Powstaje lista chorób psychicznych, która wyeliminuje niektórych posłów. Poznaliśmy szczegóły projektu

Poseł Paweł Bejda (PSL) jest przekonany, że badania psychiatryczne powinny być obowiązkowe dla kandydatów na posłów i senatorów. Jak mówi, pomysł wyszedł od samych ludzi, którzy mają dość tego, co parlamentarzyści wyczyniają na Wiejskiej.
Poseł Paweł Bejda (PSL) jest przekonany, że badania psychiatryczne powinny być obowiązkowe dla kandydatów na posłów i senatorów. Jak mówi, pomysł wyszedł od samych ludzi, którzy mają dość tego, co parlamentarzyści wyczyniają na Wiejskiej. fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
Psychiatrzy tworzą katalog zaburzeń psychicznych, które mają eliminować kandydatów na posłów i senatorów ze startu w wyborach. Prace nad stosowną ustawą prowadzi PSL. - Powiem to "pisowskim" językiem: jak ktoś jest czysty, nie powinien się bać - mówi naTemat poseł Paweł Bejda.

– Nie chcemy nikogo stygmatyzować – zapewnia poseł Bejda, który czuwa nad projektem. – Tu nie chodzi o to, by kogoś napiętnować za to, że cierpi na chorobę X czy Y. Rzecz w tym, by osoby, których osąd jest poważnie zaburzony, nie miały w rękach bezpieczeństwa, zdrowia i życia Polaków – wyjaśnia polityk.



A co z tajemnicą lekarską? – Projekt zakłada, że pomyślny wynik obowiązkowego badania psychiatrycznego będzie konieczny do zarejestrowania startu kandydata w wyborach parlamentarnych. Ewentualna niepomyślna diagnoza pozostanie więc tajemnicą lekarską, po prostu ktoś, kto nie przejdzie badań nie wystartuje w wyborach i już – mówi poseł Bejda.

Polityk PSL nie zgadza się z zarzutem, że to metoda walki z przeciwnikami politycznymi rodem z ZSRR, gdzie nieprawomyślni działacze partyjni byli diagnozowani jako osoby poważnie chore psychicznie i przymusowo wsadzani do szpitali psychiatrycznych.

– Jeszcze raz podkreślam: nie chodzi o stygmatyzowanie ani prześladowanie. Intensywnie pracujemy nad procedurami, które zapewnią, że społeczeństwo będzie w dobrych rękach – mówi Bejda. Pół żartem pół serio sięga po – jak to ujmuje – "pisowski" argument. – Jeśli ktoś jest czysty, to nie powinien się bać – twierdzi poseł. Mówi też, że choroba chorobie nierówna, dlatego psychiatrzy, którzy pracują nad projektem, tworzą katalog schorzeń eliminujących kandydatów. – Tylko część przypadłości ma znaczenie dla sprawowania mandatu posła lub senatora – uzasadnia.

Skąd w ogóle pomysł na obowiązkowe badania psychiatryczne dla polityków? – Od ludzi – odpowiada poseł Bejda. – Mają dość tego co się dzieje przy Wiejskiej i są przekonani, że interwencja lekarska przed wyborami poprawiłaby jakość życia politycznego – mówi członek PSL. Nie chce jednak podać przykładów zachowań polityków, które zainspirowały wyborców do zgłaszania mu tego rozwiązania. – To od razu naprowadziłoby na nazwiska polityków, a my nie chcemy nikogo piętnować. Ale obstajemy przy swoim i intensywnie pracujemy nad projektem. A społeczeństwo go popiera i to z entuzjazmem. Wie pani, jak reagują ludzie? Biją brawo – mówi poseł Bejda.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...