Zrobiło się o niej głośno, gdy wyłączyła TVP Info, ale praca u podstaw trwa. "Przekonałam sąsiada, by nie popierał PiS"

"Część krytyków PiS zamiast przekonywać, obraża zwolenników partii. Wyśmiewa, piętnuje, zaczepia. Mają tyle merytorycznych argumentów, a wolą dowalić. To droga donikąd" - przekonuje Justyna.
"Część krytyków PiS zamiast przekonywać, obraża zwolenników partii. Wyśmiewa, piętnuje, zaczepia. Mają tyle merytorycznych argumentów, a wolą dowalić. To droga donikąd" - przekonuje Justyna. fot. archiwum prywatne
Jej niewinna wzmianka na Twitterze, że wyłączyła TVP Info w poczekalni u dentysty, rozpętała burzę. Zwolennicy PiS ją krytykowali, a cała reszta klaskała. Jednak Justyna, z zawodu stewardessa, nie jest internetową wojowniczką. Uważa, że ze zwolennikami PiS trzeba po ludzku rozmawiać w realu: życzliwie, powoli i cierpliwie przedstawiać inny punkt widzenia. Tak właśnie przekonała sąsiada, by przestał popierać partię rządzącą.

Dlaczego poprosiłaś o wyłączenie TVP Info w poczekalni?



Justyna: Bo u dentysty powinna lecieć relaksująca muzyka albo przynajmniej coś interesującego, a nie partyjna propaganda. Już wystarczy, że sama wizyta u lekarza często wiąże się ze stresem i bólem. Dlaczego dodatkowo denerwować klientów? Dlaczego w nowoczesnej klinice mam słuchać, że Kaczyński pomści śmierć brata?
A może lepiej by było się wyłączyć i nie robić zamieszania? W końcu to tylko kilkanaście, góra kilkadziesiąt minut czekania przy telewizorze.

Przepraszam, ale lepiej wyłączyć telewizor, niż człowieka. Wiele osób ma takie podejście, że lepiej się nie wychylać. Wszyscy siedzą spokojnie, więc po co się odzywać? Czekają, aż ktoś inny wyjdzie z inicjatywą, zresztą podobnie było w tej sytuacji, bo poparła mnie jeszcze jedna kobieta czekająca w poczekalni. Ja taka nie jestem. Gdy coś mi się nie podoba, gdy jest niezgodne z moimi wartościami moralnymi, to po protu reaguję. Kulturalnie, ale stanowczo. Zawsze tak miałam, a szkolenia, jakie przeszłam jako stewardessa, tylko te cechy wzmocniły.

W jaki sposób?

Bo uczą odpowiedzialności za innych, za bezpieczeństwo i dobrostan ludzi, którzy są wokół. I ten trening włącza się we mnie, gdy ktoś nagle potrzebuje pierwszej pomocy, ale również wtedy, gdy mam możliwość usunięcia uciążliwych warunków.

Czy spodziewałaś się, że twój tweet wywoła taką burzę w internecie? Że jeden z pracowników TVP Info, Łukasz Warzecha, będzie publicznie wyrażał obawę, że skoro poprosiłaś o zmianę kanału, to w samolocie możesz mu napluć do kawy?
Zszokowały mnie obawy pana Warzechy i osób, które mu przyklasnęły. Skąd taki pomysł? Na pokładzie traktuję wszystkich profesjonalnie: tak samo bez względu na płeć, narodowość, przynależność etniczną… Podobnie robi wiele moich koleżanek, które tak samo jak ja oceniają sytuację w Polsce. Może oni tak robią wobec osób, które mają inne poglądy?

A jakiej reakcji się spodziewałaś?

Refleksji. Pytania, co na antenie TVP Info mi się nie spodobało i dlaczego. Moglibyśmy kulturalnie porozmawiać. Gdy pasażerowie zgłaszają, że coś nie gra na pokładzie, to nie atakujemy ich, tylko zastanawiamy się co zrobić, żeby było lepiej.

Warto rozmawiać?

Oczywiście! Dzięki rozmowom przekonałam sąsiada, by przestał popierać PiS.

Opowiedz, jak to zrobiłaś.

Zacznijmy od tego, że z panem Bolesławem, panem pod 60-tkę, jesteśmy w dobrych, sąsiedzkich relacjach. Gdy wyjeżdżam na dłużej, on opiekuje się moim kotem. Popierał partię, ale nie należał do żelaznego elektoratu, nie podobało mu się za PO, więc postanowił dać szansę PiS, by – jak powiedział – „mógł odmienić jego los”.

Odmienił?

Nie, okazało się, że nie dość, że nie poprawiły się jego warunki pracy, to jeszcze coraz więcej musi wydawać na rachunki i jedzenie. Ale to wszystko przyszło z czasem. Co jakiś czas prowadziliśmy krótkie rozmowy o sytuacji w kraju, pokazywałam mu na moim tablecie różne tweety, filmiki z Sejmu, programy z pozarządowych mediów. I on potrafił przyznać, że ktoś spoza PiS w danej kwestii ma rację. Kilka razy oglądaliśmy razem TVP Info i Fakty TVN, potem dyskutowaliśmy, dlaczego się tak różnią.

To trwało kilka miesięcy, aż wreszcie pewnego dnia powiedział mi, że już nie popiera PiS. Teraz jest przerażony tym, że partia chce podporządkować sobie sądy, boi się też, że rząd PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej. Kilka osób z jego rodziny pracuje w UE i oni też dzielą się z nim swoimi obawami. W każdym razie mój sąsiad miał odwagę przyznać, że nie na to głosował, gdy poparł „dobrą zmianę”.

Podobnie zresztą moja kuzynka, była zwolenniczka PiS. Bardzo popierała 500 plus na każde dziecko, ale gdy się okazało, że nie dostaje go jej znajoma samotnie wychowująca dziecko, choć ledwo wiąże koniec z końcem, a dostają bogaci znajomi, to zmieniła zdanie o programie. Teraz bardzo się niepokoi zawłaszczeniem sądów i ciągłymi awanturami z Europą. Ostrzega, że wkrótce poleje się krew. Takich osób jak ona, choć nie wszystkie się do tego przyznają, jest znacznie więcej.

Zawsze warto rozmawiać?

Nie ze wszystkimi się da. Mam ciotkę i wujka, którzy są właśnie takimi pisowskimi hardkorami. Cokolwiek partia zrobi, oni tego bronią. Nie ma miejsca na refleksję i wątpliwości. Nie wiem, skąd się to bierze, może chodzi o to, że duża część ich życia przypadła na czasy PRL i są przyzwyczajeni do ograniczania wolności? Może mają takie swojskie uczucie, że wracają do czasów młodości? Nie wiem. Z nimi już nawet nie próbuję.

Inna sprawa, że część krytyków PiS zamiast przekonywać, obraża. Wyśmiewa, piętnuje, pozwala sobie na agresywne zaczepki. Mają tyle merytorycznych argumentów, a wolą dowalić. To droga donikąd, bo utwierdza zwolenników PiS w ich poglądach. Potrzebny jest spokój, konkretne przykłady, ludzki język i serdeczność. I umiejętność rozróżnienia ludzi, których warto przekonywać, od tych, których nic nie przekona.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...