Lista płac darmozjadów i biurokratów. O tym dlaczego dom można postawić w 19 dni, ale formalności muszą trwać ponad rok

Sama postawienie domu jest proste, o wiele trudniej formalnie zakończyć budowę.
Sama postawienie domu jest proste, o wiele trudniej formalnie zakończyć budowę. fot. Łukasz Krajewski/ Agencja Gazeta
Halo? To ja. Już! – brygadzista Adrian po zaledwie 19 roboczo-dniach poinformował inwestora że jego wymarzony 100-metrowy dom całoroczny, stoi gotowy od posadzki do szczytu kalenicy. Dodajmy, że majster natychmiast zamieścił selfie na Facebooku z dopiskiem "taką żeśmy chatę postawili w niecałe trzy tygodnie".

Niemożliwe? A jednak! Budowę ukończono w założonym budżecie, czyli całoroczny dom za cenę kawalerki w Warszawie - 164 tys. złotych. Dzięki ułatwieniom w przepisach budowlanych rodzina warszawiaków miała już w te wakacje odpoczywać we własnym domu, z którego ekipa budowlańców wyszła dokładnie 12 kwietnia. Czasu do wakacji było sporo ale...



Jest 1 lipca i dzwoni kierownik budowy:
– Doradzałbym aby Państwa dzieci nie pojawiały się jednak na terenie. Zgodnie z przepisami to wciąż niezakończona budowa. Żeby nikt się nie przyczepił wstęp tylko w kaskach, kamizelkach i odzieży roboczej. Sąsiad doniesie i ryzykuje pan grzywnę – zgasił nadzieje inwestora.

Marcin to pracownik warszawskiej korporacji. Kiedy pomyślał o własnym domu do weekendowego wypoczynku potraktował sprawę jak kolejne zadanie w pracy. Zebrał oszczędności, wybrał projekt, znalazł wykonawcę. Wyobrażał sobie, że jak płaci gotówką, to jako inwestor nawet nie kiwnie w bucie palcem, jak mu ten domek postawią. Oto, jak bardzo się pomylił. Budowa domu jest pełna niespodzianek niczym film o misji Apollo XIII z Tomem Hanksem

Owszem dom stanął. Kiedy działka jest uprzątnięta z trocin, betonu i blachy, wszystkie są rachunki już opłacone, do akcji wchodzą biurokraci. I zaczyna się procedura zakończenia budowy. Wcale nie mniej skomplikowana i kosztowna niż samo rozpoczęcie.
Geodeta "tanio to zrobię" - 900
Najpierw zadzwonił geodeta: – Panie Marcinie, pan pamięta jeszcze o tej mapce "powykonawczej"? Tylko to zrobimy i już można słać dokumenty do urzędu. Nie będzie kosztować dużo, no tak 900 netto - zagaił.

To był dopiero początek wydatków. Procedura zakończenia budowy wymaga stworzenia pakietu papierów równie grubego jak przy rozpoczęciu budowy. Marcin opowiada dalej. Jak za geodetą rozpoczął pielgrzymki do rzeczoznawców instalacji. To nic, że wynajął profesjonalną firmę budowlaną z referencjami. Dla wypełnienia urzędowych formalności jeszcze raz pod wszystkimi instalacjami muszą się podpisać dyplomowani fachowcy.

Od 150 do 500 złotych bierze hydraulik za podpis pod stwierdzeniem, że domowa instalacja wodociągowa jest szczelna. – Z reguły to ta sam majster, który kładł rury, ale skoro jest wymóg dodatkowego papieru to korzysta z możliwości i dolicza za ten swój podpis. Do pieczątki dołącza kopię nadanych uprawnień – dodaje właściciel domu. To samo elektryk w sprawie pomiarów domowej instalacji elektrycznej (pieczatka, podpis, uprawnienia). Swoje bierze "uprawniony" kominiarz za sprawdzenie, że całkiem nowy komin oraz wentylacja działają. Komin został złożony niczym z klocków lego z certyfikowanych prefabrykatów. Kominiarz wszedł na dach, orzekł: "działa", po czym przystawił wartą 300 złotych pieczątkę na kartce A4.
Marcin
inwestor budujący dom

Nie mam pretensji do żadnego z tych fachowców. Oni po prostu korzystają z okazji jakie tworzą im przepisy. Tylko dlaczego zamiast upraszczania formalności, wciąż mamy taki ich taki gąszcz. W moim budżecie nieplanowane wydatki wynikające z przepisów to prawie 10 procent wartości budowy.



