Mają masterplan na jedną z najciekawszych warszawskich dzielnic. Sprawdź, jak rozwinie się Soho Factory

SoHo to nie osiedle. Z założenia ma naturalnie wrastać w praski krajobraz
SoHo to nie osiedle. Z założenia ma naturalnie wrastać w praski krajobraz Fot. na:Temat
Muzeum Neonów, Warszawa Wschodnia, oryginalne bryły budynków mieszklanych – to najbardziej ikoniczne elementy warszawskiego Soho Factory. O prawdziwym charakterze i kierunku przyszłego rozwoju tego konkretnego wycinka praskiego Kamionka więcej mówi jednak tamtejszy... plac zabaw.

I może jeszcze ogród społeczny założony przez mieszkańców. To właśnie o nich usłyszycie najpierw, wchodząc do siedziby pracowni architektonicznej WWAA i chcąc dowiedzieć się, jak w najbliższych latach rozwinie się ta niezwykła w skali Warszawy, a prawdopodobnie i całej Polski, koncepcja rewitalizacyjna.
Początkowe założenia udało się w dużej mierze zrealizować: ceglano-stalowa tkanka pozostałości po Fabryce Aparatów Optycznych i Precyzyjnych H. Kolberga czy Zakładach Amunicyjnych „Pocisk” bezboleśnie, i w dużej mierze już samoistnie, zrasta się z nowoczesnymi budynkami Rebel One czy WARS.
Jak zapewniają twórcy „masterplanu”, czyli koncepcji dalszego rozwoju Soho Factory, choć odwołania do industrialnej przeszłości dzielnicy nadal pozostaną głównym punktem odniesienia dla wszystkich inwestycji, to charakter kompleksu będzie się powoli zmieniał.

Sfera dziedzictwa
– To miejsce jest osadzone w trzech kontekstach swojej historii: przemysłowym, rzemieślniczym oraz mieszkalnym. W skali masterplanu staramy się uwzględnić więc wszystkie te trzy funkcje – tłumaczą Natalia Paszkowska i Marcin Mostafa – architekci, założyciele i współwłaściciele pracowni WWAA, osoby odpowiedzialne za tworzenie koncepcji rozwoju Soho Factory, a prywatnie – mieszkańcy jednego z budynków przy Mińskiej 25.
Przestrzeń, która dzisiaj odzwierciedla ducha przemysłowej i rzemieślniczej przeszłości kompleksu, znajduje się w centralnym punkcie Soho Factory. Należą do niej między innymi budynek Muzeum Neonów oraz siedziba pracowni WWAA i Projekt Praga, potocznie zwana „Kominem”. Architekci określają ją jako „sferę dziedzictwa”.
Dawna zabudowa już dziś stanowi oś usługową i rekreacyjną, ale wachlarz możliwości centrotwórczych, jakie w skali dzielnicy ma spełniać, stale się rozszerza. Docelowo to tu znajdować się będzie funkcjonalne i kulturotwórcze „serce” Soho Factory.

– Przykładowym kierunkiem rozwoju, jaki nastąpi w najbliższych latach, jest choćby rozbudowa bazaru. Planujemy umieścić go w budynku, którego parter będzie pod względem infrastruktury przystosowany właśnie do spełniania funkcji usługowych. Na wyższych kondygnacjach tego obiektu zaprojektowaliśmy natomiast mieszkania oraz pracownie artystyczne. W ten sposób nawiązujemy do rzemieślniczej przeszłości tego rejonu – tłumaczy Mostafa.
„Strefa dziedzictwa” to kręgosłup spinający całą koncepcję masterplanu i to jej rozwój nadaje rytm całemu przedsięwzięciu. Z drugiej strony siłą napędową projektu Soho Factory są dzisiaj przede wszystkim ci, którzy codziennie zasiadają na brzegu piaskownicy wspomnianego na początku placu zabaw, oraz ci, którzy pilnują, czy aby zasadzony kilka dni wcześniej w społecznym ogrodzie szczaw nie został zbyt obficie podlany, czyli mieszkańcy. I to nie tylko ci, którzy kupili mieszkania za bramą wjazdową do Soho Factory.

