Niemowlę połknęło metalową śrubę. Ojciec wsiadł do auta, a potem było już tylko gorzej

Niemowlę połknęło śrubkę, ojciec utknął w korku
Niemowlę połknęło śrubkę, ojciec utknął w korku Fot. naTemat
Niemowlę połknęło metalową śrubkę i zaczęło się krztusić. Ojciec nie czekał na karetkę, wsiadł do auta i pędził do szpitala. Niestety w trakcie jazdy miał kolizję.

Dyżurny wiślańskiego komisariatu dostał powiadomienie o zdarzeniu drogowym w okolicach ronda na skrzyżowaniu ulicy 1 Maja i Wyzwolenia. 34-letni mieszkaniec Koniakowa poruszający się samochodem marki audi, uderzył w tył drugiego pojazdu. Mężczyzna powiedział policjantom, że spieszył się do szpitala, ponieważ jego syn połknął metalową śrubkę i miał problem z oddychaniem.



W związku z tym, że karetka pogotowia nie mogła szybko dojechać na miejsce, spanikowany ojciec postanowił, że sam przetransportuje niemowlę do szpitala. Jednak w trakcie jazdy, nie był w stanie skoncentrować się na drodze. Odwracał się, żeby sprawdzić, czy stan dziecka się nie pogarsza. Jego roztargnienie doprowadziło do zdarzenia drogowego. Mężczyzna wjechał w tył innego auta. Jakby tego było mało, 34-latek utknął w korku w Wiśle.

Jak podaje "Dziennik Zachodni", mężczyzna poprosił o pomoc policjantów. Dyżurny wiślańskiego komisariatu porozumiał się z dyspozytorem pogotowia. Niestety okazało się, że wszystkie karetki są zajęte i nikt nie może dojechać do niemowlęcia. Stan dziecka był coraz gorszy, więc funkcjonariusze podjęli decyzję, że samodzielnie przetransportują chłopca do szpitala.

Kolejny patrol przyjechał na miejsce wypadku. Ojca z dzieckiem zabrali dwaj dzielnicowi z Wisły. Radiowozem przewieźli ich do szpitala. Niemowlę otrzymało potrzebną pomoc na czas. Niestety, tata chłopca dostał mandat za nieuważną jazdę.

Źródło: "Dziennik Zachodni"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...