Na tym pytaniu wykłada się większość dorosłych. Na szczęście – odpowiedź zna coraz więcej dzieci

Czy potrafisz udzielić pierwszej pomocy? Pytanie, jak się okazuje, bardzo podchwytliwe
Czy potrafisz udzielić pierwszej pomocy? Pytanie, jak się okazuje, bardzo podchwytliwe Fot. materiały prasowe
Czy umiałbyś udzielić pierwszej pomocy w razie zagrożenia zdrowia lub życia? Jeśli od zakończenia kursu na prawo jazdy nikt nie zadał wam tego pytania, nadszedł dobry moment, aby zastanowić się nad odpowiedzią. Jak jednak wynika ze statystyk, zamiast powtarzać systematycznie liczbę wdechów łamanych przez liczbę uciśnięć klatki piersiowej większość z nas woli praktykować – myślenie życzeniowe, bo na początkowe pytanie odpowiedzi: „Zdecydowanie tak” udzieliło… 11 proc. badanych.

Po przejrzeniu wyników badania przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia w grudniu 2016 roku na zlecenie firmy Volkswagen zaniepokoić powinien nas jeszcze jeden fakt: ankietę przeprowadzono w grupie wiekowej 35-44 lata i nie był to dobór przypadkowy. To właśnie w tym przedziale znajdują się rodzice starszaków i młodszych nastolatków. Pojawia się więc pytanie: skoro sami nie jesteśmy pewni swojego zachowania w sytuacji zagrożenia życia, skąd wiedzę na temat pierwszej pomocy mają czerpać dzieci? – Szkoła! – podszeptują przepytywani na tę okoliczność rodzice.

Do tego, że praktycznej wiedzy na temat pierwszej pomocy przekazać swojemu dziecku nie potrafi, w badaniu przeprowadzonym przez Kantar TNS na zlecenie marki Volkswagen przyznał się co trzeci rodzic. 67 proc. potwierdziło natomiast, że nie ma w tym obszarze odpowiednich kompetencji, a 58 proc. było zdania, że edukacja to również w tym przypadku obowiązek szkoły.
Szkoła wydaje się z zadań wywiązywać. W tym samym badaniu „przepytywano” również dzieci. 52 proc. z nich przyznało, że o tym, jak pomóc drugiej osobie dowiedziało się w szkole, 36 proc. – w przedszkolu, a 33 proc. – od rodziców. Fakt, że szkoły prowadzą zajęcia z pierwszej pomocy cieszy. Można się jednak zastanawiać, czy tutaj również nie będziemy mieli do czynienia z syndromem „szkoły jazdy”: hasło „30 na 2” pamiętamy, dopóki widzimy w kalendarzu zakreśloną czerwonym kółeczkiem datę egzaminu czy klasówki. Bez motywacji do powtórek, nabyta raz wiedza zaczyna się systematycznie zacierać.

– Wiedza, którą dostarczają dorośli na temat pierwszej pomocy, powinna być przez dziecko praktykowana choćby w trakcie zabawy. Ważne jest jej powtarzanie, by została zinternalizowana, by dziecko mogło z niej korzystać w swobodny sposób. Zwiększa to także szanse, że w czasie realnego zagrożenia, zamiast wpadać w panikę lub bezradność, dziecko będzie w stanie zareagować. Tym skuteczniej, jeśli te czynności zostaną zautomatyzowane – tłumaczy psycholog Małgorzata Ohme.
Na pomysł, jak skutecznie zautomatyzować odruch pierwszej pomocy wpadli twórcy programu „Mali Ratownicy”. Wyszli z założenia, słusznego z resztą, że umiejętność, a przede wszystkim chęć, niesienia pomocy to swoista supermoc.

Chęć szczera z każdego zrobi superbohatera
– Nie bez powodu większość przedszkolaków na balu przebierańców zakłada strój Supermana. Osoba, która troszczy się o innych i umie ich ratować jest w oczach dzieci odważna oraz szczęśliwa, gdy pomaga – potwierdza Małgorzata Ohme. Idąc tym tropem, instruktorzy Fundacji WOŚP warsztaty rozpoczynają od wyposażenia uczestników w peleryny superbohaterów.

– Umiejętność udzielania pierwszej pomocy to supermoc – niezwykle ważna umiejętność, która sprawia, że można pomagać innym, zyskać ich uznanie i podziw. Supermoc, która zapewnia bezpieczeństwo i daje pewność siebie. Aby ją opanować, trzeba przejść odpowiednie szkolenie. Przystępując do niego, dołącza się do wyjątkowej grupy – Małych Ratowników – tłumaczy Tomasz Tonder z Volkswagena.
Ogólnopolska drużyna małych superbohaterów liczy już 6 tys. dzieci – tyle dzieci od początku roku przeszło szkolenie na „Małych Ratowników”. Obecnie trwa „plażowa” edycja programu. Strefa Volkswagena pojawiła się między innymi na plażach w Kołobrzegu, Świnoujściu czy Darłowie. Superbohaterskie szlify będzie można też zdobywać po powrocie z wakacji, bo „Mali Ratownicy” to projekt długoterminowy.
– Celem programu jest nauczenie najmłodszych Polaków zasad udzielania pierwszej pomocy i pokazanie, że jest to bardzo proste. W długoletniej perspektywie program przyczyni się do kształtowania pożądanych postaw społecznych i utrwalania wartości – przekonuje Tomasz Tonder i dodaje: – Chcemy, aby program „Mali Ratownicy” stanowił dodatkowe wsparcie dla rodziców, szkół i społeczności w procesie wychowywania odpowiedzialnych, silnych i wrażliwych na otoczenie ludzi.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Volkswagen.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...