Pamiętacie dowódcę dywizjonu z Suwałk? Zapytaliśmy w MON o jego testy sprawnościowe. Odpowiedź was zaskoczy

Zapytaliśmy w MON o testy sprawnościowe nowego dowódcy dywizjonu z Suwałk. Odpowiedź z ministerstwa może wielu zaskoczyć.
Zapytaliśmy w MON o testy sprawnościowe nowego dowódcy dywizjonu z Suwałk. Odpowiedź z ministerstwa może wielu zaskoczyć. Fot. mł. chor. Zbigniew Łupiński / 14dappanc.wp.mil.pl
Ta sprawa w połowie lipca wzbudziła wiele emocji wśród internautów. Fakt, niektórzy potraktowali to jako pretekst do podśmiewania się z czyjegoś wyglądu. Większość jednak dopytywała o kwestię sprawności fizycznej żołnierzy w polskiej armii. Testy sprawnościowe są obowiązkowe dla wszystkich żołnierzy, a każdy powinien zdać taki egzamin raz do roku.

Dyskusja rozgorzała, gdy lokalne media z Podlasia opublikowały zdjęcia zaprezentowane na stronie internetowej 14. Suwalskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej. Były to fotografie z uroczystości wręczenia aktu mianowania nowego dowódcy pododdziału (dziś jedna z nich została już usunięta). Na czele jednostki stanął podpułkownik Krzysztof Świderski. Internauci skupili się na wyglądzie nowego dowódcy, zwracając uwagę, iż sprawność fizyczna w wojsku powinna mieć znaczenie kluczowe.
Sprawdziliśmy – istnieje nawet specjalna tabela, która określa, ile i w jakim czasie powinien dany żołnierz przebiec, przepłynąć, czy podciągnąć się na drążku. Wszystko jest opisane precyzyjnie, podzielone na kategorie wiekowe oraz na zadania, jakie się w wojsku wykonuje (dotyczy to także kapelanów, służby medycznej czy członków orkiestr). No i najważniejsze – taki test każdy żołnierz powinien zdać raz w roku. Powinien, a jak to jest?



Bzik na punkcie sportu
Resort obrony narodowej przesłanej nam odpowiedzi zapewnia, że w przypadku nowego dowódcy jednostki z Suwałk wszystko jest tak, jak należy.

Informujemy, że podpułkownik Krzysztof Świderski przystąpił w tym roku do egzaminu z wychowania fizycznego i uzyskał ocenę dobrą.

Oddział Mediów Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej
Zaskoczeni? Na tym nie koniec. Owszem, wielu żołnierzy potwierdza, że takie testy, szczególnie dla dowódców, to tylko fikcja. Do tego wątku jeszcze za chwilę dojdziemy. Ale najpierw dwa słowa o samym dowódcy z Suwałk.

http://sals.suwalki.pl/suwalskie-druzyny-na-medal

Opublikowany przez Suwalska Amatorska Liga Siatkówki na 6 kwietnia 2017
Otóż Krzysztof Świderski – wbrew temu, co można sądzić zdjęciach z uroczystości wręczenia aktu mianowania – prowadzi zupełnie aktywne życie. Jeszcze rok temu występował jako zawodnik w Suwalskiej Amatorskiej Lidze Siatkówki. Teraz już nie gra, za to jest trenerem siatkarskiej wojskowej drużyny.
ppłk. Krzysztof Świderski
dowódca 14. Suwalskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że mam bzika na punkcie sportu – on zawsze był w moim życiu i rodzinie. To ja jestem prekursorem i organizacyjnie motorem napędowym naszej drużyny. Był to mój pomysł przy pełnej aprobacie chłopaków. Wcześniej graliśmy w podobnej lidze w Płocicznie i jak tylko dowiedziałem się o pomyśle ligi w Suwałkach to decyzja mogła być tylko jedna – GRAMY.

W zeszłorocznej lidze byłeś aktywnym zawodnikiem. Grałeś na pozycji rozgrywającego. Teraz jesteś mentorem, trenerem, kibicem, komentatorem. Trudniej jest oglądać mecze, czy stać razem z zawodnikami na boisku?

