Taco Hemingway dorzuca do pieca. Pokazał teledysk, jakiego na polskiej scenie dawno nie było. Wizualna perełka

"Nowy kolor" to pastisz na amerykańskich raperów z willami, palmami i dolarami w tle.
"Nowy kolor" to pastisz na amerykańskich raperów z willami, palmami i dolarami w tle. Kadr z teledysku
Sam utwór nie wystarczy. Do muzycznego sukcesu potrzeba dobrego teledysku. Jeszcze nie ucichły skrajne komentarze na temat nowego stylu Taco Hemingwaya po premierze jego najnowszego albumu, a już pojawiły się nowe. Teraz chodzi o teledysk do albumu "Nowy Kolor", który nagrał wspólnie z innym młodym raperem "Otsochodzi".

Po wydaniu nowej płyty "Szprycer" i komentarzach – delikatnie mówiąc – dzielących fanów, Taco Hemingway nie odpuszcza. Szturmem podbił muzyczne listy, a teraz daje kolejny powód, by było o nim głośno. Tym razem Taco wystąpił przy boku rapera młodego pokolenia (rocznik 1996) Otsochodzi (choć zdania są podzielone kto przy czyim) i znów rozpętała się burza.
O ile w przypadku swojej płyty dostało się jemu samemu (fani mówili o "raperskim disco" i "asłuchalnym gównie dla gimbazy"), o tyle teraz po głowach dostają obaj raperzy. "Taco może daj sobie spokój. Bo widzę że kasa uderzyła ci do głowy", " to jest niemożliwe taki szit a na pierwszym miejscu przeciesz to jest pzełdo rap" (pisownia oryginalna) czy "niesamowite gówno" to tylko niektóre z komentarzy na temat teledysku.
Negatywne komentarze są najbardziej widoczne, ale te pozytywne też się zdarzają. "Bit jest doje**ny pozdro", "coś pięknego", "tak się robi klipy, a nie wymachiwanie łapskami przed blokiem. Propsy" – to tylko niektóre z nich.
W teledysku mamy w willę, pieniądze sypiące się po marmurze, basen, czerwoną wannę z płatkami róż, na podłodze leżą dywany z pantery, a dookoła świeci złoto i rosną palmy i latają papugi. Ten bajeczny obrazek to dzieło w reżyserii Krzysztofa Grajpera ze zdjęciami Maćka Rytera, wyprodukowane przez Film Fiction. Widać, że miał być to pastisz najsłynniejszych amerykańskich raperów i niejako powrót do przeszłości (ten telefon). Jednak tak rozbudowanego wytłumaczenia większość fanów nie przyjmuje do wiadomości. Obowiązująca wersja jest taka, że to bardzo nieudany eksperyment obu artystów. I oby już porzucili te próby!

Niezmiennie bawi porównanie komentarzy internetowych "ekspertów" na temat wcześniejszych utworów a obecnego. Ale nie ważne co sądzimy o samym bicie i w którą wersję wierzymy, trzeba przyznać jedno: pod względem scenografii, odniesień do symboli, realizacji i montażu, klip jest niemal perfekcyjny. Tytułowy kolor, krótkie i szybkie ujęcia, praca kamery – to wszystko wzorowane jest na najlepszych amerykańskich produkcjach przemysłu muzyczno-filmowego. Ten klip ma potencjał do zmiany podejścia polskich wytwórni muzycznych do kwestii kręceni teledysków.
Jedno jest pewne: nieważne czy jest to pastisz czy nieudany eksperyment, teledysk już stał się viralem. Na YouTube odnotował prawie pół miliona wyświetleń (do sieci został wrzucony zaledwie wczoraj), a w dodatku wszystkie portale muzyczne i te o tematyce młodzieżowego lifestyle'u o nim piszą. To się nazywa skuteczna promocja. Wystarczy spojrzeć na listy hitów z ostatnich dni.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...