Pierwszy "cham" RP i nowy bulterier w PiS. Jak poseł Tarczyński zaatakował posłankę PO, a mnie wyzwał

Poseł PiS Dominik Tarczyński
Poseł PiS Dominik Tarczyński Fot. Wojtek Habdas / Agencja Gazeta
– Łapy precz od naszych kobiet – krzyczał z sejmowej mównicy Bartosz Arłukowicz. To reakcja na zachowanie posła Dominika Tarczyńskiego, który miał wyrwać telefon posłance PO. Ta rejestrowała emocjonalne wystąpienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego. "To nowy bulterier w PiS" – można o nim przeczytać. – Bulterier na pewno nie, zajmuję się zwierzętami i nigdy psy nie pogryzą suki. To nie jest dobre porównanie – odbija piłeczkę Kinga Gajewska-Płochocka i określa posła "damskim bokserem". Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej nazywa go "klakierem PiS", Witold Zembaczyński z Nowoczesnej – "Krystyną Pawłowicz w galotach", internauci dorzucają: cham, prostak. Ale dla Tarczyńskiego to tylko paliwo.

Tarcza prezesa
Sejm. 18 lipca. Atmosfera jest napięta: chaos, krzyki, mocne słowa. Prezes Jarosław Kaczyński właśnie opuścił mównicę, gdzie prawił o "zdradzieckich mordach, które zabiły mu brata". Zajął miejsce w poselskiej ławie, tuż obok Mariusza Błaszczaka. Zawołał postawnego posła Nowoczesnej Witolda Zembaczyńskiego. Na jego widok natychmiast w obronę prezesa wzięli politycy PiS, m.in. Piotr Gliński, Mariusz Błaszczak. Nie zabrakło Dominika Tarczyńskiego, który usilnie stara się walczyć o uwagę prezesa.



– Dobrze, że ludzie stają w obronie prezesa. Przecież Kaczyński nie jest gigantem. Jak ten Zembaczyński przy nim stanął, to nie dziwię się, że wyskoczyli go bronić – opowiada nam anonimowo poseł PiS. Zembaczyński tłumaczy naTemat, że prezes rozganiał posłów, ponieważ chciał z nim pomówić. W tym tłumie zjawiła się także posłanka PO Kinga Gajewska, która telefonem rejestrowała emocjonalne wystąpienie szefa PiS. Jej transmisję na żywo oglądało 20 tysięcy osób.
Pojawił się też Dominik Tarczyński. Musiał mieć przecież swój udział w obronie prezesa. Tak więc ni stąd, ni zowąd chwycił za telefon posłanki PO, z którą ma już na pieńku. – Doszło do rękoczynów ze strony posła Tarczyńskiego. Wykręcił mi obie ręce. To damski bokser, zezwierzęciał – mówi nam Gajewska. – Widziałem, jak poseł Tarczyński wyrwał Kindze Gajewskiej telefon z ręki. Potem był ogromny chaos i nic więcej nie zarejestrowałam – relacjonuje Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Nowoczesnej.

Na pomoc Gajewskiej ruszyli koledzy z Platformy Obywatelskiej. – Łapy precz od naszych kobiet – wykrzykiwał potem z mównicy sejmowej były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Wtórował mu Cezary Tomczyk: – To, z czym mieliśmy do czynienia przed chwilą, to czynna napaść posła Tarczyńskiego na posłankę Kingę Gajewską. Pierwszy raz w tym Sejmie doszło do napaści fizycznej na posła. Nie chcemy widzieć takich obrazów w polskich parlamencie. Mówimy "nie" autorytarnej Polsce – stwierdził mocno poruszony poseł PO. Chcieliśmy o wczorajsze zajścia w Sejmie zapytać także posła Tarczyńskiego. Ale nie zgodził się na rozmowę, zdążył za to nas obrazić. "Nie rozmawiam ze złogami komuny spod znaku Lisa". Dalej odniósł się do życia prywatnego Tomasza Lisa. Nie omieszkał zrobić screena i swoim zjadliwym komentarzem pochwalić się na Twitterze. "Uwierzycie?! Parówki Lisa chcą ze mną rozmawiać" – napisał poseł na Sejm.

"Dominik, zostań w ławach"

– Po wczorajszym wystąpieniu pojawiły się opinie, że należałoby posła Tarczyńskiego trochę ustawić – mówi nam anonimowo jeden z posłów PiS.
prominentny polityk PiS
prosi o anonimowość

Przesadził, przegiął i nie robi nam dobrze. Są u nas ludzie narajani, tak jak on, i to zachwyca. Ale jest pewna grupa, którą wczoraj popatrzyła co robi i czy to aby nie idzie w złą stronę. Kto mu powie, że przegiął? Fajnie jest, ale "Dominik, zostań w ławach". Bo on wychodzi i się popisuje.

