Cudowne suplementy, mleko bez laktozy, teorie spiskowe. Post-prawda kształtuje nasze życie bardziej niż nam się wydaje

Prawo autorskie: wjarek / 123RF Zdjęcie Seryjne
Większość z nas żyje w ciągłym biegu i często nie ma nawet chwili na refleksję. Rano dzwoni budzik i zaczyna się gonitwa i codzienna nerwowość. Pośpiech w drodze do pracy i do szkoły. Wieczorem chwila na zakupy, czas z rodziną i tak w kółko. W międzyczasie podejmujemy setki decyzji które, patrząc z dalszej perspektywy, są niby tylko ciągiem decyzji, ale tak naprawdę są bardzo ważne. Co kupić, co wybrać, na kogo zagłosować, gdzie pójść - stale dokonujemy wyborów. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy, że wielu osobom zależy na tym żebyśmy podejmowali decyzje w bardzo konkretny sposób. W końcu nawet śpiesznie podjęte wybory prowadzą do wydania prawdziwych pieniędzy i rzeczywistych następstw tychże decyzji np. wyborczych.

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl
Tymczasem, w łańcuszku ciągłych wyborów, każdego dnia, świadomie i nieświadomie szukamy dróg na skróty. Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że w życiu pod ciągłą presją często stawiamy na wygodną półprawdę i skrótową argumentację, jeśli te zaspokoją chociażby minimum oczekiwań w zakresie łatwego racjonalizowania naszych decyzji. Konformistyczna postawa trafia na dobry grunt, czy raczej na wygodny filtr przekonań i doświadczeń. Wystarczy o tym pomyśleć świadomie i wiele spraw nabiera zupełnie innego znaczenia.

Powszechna skłonność do krytykanctwa wszystkich i wszystkiego, polaryzacja opinii, mózg przyzwyczajony do papki informacyjnej i intelektualne lenistwo, często popychają nas w kierunku nieracjonalnego postrzegania rzeczywistości, a w ślad za nią podejmowania podobnych decyzji.

Tak się dzieje niemalże na każdym kroku. W tym wszystkim mistrzowie kształtowania życia i błędów poznawczych serwują nam słodką mass-papkę, którą chłoniemy wygodnie, odrzucając każdą, chociażby najmniejszą gorycz. Myśleliście dlaczego wolimy Tischnerowską gówno-prawdę od tej niewygodnej? Dlaczego wybieramy poruszanie się w oparach absurdu, które sami sobie serwujemy?

Warto bronić się przed życiem w post-prawdziwym świecie, to nie kosztuje dużo wysiłku. Trzeba tylko wypracować dobre nawyki.

Nie tylko Polak jest łatwowierny
Przykład? Nie trzeba długo szukać na polskim podwórku. Pewna część naszych rodaków wierzy w zamach, którego póki co nikomu nie udało się udowodnić. Część z nich na podstawie informacji o wspomnianym zamachu podjęła decyzje wyborcze. Jednak nie tylko Polacy są skłonni wierzyć w półprawdy i podejmować na ich podstawie decyzje. Wystarczy spojrzeć na Brytyjczyków. Połowa z nich poparła Brexit jednocześnie szukając informacji o tym, czym w ogóle jest Unia Europejska.

Możemy to nazwać nawet masową paranoją, miliony decyzji indywidualnie podejmowanych każdego dnia przez każdego z nas. Kupujemy suplementy na odchudzanie, bo wierzymy w półprawdy z reklam, które mówią, że schudniemy od tabletek, leżąc na kanapie, wybieramy tą a nie inną markę samochodu, bo ponoć jest najbezpieczniejszy, mimo że podczas dużego wypadku złoży się w przysłowiową harmonijkę, jak każdy inny, pijemy mleko bez laktozy, bo niektórzy mówią, że jest zdrowsze itd. Nie mówiąc już o nabieraniu się na działania typu: kup jeden artykuł, usługę, a dwa damy ci gratis. Nie chcę tutaj wartościować ludzkich decyzji, ale łatwo dostrzec część wspólną nieprzemyślanych wyborów. Istotnym elementem w tych historiach jest nie tyle kłamstwo czy eufemistycznie "propaganda naiwności", a zwyczajna niewiedza i brak potrzeby weryfikowania informacji.

Według serwisu politifact.com, nagrodzonego nagrodą Pulitzera, ponad połowa informacji wskazywanych w trakcie kampanii przez Donalda Trumpa nie była prawdą. To oczywiście nie jest podstawą do przesądzania o złej czy dobrej motywacji głosujących na niego Amerykanów, jest jednak jaskrawym przykładem tego jak post-prawda kształtuje nasze życie - często silniej niż nam się wydaje. Nie warto ulegać szybkim osądom.

Wyjść poza strefę komfortu
Jak bronić się zatem przed tym zjawiskiem? W dużej mierze warto pamiętać, że w naszej naturze wcale nie leży bezpardonowe szukanie prawdy. Wygodne informacje budują nasze dobre samopoczucie, a jego nigdy mało. Czasem zwyczajnie wolimy wierzyć w to, czego pragniemy. Po co zmieniać nasze przyzwyczajenia, jeśli możemy je przysłonić post-prawdziwymi faktami, albo im przyjemnie ulec. Przecież lepiej wziąć suplement na odchudzanie i nie ruszać się z kanapy, niż wylewać wiadra potu na siłowni.

Ten mechanizm jest uniwersalny. W reklamie, polityce i między ludźmi. Kto z nas nie słyszał, że globalne ocieplenie to tylko wymysł lobbystów? O Polsce w ruinie nawet nie wspomnę. Każdy z nas może wierzyć w podobne twierdzenia szukając wygodnej dla siebie “prawdy”. W końcu w "dobrej" Polsce mój biznes miałby się lepiej, a śmieci łatwiej wyrzucić do lasu, skoro i tak nie szkodzą środowisku.

Życie w biegu nie jest żadnym usprawiedliwieniem na wiarę w półprawdy i zupełne bzdury. Zwalanie wszystkiego na speców od Public Relations też nie jest skuteczne. Przepisem na podejmowanie świadomych decyzji jest unikanie jak ognia prostych odpowiedzi na trudne pytania, weryfikowanie źródła informacji i bycie choć odrobinę sceptycznym a bańka informacyjna, w której żyjemy sama pęknie.

Artykuł powstał we współpracy z Szapiro Business Advisory

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...