Strefa wspólnoty
Architekci z WWAA rezydentami praskiego Kamionka zostali z potrzeby – głównie ekonomicznej. – Był rok 2008, a my szukaliśmy siedziby z jak najtańszym czynszem – wspomina Natalia. – Kiedy się tu sprowadziliśmy, dookoła były same hurtownie i zakłady produkcyjne. Biznes kreatywny jako taki jeszcze nic o tym miejscu nie wiedział. Z drugiej strony, nie działała też przestrzeń publiczna – ciężko było znaleźć choćby miejsce, w którym można by usiąść i zjeść obiad – tłumaczy.
Dzielnica zaczęła się jednak zmieniać – samoczynnie oraz z pomocą inwestorów Soho Factory. – Bardzo wierzymy w potencjał tego miejsca. Widzimy jednak, że oprócz oczywistych zalet tych terenów, jak bliskość Parku Skaryszewskiego i Stadionu Narodowego, brakuje tu ogólnodostępnego placu miejskiego czy ulicy spełniającej funkcję deptaku. Wydaje nam się, że to właśnie ulicą Mińską można to wewnętrzne życie tutaj wprowadzić – twierdzi Natalia.
Architekci plany mają dość ambitne. Chcą, żeby Soho Factory stało się punktem spotkań całej dzielnicy. – Chcemy przyciągać wszystkich mieszkańców do środka, na nasz „rynek”. Dzisiaj w Soho Factory jest muzeum, jest teatr, odbywają się pokazy filmowe, była galeria. Ludzie, którzy tu przychodzą, animują przestrzeń, sprawiają, że zrasta się ona z miastem – tłumaczy Natalia, a Marcin dodaje: – Nasz plan zakłada, że Soho Factory stanie się integralną częścią miasta, „spoiwem”, które zszyje ze sobą otaczające fragmenty dzielnicy.
O tym, że Soho Factory ma szansę wrastać w Pragę bardziej naturalnie niż przeciętny nowoczesny blok mieszkalny, świadczy to, jak dużą wagę do tego aspektu przywiązują architekci: – Nie myślimy o tym terenie jako o osiedlu i w przeciwieństwie do wielu dzisiejszych nowoczesnych osiedli nie jesteśmy nawet ogrodzeni – tłumaczy Natalia.
Natalia Paszkowska
założycielka i właścicielka pracowni WWAA

Soho Factory to część miasta – nie może być odgrodzona, zamknięta. Jasne, dzisiaj odróżnia się od otoczenia, ale naszym celem jest, żeby za 10-20 lat nie było widać, że było dziełem jednego gestu urbanistycznego.

Dalszy rozwój SoHo ma wpływać na rewitalizację całej dzielnicy. – Obok jest szkoła, po drugiej stronie – przy ul. Gocławskiej budynek z lokalami usługowymi, w całości zapełniony. My, w ramach swojej przestrzeni, chcemy również dodawać jak najwięcej usług, aby to zespolenie tkanek miejskich nieustannie postępowało – przekonują architekci.
Pytani o to, jak do tej pory zmienił się charakter tego wycinka Pragi Południe, odpowiadają zgodnie: jest tu więcej życia. Wcześniej przyjeżdżały tu głównie „dostawczaki”. Znikały na chwilę za winklem hurtowni i uciekały z ładunkiem w inne części miasta. – Ludzie tu nie zostawali. Dzisiaj, siedząc na balkonie, obserwujemy jak spacerują, piją kawę, pilnują dzieci na placu zabaw, odwiedzają muzeum, spędzają czas. Z mojej perspektywy zmiana jest niewyobrażalna – twierdzi Natalia.

Artykuł powstał we współpracy z WWAA.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...