– Poseł miał wczoraj ciężki dzień. Ma spore ambicje i myślę, że bez kamery też jest bardzo żywy – tak Tarczyńskiego próbuje tłumaczyć Tadeusz Cymański z PiS. – Pan Dominik Traczyński to poseł PiS o wielu talentach. Cieszę się, że jest aktywny zarówno w realu, jak i w mediach społecznościowych – dyplomatycznie odpowiada Stanisław Pięta z PiS. Pytam posła także o to, czy partii nie uwierają niektóre wypowiedzi Tarczyńskiego.
Stanisław Pięta
poseł PiS

Polityka, to w dużym stopniu żywioł. Czasami człowiek powie o jedno słowo za dużo. Przypominam sobie, że poseł Tarczyński przeprosił za wypowiedź o Wałęsie. Zdarza się, że przesadzi. Nikt nie jest doskonały, ale wydaje mi się, że tutaj powinniśmy zachować umiar w krytyce.

Posłowie opozycji nie mają wątpliwości, że każdy ruch Tarczyńskiego jest przemyślany i wcale mu nie szkodzi. – On się kreuje na jednego z głównych obrońców Jarosława Kaczyńskiego. I pewnie o to mu chodziło. A w oczach pana prezesa i żelaznego elektoratu PiS na pewno wczoraj zapunktował. Chociaż mam nadzieję, że w przypadku większości Polaków ten gest nie spotka się z aprobatą – dodaje Artur Gierada, poseł PO.

I jak widać, jego strategia opluwania i krytykowania działa. Bo jeszcze do niedawna Tarczyński był trzecioligowym posłem, zajmującym ostatnie ławy (w PiS od 2015 roku), a dziś jest blisko prezesa i większość go rozpoznaje. A to za sprawą kontrowersyjnych tweetów, niekonwencjonalnych pomysłów i przemówień, które nie pozostają bez echa. Może nie trafił do elektoratu PiS pokazując stopę w jacuzzi, czy pozując do zdjęcia w płaszczu z futrem z jenota. Ale w niektórych środowiskach zapunktował wyzywając Lecha Wałęsę na "solo", a wcześniej nazywając byłego prezydenta "bydlakiem". Choć to nie spodobało się w PiS, więc musiał przeprosić. (O czym mówił również na łamach naTemat; tak, panie pośle, jeszcze kilka miesięcy temu rozmawiał pan z nami).
Witold Zembaczyński
poseł Nowoczesnej

Kontrowersyjność jest metodą. Tylko, że jest to broń obosieczna. I może doprowadzić do samoośmieszenia. To są wystąpienia na pograniczu ironii, skandalu. Myślę, że o wiele więcej w przypadku Tarczyńskiego mówi gra ciała. Typowe zachowania stadionowe. Myślę, że Tarczyński mógłby być szefem młyna i pełni taką rolę szefa w ławach poselskich klubu PiS.

– Wkłada duży wysiłek w to, aby zaistnieć, wypromować się. Wywołuje przy tym kontrowersje. Kurski przy nim to elegant – mówił w rozmowie z "Polityką" polityk partii rządzącej. – Mam wrażenie, że przyszedł do Sejmu po to, żeby krzyczeć, klaskać, obrażać, wprowadzać atmosferę napięcia – mówi nam Joanna Scheuring-Wielgus. – Politycznie na pewno na tym nie traci, zarówno we własnej partii, ale i także w tym elektoracie – uważa Artur Gierada, poseł PO.

Zresztą Tarczyński nie tylko w Warszawie słynie z absurdalnych pomysłów i złośliwych komentarzy. Jest posłem z województwa świętokrzyskiego i tam też kojarzą go z "absurdalnych interwencji na pograniczu kabaretu". – Chciał ścigać internautów za prześmiewcze memy. Ostatnie referendum w sprawie odwołania prezydenta Kielc wspieranego przez PiS nazywał hucpą. Ludzie sobie z niego żartują, ale on daje im ku temu preteksty. Stał się bohaterem satyrycznych portali i pod tym względem wyróżnia się na tle innych posłów – mówił Katarzynie Zuchowicz Marcin Chłodnicki, radny z Kielc.

"Zezwierzęciał"

– Tarczyński zawsze był kontrowersyjny, ale ostatnio przesadza – słyszę od posłów. Wiele osób uważa, że wzoruje się na Krystynie Pawłowicz. – To sejmowa patronka Tarczyńskiego. Widać, że wzorowanie się na Pawłowicz jest metodą na budowanie kariery politycznej: poprzez skandal, kontrowersję. To jest Krystyna Pawłowicz w galotach – podsumowuje Witold Zembaczyński z Nowoczesnej. Choć Kinga Gajewska z PO ma obawy, czy aby Tarczyński nie jest w stanie posunąć się jeszcze dalej. – Jeżeli poseł Tarczyński jest w stanie zrobić coś takiego (wyrwanie telefonu – red.) przy 460 posłach, przy kamerach, przy dziennikarzach, to jaki daje przykład innym? Poza tym, co robią posłowie PiS, kiedy tych kamer nie ma? Co robią swoim żonom? – zastanawia się Kinga Gajewska z PO. I tłumaczy, że planuje złożyć oskarżenie prywatne.

