Śmiejesz się z parawanów na polskich plażach. To nic. Inne narodowości mają gorsze zwyczaje

Bitwa o leżaki przypomina parawanowe rezerwacje nad Bałtykiem.
Bitwa o leżaki przypomina parawanowe rezerwacje nad Bałtykiem. Screen z YouTube
Zdjęcia parawanowych twierdz znad Bałtyku obiegły już cały świat, a same konstrukcje widać z kosmosu. Pośmialiśmy się z naszych przywar, ale jak się okazuje wcale nie jesteśmy gorsi od innych nacji. Zmiana klimatu, więcej słońca oraz procentów we krwi i wszyscy głupieją. Nawet mieszkańcy tych bardziej "cywilizowanych" krajów. Co więcej, te nasze swojskie zwyczaje wypadają nawet lepiej na tle innych.

Kiedy latem walczymy o każdy centymetr kwadratowy plaży w nadmorskich kurortach i wstajemy skoro świt, by zaklepać upragnione miejsce, na Wyspach Kanaryjskich... jest podobnie. Jeden z hoteli w Playa del Inglés otwiera basen o 8:00 rano, choć kolejki ustawiają się dużo wcześniej. Po otwarciu wrót zaczynają się dantejskie sceny znane nam z promocji w hipermarketach lub miejskiej komunikacji. Wszyscy ruszają na złamanie karku w pogoni za leżakiem. Ci bardziej cwani najpierw rzucają ręcznik, a nawet kilka – dla pewności. Wszystko to wygląda kuriozalnie, szczególnie w kontekście tego, że przecież równie dobrze mogą leżeć na plaży, zamiast przy hotelowym basenie.
Leżak na wagę złota
Gdy poczytamy recenzje hotelu Servatur Waikiki na stronie Trip advisor dowiemy się, że wszystko rozchodzi się jak zwykle o pieniądze. Za wypożyczenie ręczników czy leżaków na plaży trzeba płacić, za te hotelowe już nie. "Mimo iż przy wejściu do basenu jest zakaz rezerwacji leżaków, to i tak nikt tego nie przestrzega i nikt nie upomina. Do ok. 10:00 można znaleźć miejsce" – czytamy w jednej z recenzji. Tak więc ranne ptaszki bez problemu znajdą coś dla siebie.



Kurorty powoli zaczynają walczyć z tymi praktykami i wypowiedziały wojnę "rezerwującym" leżaki. Jak podaje portal Fly4free grozi za to mandat. Tak jest m.in. na części włoskich i hiszpańskich plaż. Tyle tylko, że przejmowanie leżaków w hotelach już się pod nowe przepisy nie załapuje.
Polak, Anglik dwa bratanki?
Każdy naród ma wiele przywar, ale o Anglikach bardzo mało ludzi ma dobre zdanie. Jeśli myślicie, że to Polacy się upijają na wakacjach i robią rozróby to... może i macie rację, ale wygląda na to, że raczej nie mamy przypiętej takiej etykietki, jakoś to ukrywamy lub po prostu jesteśmy niezwykle dobrze wychowani.
GM2L
wykop.pl

"Każdy kto zwiedził trochę świata wie, że w kurortach największą wiochę robią Angole. Polacy i Ruscy oprócz upijania się i głośnego zachowania nic takiego nie robią. Za to Brytole wyrywają rynny w budynkach, zalewają pokoje, wrzucają krzesła do 4 metrowego słonego basenu; zwykłe bydło. Dobrze, że ten funt tak spadł, to trochę zmalała ilość tych zwierząt w kurortach."

porque

"Przecież Brytyjczycy to jedni z największych (jak nie najwięksi) "cebularze" w Hiszpanii. Zostało to pokazane ze dziennie wydają najmniej pieniędzy tutaj. Koło 20-30 euro chyba - jak dobrze pamiętam. Za to najlepsza grupa turystów to Polacy, Rosjanie i ktoś tam więcej, bo wydajemy 100+ euro dziennie. Brytyjczycy przyjeżdzają tylko sie naj***ć i jak mogą kupić tanie wino i usiąść na plaży, czy gdzieś na ulicy i się upić to szczyt wakacji dla większości."

Zła sława Brytyjczyków powoli przyćmiewa stereotyp dżentelmena. Grecki kurort anulował aż 10 tysięcy rezerwacji z Wielkiej Brytanii. Władze Mali zdecydowały o tym po otrzymaniu prośby od większości hoteli. Jak informuje Polsat News, miejsca w hotelach na Krecie chcą udostępnić rodzinom z Niemiec, Austrii i Holandii.
Efthymios Moutrakis
wiceburmistrz Malii

"Przez lata daliśmy biurom podróży wolną rękę w kształtowaniu zupełnie innego wizerunku Malii, niż ten prawdziwy. Malia to nie jest miejsce, które ma słynąć z seksu, narkotyków i imprezowego życia. To najlepsza turystyczna destynacja na Krecie, która każdego roku przynosi wyspie miliony euro."

