Nie tylko roztocza. W zasłonach, dywanie czy tapicerce ukrywa się jeszcze inny cichy zabójca

Palenie z „trzeciej ręki” (z ang. thirdhand smoking) to zjawisko negatywnego oddziaływania na zdrowie człowieka toksyn z wypalonego papierosa, osiadłych na różnych powierzchniach w pomieszczeniach zamkniętych
Palenie z „trzeciej ręki” (z ang. thirdhand smoking) to zjawisko negatywnego oddziaływania na zdrowie człowieka toksyn z wypalonego papierosa, osiadłych na różnych powierzchniach w pomieszczeniach zamkniętych Pexels.com
Papierosy szkodzą palaczowi? Niezaprzeczalny fakt. A biernym palaczom, czyli tym, którzy towarzyszą palącej osobie? Też, i nie ma w tym nic odkrywczego. Jednak własne zdrowie możemy narazić na szwank jeszcze w inny sposób – padając ofiarą tzw. palenia z „trzeciej ręki”. W świetle badań naukowych nałogowym palaczom, szczególnie tym, którym leży na sercu dobro ich dzieci, pozostaje chyba tylko... wyprowadzka z własnego domu.

Trujące otoczenie
Paleniem z „trzeciej ręki”, jak tłumaczy się angielski termin thirdhand smoking, określamy wdychanie toksycznych pozostałości dymu tytoniowego, które osadziły się i utrzymują na różnych powierzchniach (ścianach, tapicerkach, kotarach, dywanach itp.) w pomieszczeniach, gdzie wcześniej palono papierosy. Taki zabójczy osad nikotynowy po zgaszonym papierosie potrafi przetrwać długie tygodnie, a nawet miesiące, również na ubraniu.



Co znamienne, unoszący się w powietrzu dym papierosowy wykazuje silną skłonność do wchodzenia w reakcje z substancjami znajdującymi się w zanieczyszczonym powietrzu pomieszczeń zamkniętych. W połączeniu z produkowanym przez urządzenia gazowe i silniki pojazdów kwasem azotawym tworzy nitrozoaminy, silnie rakotwórcze związki zwane TSNA. Można je wchłonąć przez skórę, jeśli dotknie się powierzchni, na których się one osadziły.

W walce ze skutkami thirdhand smokingu nie pomoże niestety ani otwarcie okna, ani włączenie wentylatora w czasie palenie papierosa. Czy w takim razie najlepszym rozwiązaniem nie będzie po prostu wyjście na zewnątrz? Nie do końca, bo choć na dworze odcinamy dymowi bezpośredni dostęp do rzeczy w mieszkaniu czy samochodzie, to jednak osad z wypalonego papierosa zostaje na naszej skórze i ubraniu. Po powrocie do pomieszczenia tak „przemycony” jest w stanie nadal reagować z kwasem azotawym i innymi związkami w powietrzu.
Od kilku lat palenie z „trzeciej ręki” znajduje się pod lupą naukowców, zwłaszcza amerykańskich i chińskich badaczy. Przeprowadzając przeróżne badania, w tym na myszach, wykazali oni, że długa obecność w otoczeniu przesiąkniętym dymem tytoniowym opóźnia rozwój, przyczynia się do niedowagi, a także mutuje komórki i wpływa niekorzystnie na skład krwi, tworząc warunki do rozwoju stanu zapalnego.

Ten rodzaj palenia sieje przede wszystkim spustoszenie w organizmach małych dzieci. Szczególnie niebezpieczną sytuację kontakt najmłodszych z resztkami dymu nikotynowego stwarza, gdy dzieci znajdują się na krytycznym etapie rozwoju układu odpornościowego (okres raczkowania i ząbkowania). Wystarczy więc, że wozimy malucha w foteliku autem, w którym od czasu do czasu lubimy puścić dymka, aby narazić jego zdrowie na poważny uszczerbek.

Bezdymna alternatywa
Konsekwencje występowania zjawiska thirdhand smokingu przestają stanowić tak duży problem w przypadku tzw. nowoczesnych wyrobów tytoniowych (NWT). Tę kategorię innowacyjnych produktów reprezentują dostępne na kilku europejskich rynkach papierosy bezdymne, które przemysł tytoniowy teoretycznie rozwija jako zdrowszą alternatywę wobec tradycyjnych papierosów, skierowaną do tych, którzy nie potrafią wyrwać się ze szponów zgubnego nałogu.

Papierosy bezdymne, zwane niekiedy waporyzatorami wzorem wcześniej zaprojektowanych elektronicznych papierosów, łączy jeden wspólny mianownik – podczas ich użytkowania znajdujący się w nich tytoń nie jest spalany, a jedynie podgrzewany do wysokiej temperatury. Jakie zdaniem producentów ma to znaczenie dla palacza? Ogromne. Podgrzewanie powoduje, że zamiast charakterystycznego dla tradycyjnych papierosów dymu tytoniowego do płuc palacza przedostaje się wyłącznie para z nikotyną.

Uwalniany w papierosach bezdymnych aerozol znosi styczność palącej osoby z toksycznymi substancjami smolistymi, które w głównej mierze odpowiadają za rozwój raka i innych poważnych chorób układu sercowego czy oddechowego. Skoro nie ma emisji pospolitego dymu, to trudno w tym przypadku mówić o osadzie zalegającym na powierzchniach, czyli cichym zabójcy, którym zajmują się eksperci badający zjawisko palenia z „trzeciej ręki”.
W zestawieniu papierosów bezdymnych spotkać można oczywiście różne warianty urządzeń służących do alternatywnego palenia. Przykładowo niedawno wprowadzona na polski rynek technologia IQOS, którą wynaleziono w Szwajcarii, bazuje na wkładach tytoniowych zawierających dwa filtry owinięte otoczką papierową.

W przypadku technologii IQOS, która podgrzewa tytoń do temperatury 300 st. C, spadek emisji szkodliwych substancji takich jak tlenek węgla czy amoniak ma sięgać nawet 90 proc. Tak przynajmniej wynika ze wstępnych badań zleconych przez jej twórców, co wymaga oczywiście dalszej weryfikacji ze strony niezależnych instytutów badawczych.

Kto jednak nie ma siły rzucić tytoniowej używki, może chociaż mieć z głowy problem thirdhand smokingu, przerzucając się z klasycznych fajek na e-papierosy lub najnowszej generacji papierosy bezdymne.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...