Bo to nie pierwszy raz poseł PiS (złośliwie nazywany jenotem) udowadnia publicznie, że "zezwierzęciał". Niecały tydzień temu pisaliśmy, jak Dominik Tarczyński "szczekał" do posłanki PO. – On ma na moim punkcie obsesje, kiedy wychodzę na mównicę, to zaczyna szczekać, przedrzeźnia mnie za każdym razem, nasyła na mnie swoich hejterów. Teraz dopuszcza się napaści w Sali Plenarnej. Po czym zamiast przeprosić, przychodzi i się śmieje i pyta się: "i jak?". On nie widzi swojego błędu – podkreśla Kinga Gajewska. Jego błędy widzą zaś internauci i inni posłowie. "Tarczyński tak chciał iść na solo że poszedł. Napadł posłankę @gajewska_kinga . Damski bokser. Łobuz to mało powiedziane" – to tylko wybrane komentarze.

Dwa oblicza

"Damski bokser", "opluwający jadem" zupełnie nie pasuje do wizerunku, jaki przez lata budował Tarczyński. W sieci można przeczytać wiele sylwetek posła PiS. I wyłania się z nich bardzo niejednoznaczny obraz. A to dlatego, że poseł był organizatorem pielgrzymek, "bardzo religijny" i "uduchowiony". Poza tym: był asystentem świeckim znanego brytyjskiego egzorcysty, ks. Jeremiego Daviesa, który założył Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów. Ba, gdy w 2011 roku w Bełżycach głośne i liczne były przypadki samobójstw, Dominik Tarczyński chciał ściągnąć tu papieskiego egzorcystę, by wypędził z miasta złe moce. Temat pracy magisterskiej: sekty, ukończył prawo na KUL. Był twórcą filmów religijnych, nawet nagradzanym (m.in. za "Kolumbia - świadectwo dla świata", nagrodzony w XVI Międzynarodowym Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie).

Teraz pora na drugie oblicze posła PiS. W sieci aż roi się od komentarzy, w których zdenerwowani internauci opisują, jak – ich zdaniem – zostali oszukani. "Ma facet tupet, oszukał 160 osób z naszej pielgrzymki i jeszcze ma czelność przysyłać mi kolejne reklamy organizowanych przez charyzmatycy.pl (czyli samego siebie) wyjazdy. "Polityka" rozpisywała się o krążących w kuluarach plotkach o tym, jak "nagabuje młode posłanki i dziennikarki; zaprasza na kolację, wino". – Poseł Tarczyński na każdym posiedzeniu Sejmu krzyczy, stara się wyprowadzić nas z równowagi. Wysyła nam buziaczki, krzyczy do nas po imieniu. To jest zupełny brak szacunku. Do kobiet ma chyba szczególny stosunek – opowiada Monika Rosa, posłanka Nowoczesnej. Choć obraża także mężczyzn: – Na każdym posiedzeniu odzywa się do nas w sposób grubiański, wyśmiewa nas, nie tylko kobiety. Taki jest w stosunku do Ryszarda Petru, Grzegorza Schetyny. To jest po prostu wynajęty klakier PiS, który ma wprowadzać atmosferę poniżania. I on to robi – mówi nam posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

Być może posłowi Tarczyńskiemu jest wszystko jedno, co będzie się o nim mówić w Polsce. Ważne, by prezes dobrze o nim myślał. Wszak wieść miejska niesie, że wybiera się do Europarlamentu. – Takie głosy chodzą. Dlatego się promuje, że zna języki – mówi jeden z naszych informatorów. Internauci zwracają uwagę, że co z tego, iż je zna, skoro tylko potrafi obrażać.

– Kariera europarlamentarna kusi tych wszystkich, którzy myślą o pieniądzach w polityce. I już zdali sobie sprawę, że w polityce pieniędzy nie ma, więc albo planują karierę w spółkach skarbu państwa, albo w Europarlamencie. Sądzę, że to może być prawdopodobne w przypadku posła Tarczyńskiego, a to dlatego, że lubi luksus, futro, szczególnie z jenota, nie każdy może sobie kupić i nosić – dodaje Witold Zembaczyński, poseł Nowoczesnej.

Nasz informator w PiS studzi zapał Tarczyńskiego: – On ma ambicje i chce robić karierę. Dostać się do Europarlamentu nie jest tak łatwo. Doświadczenie uczy, że bardzo niezbadane są wyroki prezesa. Jest bardzo wiele zmiennych, życie podaje przykłady, że pewniacy przegrywają i wchodzą ludzie zupełnie niespodziewanie. Jeżeli tak kalkuluje, to może się zaskoczyć – podsumowuje prominenty polityk PiS.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...