18 błędów rujnujących
Woda, prąd i komin - tak pękł drugi tysiączek nieplanowanych wydatków. Trzeci napoczęło obowiązkowe "świadectwo charakterystyki energetycznej" - średnio 800 złotych. Ułatwienia w budowaniu wprowadzono już kilkoma ustawami, co dało Polsce awans w rankingu Doing Business. Jednak że wciąż żyjemy w szalonym kraju dowodzi zestawienie 18 kluczowych błędów mogących zrujnować, czy zatrzymać nawet najbardziej udane przedsięwzięcie budowlane. Wyliczył je branżowy serwis MuratorDom.pl. Wpisując w Google "problem z zakończeniem budowy" przekonacie się, że Polska usiana się domami, w których nie można zamieszkać. Wakacyjne marzenia Marcina i jego rodziny zrujnowała rura kanalizacyjna.

Po 30 dniach rozmowa z geodetą wyglądała tak: – Na niezgodność rzędu 34 centymetrów w przypadku przebiegu rury z wodą mogę przymknąć oko. Ale będzie problem z kanalizacją. Niezgodność wobec projektu wynosi 57 centymetrów. Niech więc kierownik budowy doda oświadczenie w dzienniku budowy, że np. trafiliście na kamień. To będzie to nieistotna zmiana dla bezpieczeństwa użytkowników domu. Powinno przejść – tak inwestor relacjonuje rozmowę z geodetą.

Ale nie przeszło. Bo urzędniczka w nadzorze budowlanym miała tego dnia kiepski dzień. Wertując gruby na ponad 20 centymetrów plik papierów orzekła: – Widzę błąd! To… brak studzienki rewizyjnej w kanalizacji. A taka studzienka została narysowana, o tutaj - wskazuje na mapie projektowej palcem kropeczkę mniejszą niż główka zapałki.

– To szaleństwo. Rura jest przecież moja, na mojej działce, i jeśli coś nie zadziała to będzie mój problem – komentuje rozmówca naTemat. I tak niewiele zdziałał. Musiał odwiedzić projektanta swojej instalacji. Wymóc na nim oświadczenie, że brak studzienki i przesunięcie rury nie szkodzi mieszkańcom (dodatkowy papier, pieczątka, podpis 150 zł). Ponownie odwiedził Powiatowy Inspektorat Nadzory Budowlanego. Ten ma jeszcze 30 dni na zgłoszenie uwag, protestu do zawiadomienia o zakończeniu budowy.
Inwestor
cytat z forum o budownictwie

Uczciwe relacje między obywatelem i państwem powinny wyglądać tak, że albo to ja decyduję w jakim domu mam mieszkać i ja kupuję odpowiadający mi projekt, albo państwo dla danej działki obligatoryjnie zapewnia projekt zgodny z lokalnym ładem przestrzennym, z którym można się zapoznać jeszcze przed zakupem działki. Każdy inny model sprowadza się do tego, że najpierw rujnujesz się na zakup wymarzonej działki, a później jesteś zmuszony do upokarzającego chodzenia (red. do urzędów ) żeby łaskawie zgodził się np. na dach dwuspadowy z dachówką czerwoną zamiast czterospadowego z dachówką brązową, który akurat bardziej spodoba się jakiemuś zawodowemu zabiurkowcowi.


Harmonogram budowy
Czerwiec 2015 – podjęcie decyzji o budowie. Zakup gotowego projektu domu.
Wrzesień 2015 – opracowanie dokumentacji do pozwolenia na budowę (architekt, geodeta, mapki z gminy). Tutaj pisaliśmy, że budowa domów bez formalności "na zgłoszenie" to fikcja.
Październik 2015 – uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę.
Listopad 2015 – decyzja nabrała mocy urzędowej (2 tygodnie). Fachowcy budują fundament.
Grudzień-Marzec 16 – przerwa zimowa
25 marca - 12 kwietnia 2017 – kompletny dom postawiony w 19 dni. 7 dni roboczych wykończenie: łazienka i kuchnia.
26 lipca 2017– rok jak z bicza strzelił. Można mieszkać.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...