"Czarni imigranci zatrzymani na granicy" w menu kateringu dietetycznego. Ten żart YOLO Box nie spodobał się klientom

Dostarczająca katering dietetyczny firma YOLO Box uznała, że kpienie z ofiar wojen i biedy będzie dobrym chwytem marketingowy. Jej klienci chyba nie podzielili tej opinii...
Dostarczająca katering dietetyczny firma YOLO Box uznała, że kpienie z ofiar wojen i biedy będzie dobrym chwytem marketingowy. Jej klienci chyba nie podzielili tej opinii... Fot. Facebook.com/yolofoodbox
Sałatka 'prawie grecka' – pomidor, ogórek, papryka, czerwona cebula i ser feta, czarni imigranci "oliwki" zatrzymani na granicy" – taką pozycję można znaleźć w dzisiejszym menu YOLO Box – jednej z warszawskich firm oferujących katering dietetyczny. I prawdopodobnie firmy, której internetowe oceny biją rekordy w tempie lotu na łeb na szyję. Klienci YOLO Box nie podzielili bowiem rasistowskiego poczucia humoru szefa kuchni Uriasza Jelaka.

"Jakie to słabe. Ja rozumiem żarty żartami, ale to jest niesmaczne. I nie mam na myśli składników", "Rozumiem, że jutro będzie barszcz 'prawie ukraiński', bo ziemniaki poszły na Wołyń?", "Firma otwarta 1 kwietnia. ta jest restauracja sama w sobie jest niesmacznym żartem", "Humor może być przaśny, może być absurdalny, niezrozumiały, czarny jak noc – ale kiedy jest rasistowski i służy w dodatku sprzedaży, nie jest przeznaczony dla wszystkich, tym samym aprioryczna jedna gwiazdka. YALA" – to tylko wycinek z setek komentarzy, które zalały facebookową stronę YOLO Box po tym, gdy firma zaprezentowała to czwartkowe menu:

Czwarteczkowe Menu

Opublikowany przez Yolo Box na 26 lipca 2017
Ten rasistowski post YOLO Box pierwszy szeroko nagłośnił pisarz Jacek Dehnel. Jego o sprawie poinformował natomiast znajomy, który zwrócił YOLO Box uwagę, że ich "żart" z menu jest co najmniej nie na miejscu. Odpowiedź był jednak kuriozalna. "Jak widać Polacy nie potrafią brać żartem pewnych decyzji rządu a tym samym ;śmiać się' z samych siebie. Nasz opis nie ma na celu propagowanie rasizmu a raczej humorystyczne nastawienie do pewnych społecznych i politycznych tendencji w naszym pięknym, nadwiślańskim kraju. Mamy nadzieje że inni klienci przyjęli nasze menu z większą dozą humoru i samodystansem" – odpisał szef kuchni Uriasz Jelak.

Menu z restauracji "Yolo Box". Zażenowany Krzysztof Walawski, który zwrócił uwagę, został na szczęście pouczony przez "...

Opublikowany przez Jacek Dehnel na 27 lipca 2017
"Nie wiem, w jaki sposób śmianie się z czarnych uchodźców jest 'samodystansem' i 'śmianiem się z samych siebie;, ale tu się otwierają spore perspektywy. Bo czemu 'humor' ma obejmować tylko ludzi uciekających przed ludobójstwem, gwałtami i śmiercią pod gruzami? A może 'Deser Srebrenica' z marcepanowymi kośćmi, przykrytymi czekoladową ziemią (w wersji bardziej polskiej 'Katyń')? Może pannacotta 'Waterboarding; zanurzona w pysznym, krwawym sosie z frutti di bosco, odczarowująca dla żartów temat tortur? Może kaszanka 'Rzeź wołyńska' albo 'Rwanda'? Pan Jelak, szef kuchni, ma przed sobą wielką karierę kulinarnego śmieszka" – stwierdza Jacek Dehnel.



I zachęca do "gwiazdkowania" YOLO Box w sieci. Jak się okazuje, bardzo skutecznie. Dotąd firma Uriasza Jelaka zebrała bowiem na Facebooku kilkadziesiąt "piątek" w ciągu kilku pierwszych miesięcy istnienia. Dzisiaj jej średnia ocena to jednak już tylko 1,8, bo w kilka godzin zaroiło się od setek "jedynek".

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...