Trochę już się przyzwyczaiłem, że nie ma mnie na boisku, ale i tak żyję meczami jakbym grał, a może jeszcze bardziej. Zdrowie trochę mnie zablokowało, ale myślę, że jeszcze jakiś mecz rozegram razem z moimi chłopakami w jednym teamie na boisku.
Czytaj więcej

sals.suwalki.pl

http://sals.suwalki.pl/poznajemy-sie-blizej-krzysztof-swiderski-14-dywizjon

Opublikowany przez Suwalska Amatorska Liga Siatkówki na 1 marca 2017
Zatem ppłk Świderski nie wymigał się od rocznego testu, jak to zrobiło kilkanaście procent żołnierzy. Według danych przekazanych przez MON, w ubiegłym roku do sprawdzianu sprawnościowego "przystąpiło prawie 85 tys. żołnierzy (na ogólną liczbę około 100 tys. żołnierzy – przyp. red.), 648 osób ukończyło egzamin z oceną niedostateczną; średni wynik egzaminu wyniósł 4,43". Dlaczego coraz więcej żołnierzy unika – teoretycznie – obowiązkowych testów (jeszcze kilka lat temu – co dziesiąty)? Bo mogą. Przed laty (nie, nie za rządów Antoniego Macierewicza w MON) zrezygnowano z karania wyrzuceniem z wojska tych, którzy dwukrotnie nie zdali egzaminu sprawnościowego.

Wystarczy podać stopień i egzamin zdany
Choć i same egzaminy wyglądają bardzo różnie. Po naszym tekście o testach sprawnościowych w wojsku odezwali się do nas żołnierze, którzy sprawę znają od podszewki. I twierdzą, oczywiście anonimowo, że generalnie to fikcja. Szczególnie na szczeblu dowódców.

Prawda jest taka, że poza kilkoma jednostkami pokazowymi (takimi, do których zaprasza się oficjeli z zagranicy, które wystawiały kontyngenty na misje) egzaminy pośród kadry oficerskiej to fikcja. Do przeprowadzenia egzaminu dowódca jednostki wyznacza podwładnego, najczęściej jest to oficer młodszy.

Zasada, jaką znam, była taka: oficerowie starsi, tj. majorzy i pułkownicy – ocena 5, reszta, czyli oficerowie młodsi, tj. porucznicy i kapitanowie (plus chorążowie i sierżanci, jeśli byli na etacie) – ocena 4 albo podchodzisz do egzaminu. Z ręką na sercu mowię: nikt nie podchodził.

Nikt nigdy brzuchatym majorom i pułkownikom nic nie zrobił z powodu postury jak beczka. Nawiasem mówiąc, od kilku lat do munduru wyjściowego (nie mylić z galowym i defiladowym – tu są inne regulacje) nie obowiązuje pas główny, bo nie było rozmiarów na panów oficerów.

Tacy jak on zawsze zdawali egzaminy sprawnościowe. Wystarczyło podać stopień wojskowy i egzamin zdany.

Resort obrony nie od dziś zdaje sobie sprawę z tego, że stan sprawności fizycznej znacznej części żołnierzy pozostawia wiele do życzenia. W lutym tego roku ówczesny rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz zapowiadał zmiany w systemie testów sprawnościowych w wojsku. Planowano m.in. ujednolicenie testów dla mężczyzn i kobiet oraz zaostrzenie norm. Jak dowiedzieliśmy się w MON, "prace nad zmianami w egzaminach są w fazie wewnętrznych konsultacji. Wprowadzenie zmian zostało zaplanowane na 2019 rok".
Łatwo ocenić...
Ogólnokrajową dyskusję wokół nominacji dla ppłk. Świderskiego rozpoczął tweet zaczynający się od słów: "nowe kadry ministra Macierewicza". W komentarzach temat "dobrej zmiany" w wojsku powracał raz po raz.

Choć nic w życiu nie jest czarno-białe. Krzysztof Świderski kierowanie suwalską jednostką przejął w momencie niezbyt łatwym – zastąpił dowódcę, który dywizjonem kierował zaledwie parę miesięcy, a stanowisko stracił, gdy po pijanemu spowodował wypadek. Co więcej – wielu żołnierzy zapewnia, że ppłk. Świderskiemu nie sposób odmówić talentów dowódczych. I że to naprawdę dobra zmiana.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...