Wyspiarze muszą się trochę ogarnąć, bo niedługo będą niemile widziani na całym świecie. Serwis Sunshine.co.uk przeprowadził badanie wśród 500 pracowników hoteli z m.in. Wysp Kanaryjskich, Grecji, Turcji, Meksyku, Włoch i Egiptu, by zweryfikować pogłoski o złym zachowaniu Brytyjczyków w kurortach. W 2014 roku wyszło, że sytuacja trochę się poprawiła. Większość pytanych stwierdziła, że są milsi i dają większe napiwki niż 3 lata wcześniej. Ale 11 proc. przyznało, że jest gorzej, a upijanie się jest nadal problemem. Najlepsi turyści to Holendrzy. Tak było 3 lata temu. Tymczasem miesiąc temu w Turcji Brytyjczycy zaczęli bić się z obsługą. Jak donosi Daily Mail, najpierw była awantura o to, że hotel ukrywa pożar. Pokojówka popchnęła jedną z kobiet i zaczęło się.
Wisienką na torcie jest akcja "Stop oszustwom chorobowym" (ang. "Stop sickness scam"). Ruszyła po tym jak Brytyjczycy na potęgę udawali zatrucia pokarmowe, by wyłudzić odszkodowania i pokryć koszty pobytu. Hiszpańscy hotelarze zatrudnili nawet prywatnych detektywów, bo stawka była wysoka – miliony euro. TVN24 podaje, że jeden z turystów złożył skargę na zatrucie pokarmowe, które zrujnowało mu pobyt, a z rachunku hotelowego wynika, że wypił setkę ginów z tonikiem.

Zły turysta nie ma narodowości
Często wyjeżdżając na wakacje zapominamy o kulturze i podstawach savoir vivre. Ot, taka niepisana zasada, że u innych to wolno i "co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas". Będąc na obczyźnie jesteśmy niejako ambasadorami naszego kraju i wpływamy na to jak jesteśmy odbierani. Hotelarze przez akcje z odszkodowaniami za rzekome zatrucia pokarmowe są zmuszeni podnosić ceny swoich usług. Nie wszyscy Anglicy czy Irlandczycy nie umieją się zachować, a jednak Kreta w tym roku dla wielu pozostanie w sferze marzeń.
Odczepmy się jednak na chwilę od Brytyjczyków i sprawdźmy jak odpoczywają inni. Serwis turystyczny Nocleg.pl przeprowadził badanie wśród 500 obiektów noclegowych w Polsce. Zdecydowana większość ankietowanych czeka na turystów z Francji. Problem z nimi jest jednak taki, że chcą być obsługiwani jedynie w swoim języku. W Zakopanem jedna para wyszła ostentacyjnie trzaskając drzwiami, bo nikt nie pomógł im wybrać dania w hotelowej restauracji. Oczywiście w języku Moliera.

Włosi mają bzika na punkcie swojej kuchni. Potrafią uderzyć pięścią w stół i teatralnym gestem wylać kawę, która nie smakuje tak, jak ta, którą przyrządza ich mamma, lub ulubiona kawiarnia w Rzymie. Tak czy siak, są mile widzianymi gośćmi – jeszcze bardziej niż Francuzi.
Karolina Solis
Nocleg.pl

"Menedżer znanego hotelu w Trójmieście opowiadał, że po kilku głębszych i całonocnej imprezie, jeden z Niemców został znaleziony przywiązany łańcuchem do bramy ośrodka. Całe szczęście tylko śpiący! Do dziś o tej historii krążą legendy. Ponad 71% respondentów ceni jednak Niemców, głównie za kulturę osobistą i często zostawiane sute napiwki."

Wymienione fanaberie to jednak pikuś w porównaniu z Anglikami. Ci nie są też zbyt mile widziani przez badanych hotelarzy w Polsce, mimo że zostawiają napiwki. Za główny punkt imprezowych wycieczek wybrali Kraków. – Są hałaśliwi, roszczeniowi i niesympatyczni, awanturują się po pijanemu. Kiedyś grupa znajomych szukała cały dzień kolegi, który postanowił pobiegać nago po Starówce i w rezultacie noc spędził w areszcie. Zupełne przeciwieństwo ułożonych postaci z seriali BBC! – tłumaczy Karolina Solis z Nocleg.pl. Internauci mają też złe wspomnienia ze Szwedami.
jckk
wykop.pl

"Byłem w tym roku na Rodos gdzie przyjeżdża mnóstwo Szwedów. To jak puszczają im hamulce, kiedy maja nielimitowany dostęp do alkoholu (w Szwecji alkohol kupisz tylko w Systembolaget o określonych porach) to po prostu przesada. Ja mam bardzo liberalne podejście do upojonych turystów na urlopie, bo wiadomo że trzeba się wyszumieć, ale autentycznie chciałem dzwonić na policje. Byłem świadkiem zawodów w wymiotowaniu tuż przed wejściem do hotelu i to po prostu mnie przerosło."

Jadąc na wczasy nie musimy się więc wstydzić tego, ze jesteśmy z Polski. Wygląda na to, że tylko w naszym kraju pokutuje stereotyp "Janusza" – żłopiącego piwo i bijącego brawo przy lądowaniu samolotu.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...