wykluczeniu posła z posiedzenia Sejmu, jeżeli poseł nadal uniemożliwia prowadzenie obrad i na tym samym posiedzeniu został już upomniany w trybie ust. 4; poseł wykluczony z posiedzenia Sejmu jest obowiązany natychmiast opuścić salę posiedzeń. Jeżeli poseł nie opuści sali posiedzeń, Marszałek Sejmu zarządza przerwę w obradach.

6. Od decyzji Marszałka Sejmu poseł może odwołać się do Prezydium Sejmu, które niezwłocznie rozstrzyga sprawę po zasięgnięciu opinii Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy poseł nie bierze udziału w posiedzeniu.

7. O sposobie załatwienia odwołania Prezydium Sejmu niezwłocznie zawiadamia Sejm, jednak nie później niż na następnym posiedzeniu. Decyzja Prezydium Sejmu jest ostateczna.


Łatwo zauważyć, że zgodnie z punktem pierwszym Brudziński nie czuwał nad tokiem obrad, ponieważ Kaczyński nie pojawił się na mównicy w tym celu. Kwestię przestrzegania powagi i porządku obrad na sali posiedzeń można skwitować tylko milczeniem. Punkt drugi można w ogóle pominąć. Kaczyński nie mógł odbiegać w swoim wystąpieniu od tematu obrad, bo nie miał prawa do tego wystąpienia.

A ponieważ Kaczyński nie tylko złamał regulamin, ale i kilkakrotnie obraził posłów opozycji, marszałek teoretycznie – gdyby prezes PiS miał prawo do wystąpienia – powinien go co najmniej trzykrotnie upomnieć. Pierwszy raz, kiedy uznał, że politycy opozycji mają "zdradzieckie mordy". Drugi raz, kiedy krzyczał, że zabili jego brata. Trzeci raz, kiedy nazwał ich "kanaliami". W świetle regulaminu Sejmu, jeśli go potraktować bardzo rygorystycznie (skoro można go w ogóle zignorować, to czemu nie), prezes powinien zostać… wykluczony.

Inna kwestia to zresztą samo zachowanie prezesa PiS. Zgodnie z zapisami regulaminu sprawą Kaczyńskiego powinna się zająć komisja Etyki Poselskiej. Do jej zadań m.in. "należą sprawy opracowania 'Zasad etyki poselskiej', ich uzupełniania i korygowania oraz upowszechnianie ich wśród posłów, rozpatrywanie spraw posłów, którzy zachowują się w sposób nieodpowiadający godności posła".

Same "Zasady etyki poselskiej" to sejmowa uchwała z 1998 roku, której Kaczyński najwyraźniej nie czytał. Sami zobaczcie:

Zasady etyki poselskiej:

Art. 1.

Poseł na Sejm, na mocy ślubowania składanego zgodnie z art. 104 Konstytucji, kieruje się w swojej służbie publicznej obowiązującym porządkiem prawnym, ogólnie przyjętymi zasadami etycznymi oraz solidarną troską o dobro wspólne.

Art. 2.

Poseł powinien zachowywać się w sposób odpowiadający godności posła, kierując się w szczególności zasadami:

1) bezinteresowności,
2) jawności,
3) rzetelności,
4) dbałości o dobre imię Sejmu,
5) odpowiedzialności.

Art. 3.

Poseł powinien kierować się interesem publicznym. Nie powinien wykorzystywać swojej funkcji w celu uzyskania korzyści dla siebie i osób bliskich oraz przyjmować korzyści, które mogłyby mieć wpływ na jego działalność jako posła. (Zasada bezinteresowności).

Art. 4.

Poseł, przy podejmowaniu decyzji, powinien w możliwie najszerszym zakresie postępować w sposób dostępny dla opinii publicznej. Powinien ujawniać związek interesu osobistego z decyzją w podjęciu której uczestniczy. (Zasada jawności).

Art. 5.

Poseł powinien należycie wypełniać swoje obowiązki. W sprawach tego wymagających powinien kierować się względami merytorycznymi. (Zasada rzetelności).

Art. 6.

Poseł powinien unikać zachowań, które mogą godzić w dobre imię Sejmu. Powinien szanować godność innych osób. (Zasada dbałości o dobre imię Sejmu).

Art. 7.

Poseł odpowiada za swoje decyzje i działania. Powinien poddać się obowiązującym go procedurom wyjaśniającym i kontrolnym. (Zasada odpowiedzialności).

Art. 8.

Poseł za naruszenie Zasad Etyki Poselskiej ponosi odpowiedzialność określoną przepisami Regulaminu Sejmu.

Gdyby prezes PiS brał te zapisy na poważnie, wiedziałby, że powinien w swojej "służbie publicznej" (!) kierować się "obowiązującym porządkiem prawnym" czy "solidarną troską o dobro wspólne". Powinien też "zachowywać się w sposób odpowiadający godności posła", a w pracy powinien się kierować zasadą "dbałości o dobre imię Sejmu".

I wreszcie, "poseł odpowiada za swoje decyzje i działania". Ale to akurat w tym przypadku marzenie ściętej głowy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...